Wschód jest pełen słońca

Wschód jest pełen słońca

W trakcie tureckiej rewolty władza, która początkowo zlekceważyła grupkę protestujących w obronie parku, przechodzi do ofensywy i zaczyna pokazywać prawdziwe oblicze. Demokratyczny puder spływa po typowej gębie autorytaryzmu. Rośnie liczba aresztowanych, zatrzymywani są głównie aktywiści lewicowi. Krążą plotki o tym, że część zatrzymywanych „znika”. Nikt w polskich mediach nie mówi jednak o tureckim totalitaryzmie. Ba, jeden z komentatorów „Gazety Wyborczej” przyznał, że obecnej sytuacji w Turcji nawet nie ma co porównywać z sytuacją w Polsce pod koniec lat 80., bo przecież nad Bosforem odbywają się wolne wybory… Zapomniał dodać, że w tureckich więzieniach siedzi obecnie ok. 70 dziennikarzy.
Ale rzeczywiście wciąż, mimo wszystko, nie jest to totalitaryzm, lecz typowo wschodni autorytaryzm. PRL też miała różne fazy autorytaryzmu. Ale czy tylko PRL? Czy obecna Polska nie ma cech pełzającego autorytaryzmu?
W klasycznym totalitaryzmie istnieje dyktatura, a państwo wobec wszystkich stosuje represje. W pełzającym autorytaryzmie państwo selektywnie nadzoruje, a kiedy trzeba, zamyka tych, którzy nie chcą cicho siedzieć, mają niewłaściwe poglądy, są zbyt aktywni, za bardzo kłują w oczy niezależnością, stają się zagrożeniem dla różnych układów, nieudaczników i zawistników. Ci, którzy się nie wychylają i giną w różnych odcieniach szarości, mogą w miarę spokojnie funkcjonować. Tak się dzieje teraz w Turcji, ale również w Polsce. Pełzający autorytaryzm opiera się na strachu większości obywateli, którzy nie chcą się wychylać, żeby się nie narazić. Bez powszechnego konformizmu nie byłoby przyzwolenia na nadużywanie władzy i przemoc ze strony aparatu państwa. Ale komu może się narazić Kowalski? Szefowi w pracy. Jakimś niewidzialnym siłom. Ogólnie panującemu systemowi. Jeśli Kowalski słyszy, że każdego można załatwić, wyrzucić z pracy, zaaresztować, a media wciąż informują o ciągnących się latami procesach ludzi, którzy komuś „podpadli”, to nie chce się narażać. Szczególnie jeśli ma kredyt i rodzinę na utrzymaniu.
Rację miał prof. Marek Siemek, który pisał o scaleniu Wschodu i Zachodu realnym tylko wówczas, gdy „wschodnia część naszego kontynentu zdoła zepchnąć na margines społecznej komunikacji swojski autorytaryzm ideologicznych form myślenia i działania dominujący w prywatnych monologach. (…) Tylko tym sposobem można stłumić ów Wschód, który wciąż jeszcze tak silnie w nas włada”. Na postfeudalnym Wschodzie, który omijały rewolucje społeczne i kulturowe, władza i państwo wciąż przyznają niewielką wartość jednostce ludzkiej. Dobrze to uchwycił Karcer, zespół, który – jak wiele innych niezależnych grup muzycznych – trudno dziś usłyszeć w komercyjnych rozgłośniach radiowych:

Gdzie jest ten, co tutaj mieszkał? – nie ma go!
Ten, co czytał te gazety? – nie ma go!
Ten, co wierzył innej prawdzie? – nie ma go!
Wczoraj był tu, ale dzisiaj? – nie ma go!

On już się nie odnajdzie,
Oni po prostu znikają,
Kto krzyknie, ten odejdzie,
Wschód jest pełen słońca!

Prawie 25 lat po zmianie systemowej i po niemal 10 latach obecności w Unii Europejskiej Polska mentalnie i politycznie wciąż jest bliżej Wschodu niż standardów zachodnioeuropejskich. Nadużywanie w Polsce aresztów tymczasowych i warunki w zapchanych więzieniach bardziej przypominają praktyki wschodnioeuropejskie niż UE. Państwo nie może zdobyć zaufania obywateli, jeśli ludzie bardziej boją się policji niż zagrożenia na ciemnej ulicy, a prawa obywatelskie giną w labiryntach bezprawia biurokracji państwowej i dżungli dzikiego rynku.
Co więcej, obszary penalizacji oraz inwigilacji wciąż się poszerzają. Minister Sienkiewicz obiecuje stworzyć do końca roku ustawę przeciwko Wielkiemu Bratu, który w tej chwili bez żadnego nadzoru kontroluje w Polsce rozmowy telefoniczne bądź monitoruje, za pomocą kamer umieszczonych co krok, przestrzenie miejskie. Zobaczymy, co wyjdzie z planów ministra Sienkiewicza. Na razie jednak jego podwładni w czasie zatrzymania mówią podejrzanemu, że mogą go oskarżyć o każdą zbrodnię, może z wyjątkiem zabójstwa Kennedy’ego. Państwowe służby nadal mogą być wykorzystywane do prywatnych celów. Tu wciąż obowiązują nieformalne powiązania i wschodnie reguły gry.

Wydanie: 26/2013

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy