Antyszczepionkowcy pod parasolem PiS

Antyszczepionkowcy pod parasolem PiS

Jak to z nami jest? Prawica utwierdza naród w przekonaniu, że nasza historia to piękny serial składający się z bohaterskich czynów. Wyłącznie. A kto marudzi i wyciąga jakieś brudy, zdrady i pospolitą głupotę, ten uprawia pedagogikę wstydu. Bo przecież my, Polacy, odwagę i niezłomność wyssaliśmy z mlekiem matki. I nagle ten bohaterski naród na widok kilkuset migrantów, uzbrojonych w kije i kamienie, ogarnęła taka fala lęku, taki strach, że większość gotowa jest oddać się pod opiekę nawet temu coraz bardziej krytykowanemu Prawu i Sprawiedliwości. Takie pytanie zadał mi czytelnik, który przy okazji obśmiał histerię wzniecaną przez rządową propagandę. I tradycyjną już niemoc opozycji, która, czekając na wyniki badań sondażowych, nie chciała się wychylić z jakąś niepopularną tezą. No i nie wychyliła się. Zostawiła puste pole, na którym bezkarnie hasali propagandyści władzy. I skutecznie straszyli rodaków apokalipsą, która niechybnie czeka Polskę, gdyby do władzy dorwała się ta niezborna opozycja.

Tak jakby największym problemem Polek i Polaków były grupki migrantów na granicy. Dziurawej zresztą jak sito. Mimo zmobilizowania tysięcy mundurowych. Pretensje do żołnierzy, Straży Granicznej czy policji, że są na granicy i wykonują rozkazy przełożonych, są mało sensowne. Pod pręgierzem powinni zostać postawieni przede wszystkim podejmujący decyzje politycy. Prezydent Duda, premier Morawiecki, ministrowie Błaszczak i Kamiński oraz podlegli im urzędnicy wysokiego szczebla. A zwłaszcza szef szefów, czyli prezes Kaczyński. Dla niego każdy incydent na granicy z Białorusią, każdy kamień rzucony w stronę ludzi w mundurach jest wyłącznie kolejnym punktem poparcia dla PiS.

Relacje z granicy mają oczywisty cel. Odciągają uwagę ludzi od dramatycznej uległości władzy wobec antyszczepionkowców. Przykrywają realne problemy. Covid, inflację, drożyznę i masowe złodziejstwo.

Zbyt wielu antyszczepionkowców to elektorat PiS, więc Kaczyński tańczy, jak mu grają. Minister zdrowia nie ma nic do powiedzenia. Jest tylko elegancko ubraną twarzą kolejnego horroru w służbie zdrowia.

A już szczególnie obrzydliwy jest stosunek władzy do zaszczepionych. Umierają, bo brakuje dla nich miejsc i lekarzy w szpitalach specjalistycznych. Brakuje, bo trzeba ratować życie antyszczepionkowcom.

Władza, która tak się nadyma na granicy z Białorusią, antyszczepionkowców panicznie się boi.

Jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie, w którym rządzi fanatyczna, bezrozumna ciemnota.

Wydanie: 48/2021

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy