Jak to możliwe?

Jak to możliwe?

Jak to możliwe, że pamiętniki Stanisława Augusta Poniatowskiego były i nadal są w Polsce prawie nieznane? Król pisał je po francusku, wykazując się talentem literackim. To niezwykły, chociaż czasami przegadany portret Polski w najdramatyczniejszym okresie dziejów, a także obraz czasów oraz portret samego władcy jako człowieka. Szkoda, że pamiętniki nie obejmują całego życia króla, czyli też smutnego końca (Stanisław August i tak był z natury melancholikiem). Jak wiadomo, zmarł w Petersburgu jako luksusowy więzień caratu. Człowiek pełen zalet i słabości. Te pamiętniki pisał w Rosji. Kiedy więc tam umarł, one z kolei stały się więźniem na stulecie jako tajny dokument, do którego dostęp mieli tylko carowie. Wypożyczono je dwa razy, zrobili to Mikołaj I i Aleksander III. Po polsku fragmenty wydrukowano dopiero na początku wieku XX, w bardzo małym nakładzie. Dostępne były jedynie dla fachowców. Potem stulecie milczenia. Pamiętam, że przed laty odwiedziłem kilku polskich wydawców, namawiając ich na druk pamiętników. Rozkładali ręce: a kto to kupi? W końcu ukazały się w roku 2013, wydane niezwykle starannie edytorsko i pięknie graficznie przez Wydawnictwo Muzeum Łazienki Królewskie. Nie tylko ja przegapiłem ich ukazanie się. A to powinno być wydarzenie kulturalne.

Stanisław August Poniatowski, o czym mówią jego wspomnienia, był kimś więcej niż „królem Stasiem”. Był to człowiek z krwi i kości, wybitny i mądry, a pokonany przez fatum historii. Tak chcą ci, którzy go bronią. I znajdą na to argumenty także w pamiętnikach. Jego przeciwnicy powiedzą, że był za słaby na ten straszny czas, pocieszał się sztuką i kobietami. Na jedno i drugie wydał takie pieniądze, że zszedł ze sceny historii z długami, za które można było utrzymać sporą armię.

Pamiętniki, jak się zdaje, o niczym nie przesądzają (nadal czytam), raczej popadniemy w jeszcze głębszą konfuzję. Za to na pewno nasz ostatni król miał talent literacki, dużą wiedzę, wielką ciekawość świata, a i oko do sztuki. Pisał pamiętniki również na swoją obronę i nawet mu to wyszło, nie były czytane.

Bardzo się cieszę z Oscara „Idy”, ale uważam, że powinien go dostać „Lewiatan”. Andriej Zwiagincew dokonał rzeczy wielkiej – idąc za Gogolem i Czechowem, złapał rosyjską duszę i ją obnażył.

Przeglądam swoje dawne felietony, też z podziemnego „Wezwania”, potem z paryskiej „Kultury” i te późniejsze, publikowane w znanych tygodnikach. Zaskakuje mnie mój ówczesny pesymizm i mroczne widzenie Polski i świata. Przesadzałem. To zapewne ta czarna depresyjna nić, wtedy dla mnie niewidoczna, nić wschodnioeuropejska, ale też moja, osobista. Genialnie opisał ją Norwid w wierszu „Moja piosnka (I)”, oto pierwsza zwrotka:

Źle, źle zawsze i wszędzie,
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie…

Polska jest głęboko zanurzona w ciemnym widzeniu, co się zmienia, ale bardzo powoli. Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją powinien być w listopadzie, a jest pod koniec lutego. Staję się zawodowcem w tej materii, mam wykłady o depresji nawet dla psychiatrów. Pamiętam, jak debiutowałem w tej dziedzinie lat temu 15. I jaka mała była wtedy wiedza powszechna na ten temat. Teraz już wszystkie drzwi są otwarte.

Coraz więcej jest kandydatów na prezydenta. Widzę w tym jakiś bezwstyd, nie da się bowiem ukryć, że kandydowanie staje się formą reklamy produktu, który nosi imię „ja”. Zabawne połączenie amerykańskiego festynu i polskiego wesela. Jedno tylko pewne: to nie jest zbyt poważne. I w sumie dobrze o nas świadczy, że Bronisław Komorowski wygra wybory, a zdrowy rozsądek będzie znowu górą

Zabetonowanie polskiej sceny politycznej jest jednak faktem. Wydaje się ona zabetonowana na zawsze, co oczywiście jest nieprawdą. Brakuje nam tylko wyobraźni, co musi się stać, żeby beton zaczął pękać. A jeśli to się stanie, w najgorszym przypadku będziemy tęsknić do czasów, gdy scena była zabetonowana. Problemem jest kryzys demokracji, o którą za mało dbaliśmy i nam obumiera, zatruwana też przez komercję. A równość jednak na dobre zadomowiła się już w głowach wszystkich, gdy coraz większa nierówność jest rzeczywistością. To tworzy mieszankę wybuchową. Wybory przestają mieć znaczenie, gdyż w polityce trwa selekcja negatywna i nie ma za bardzo z kogo wybierać. A sami politycy stają się niewolnikami systemu, który dziedziczą. Grozi nam więc bunt obywateli, którzy są ograbiani z obywatelskości, czują się zatem upokarzani.

Wydanie: 10/2015

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Komentarze

  1. medea
    medea 23 marca, 2015, 17:29

    A któż był tak mądry, że bankrutowi Stanisławowi Poniatowskiemu pożyczał pieniądze i pod zastaw czego, boć przecie nie pod zastaw dobrego imienia?

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. fly
    fly 24 marca, 2015, 19:39

    Przykro pisać panie Jastrun , ale jako były opozycjonista ( jak kiedyś żartowano – jajakobyły ) uważam , że odbetonowanie sceny politycznej nastąpi po wykopaniu z niej etosu , styropianu , czy jak tam to zwać ! Tak PO jak PiS są bowiem elementami destrukcyjnymi dla Polski . Począwszy od samobójczej polityki wschodniej , poprzez brak polityki gospodarczej , na służalczości wobec USA czy Krk skończywszy . Kop historii / ludu musi być silny . Musi wymieść ludzi od Michnika , poprzez Kaczyńskiego do Macierewicza włącznie. Obawiam się jednak , że tylko równie samobójcza polityka UE , miękka wobec USA w kwestii Ukrainy czy TTIP może to zmienić . Jak UE zacznie się rozpadać , to i styropian spłynie do ścieku .
    Niestety , może to być bolesne . Żal , że nie mamy rządzących takich jak Zeman czy Orban ( o Putinie nie wspominając ).

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. fly
    fly 24 marca, 2015, 20:34

    Przy okazji , był Pan uprzejmy chlapnąć coś o rosyjskich mediach w ostatnich felietonach . Że niby patetyczne i uprawiają propagandę . Patetyczne owszem , przy okazji rocznicy zakończenia II WŚ , do czego mają pełne prawo – cierpienia, liczba ofiar , wysiłek . Co do propagandy , to wstyd doprawdy , bo to , co dzieje się w Polsce ws. Ukrainy to czysty Goebbels i to w jednym ze swoich najbardziej bandyckich przemówień ws. „ataków żydowskich ” . Każdego dnia , w każdej TV jest ze trzech „fachowców” opluwających Rosję , która jak wiadomo podchodzi już pod Paryż ! Bo to nie Zachód rozpętał wojnę na Ukrainie. Prawda ? Więc Vicky Nuland kłamie o 5 mld. $ włożonych w rozróbę i nie NATO podchodzi pod Rosję ?
    Przykro pisać , ale nawet mocno prawicowy Max Kolonko , nadający felietony na You Tube z USA , mówi , że Głos Rosji czy Rossija 24 są dziś wolnym słowem . Jak Głos Ameryki za głębokiej „komuny”. Potwierdzam . Czyste , fachowe komentarze . To zresztą denerwuje Zachód mówiący o medialnej agresji , bo sam kłamie jak najęty . Każdy może sprawdzić na kompie !

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy