Kohl a rozbicie Jugosławii

Kohl a rozbicie Jugosławii

Jak „człowiek pokoju” wpłynął na wywołanie wojny na Bałkanach

Zmarły 16 czerwca Helmut Kohl jest przedstawiany jako „człowiek pokoju”, „ojciec zjednoczenia Niemiec” i jeden ze współtwórców Unii Europejskiej. Rzadziej mówi się o tym, że zachodnią granicę Polski uznał dopiero pod naciskiem USA. Prawie wcale nie wspomina się, że jego wielką rozgrywką polityczną było zapoczątkowanie rozbicia Jugosławii.

Jedynym polskim autorem, który szerzej poruszył ten temat, jest wybitny politolog – prof. Marek Waldenberg. Omawiając rolę niemieckiej polityki w zapoczątkowaniu rozbicia Jugosławii, oparł się on na relacjach polityków i dziennikarzy zachodnich.

Według prof. Waldenberga w latach 1990-1991 największy wpływ na los Jugosławii wywierały RFN, Francja i Wielka Brytania. ZSRR – będący w przededniu upadku – zajęty był wówczas swoimi problemami, a USA pierwszoplanową rolę w dramacie jugosłowiańskim zaczęły odgrywać dopiero później. W tym okresie „zdecydowane działania zmierzające przede wszystkim do wspierania secesjonizmu słoweńskiego i chorwackiego, a w konsekwencji do rozbicia Jugosławii, prowadziły Austria i RFN, przy czym to ostatnie państwo odegrało kluczową rolę”, pisze Waldenberg.

Działania RFN na rzecz rozbicia Jugosławii rozpoczęły się jeszcze przed 1990 r. Andreas Zumach, niemiecki dziennikarz zajmujący się polityką międzynarodową, w artykule opublikowanym w 1995 r. utrzymywał, że wywiad RFN (BND) już w latach 80. XX w. działał na rzecz zaostrzenia konfliktów między Zagrzebiem a Belgradem. W tym czasie miały napływać z RFN do Chorwacji znaczne ilości uzbrojenia. Niejasne jest jedynie, czy działo się to za zgodą rządu niemieckiego. Natomiast Erich Schmidt-Eenboom w biografii ministra spraw zagranicznych RFN Klausa Kinkela pisał, że już pod koniec lat 70. BND nawiązała współpracę z chorwackimi zwolennikami secesji. Niemiecki wywiad zaczął wówczas kształtować politykę bałkańską.

Jedność kontra Unia

W latach 1990-1991 szczególną gorliwość w popieraniu secesjonizmu Słowenii i Chorwacji przejawiali minister spraw zagranicznych Austrii Alois Mock z Austriackiej Partii Ludowej i lider tej partii Erhard Busek. Gorąco zachęcali oni separatystów słoweńskich i chorwackich do ogłoszenia secesji oraz przeciwdziałali na forum OBWE próbom utrzymania jedności Jugosławii. Mock doprowadził do tego, że Austria jako pierwsza uznała secesję Słowenii i Chorwacji. Przypisuje mu się także to, że wpłynął na stanowisko w tej sprawie swojego niemieckiego przyjaciela Helmuta Kohla.

Austriacko-niemieckiej polityce wobec Jugosławii początkowo próbowała się przeciwstawiać Francja. Jej prezydent – François Mitterrand – często powtarzał w tym czasie: „Lubię Serbów”, ale ostatecznie musiał się wycofać, by uniknąć otwartego konfliktu francusko-niemieckiego w przededniu konferencji w Maastricht, która miała zadecydować o utworzeniu Unii Europejskiej. Już 19 listopada 1990 r. przewodniczący Prezydium Jugosławii Borisav Jović usłyszał od Mitterranda, że Francja nie popiera secesjonizmu Słowenii i Chorwacji, ale niewiele może zrobić. Do starcia między Mitterrandem a Kohlem w sprawie uznania secesji tych dwóch republik jugosłowiańskich doszło 23 czerwca 1991 r. na posiedzeniu Rady Europejskiej. Jeszcze 15 listopada 1991 r. Mitterrand prosił Kohla w Berlinie, by nie uznawał niepodległości Chorwacji. Usłyszał jednak od kanclerza Niemiec, że musi to zrobić, ponieważ naciskają na niego w tej sprawie jego partia CDU/CSU, liberałowie z FDP, Kościół katolicki, media i pół miliona Chorwatów mieszkających w Niemczech.

Za narzucenie Wspólnocie Europejskiej pośpiesznej decyzji o uznaniu Słowenii i Chorwacji odpowiada w pierwszym rzędzie Helmut Kohl. Powtarzane przez niego i ministra spraw zagranicznych RFN Hansa-Dietricha Genschera w rozmowach z partnerami zagranicznymi, m.in. z Mitterrandem, twierdzenie, że nie mogą się oprzeć wywieranym na nich w Niemczech naciskom, było najprawdopodobniej wygodnym wybiegiem.

To, że na ówczesnym rządzie RFN ciąży szczególnie wielka odpowiedzialność za tragedię narodów Jugosławii, przyznali później dobrze zorientowani w sprawie politycy zachodni. Byli to: sekretarze stanu USA James Baker i Warren Christopher, minister spraw zagranicznych Francji Roland Dumas, wysłannik sekretarza generalnego ONZ Cyrus Vance, brytyjski polityk David Owen i amerykański dyplomata Richard Holbrooke. Wedle ich relacji Kohl i Genscher przez wiele miesięcy naciskali na Wspólnotę Europejską i USA, by uznały Chorwację. Biały Dom ostrzegał ich, że uznanie niepodległości Chorwacji wywoła reakcję łańcuchową, na której końcu będzie krwawa wojna w Bośni i Hercegowinie – stanowiącej „Jugosławię w miniaturze”. Tak też się stało. Kohl i Genscher byli jednak nieustępliwi i swoją Holzhammermethode (metoda drewnianego młota) dosłownie wymusili na Wspólnocie Europejskiej uznanie secesji Chorwacji.

Tragedia narodów Jugosławii była konsekwencją nie tylko tego, że państwo to zostało rozbite. Ogromny rozmiar dramatu był rezultatem sposobu, w jakim to rozbicie nastąpiło, czyli forsowanego przez RFN od lata 1991 r. pośpiesznego uznania przez Zachód secesji Słowenii i Chorwacji.

Błędna jest spotykana niekiedy opinia, że Kohl i Genscher nie przewidzieli następstw rozbicia Jugosławii, a zwłaszcza tragicznych konsekwencji dla Bośni i Hercegowiny. Uprzedzał ich o tym m.in. przywódca bośniackich Muzułmanów Alija Izetbegović (pierwszy prezydent Bośni i Hercegowiny). Podczas wizyty w RFN w listopadzie 1991 r. oświadczył on Kohlowi i Genscherowi, że „uznanie Chorwacji oznacza wojnę w Bośni. Nie może stać się inaczej. Uznajcie Słowenię, jeśli tak chcecie, ale nie uznawajcie Chorwacji”. Słowenia – w przeciwieństwie do Chorwacji i Bośni – nie miała bowiem problemów etnicznych.

Wojna NATO

Wpływ na takie, a nie inne stanowisko Austrii, a szczególnie Niemiec miało wiele czynników. Do najważniejszych z nich należały:
• Koncepcja ekonomicznego i politycznego uzależnienia od Niemiec Europy Środkowo-Wschodniej, z Bałkanami włącznie, obecna w niemieckiej myśli politycznej od I wojny światowej (tzw. plan Mitteleuropy). Możliwość uzależnienia całej Jugosławii uznano w 1990 r. za mało prawdopodobną, natomiast uważano, że bez trudu uda się uzależnić niepodległą Chorwację i Słowenię. Wpływy ekonomiczne RFN i Austrii w tych republikach jugosłowiańskich były znaczne, a wiele dużych przedsiębiorstw niemieckich poczyniło tam znaczące inwestycje.
• Niejednokrotnie w literaturze zachodniej sugerowana ciągłość między antyjugosłowiańską i antyserbską polityką RFN a polityką Austro-Węgier i Niemiec od drugiej połowy XIX w.
• Niekontrolowany wybuch długo tłumionych ambicji odgrywania przez Berlin samodzielnej i doniosłej roli w polityce międzynarodowej, pokazania, że zjednoczone Niemcy nie są – jak je nazywano – „ekonomiczną potęgą, ale politycznym karłem”.
• Zadawnione, szeroko rozpowszechnione w Austrii i Niemczech, silne zwłaszcza w następstwie obu wojen światowych, resentymenty wobec Serbów i Jugosławii przy diametralnie odmiennym podejściu do Chorwacji, która była częścią Austro-Węgier, a podczas II wojny światowej satelitą Niemiec.
• Wpływ Watykanu, w którym działało silne lobby chorwackie. Nacisk na rząd RFN w sprawie uznania secesji Chorwacji i Słowenii wywierała też bawarska katolicka partia CSU.
• Presja licznej w RFN diaspory chorwackiej, składającej się m.in. ze środowisk politycznych o przeszłości ustaszowskiej.

Oprócz odegrania fatalnej roli w zapoczątkowaniu rozbicia Jugosławii polityka niemiecka przyczyniła się też do oderwania Kosowa od Serbii. Od wiosny 1998 r. największy wpływ na rozwój wydarzeń w Kosowie poza USA wywierały Niemcy. Przed 1998 r. w stopniu większym niż jakiekolwiek inne państwo wpływały one zakulisowo na przebieg wydarzeń w Kosowie oraz wspierały separatyzm albański. Podejrzewa się nawet, że rząd Kohla dążył do militarnego rozprawienia się z Jugosławią, co ostatecznie nastąpiło podczas interwencji NATO w 1999 r. (operacja Allied Force, 24 marca-20 czerwca 1999 r.).

Zdaniem prof. Waldenberga polityka Helmuta Kohla wobec Jugosławii po 1990 r. konsekwentnie zmierzała „przede wszystkim do rozczłonkowania tego państwa, utworzenia na jego obszarze małych państw oraz politycznego i ekonomicznego uzależnienia ich od siebie. Ten zamysł stanowiłby ważny element projektu szerszego – uzyskania hegemonii w Europie Środkowo- i Południowo-Wschodniej, zapewniającej dominującą pozycję w Unii Europejskiej, w całej, z wyjątkiem Rosji, Europie”*.

* M. Waldenberg, Rozbicie Jugosławii. Jugosłowiańskie lustro międzynarodowej polityki, t. I (1991-2002), t. II (2002-2004), Warszawa 2005, s. 86-97, 358-359, 397

Autor jest historykiem

Wydanie: 29/2017

Kategorie: Opinie

Komentarze

  1. abc
    abc 17 grudnia, 2018, 18:58

    Kto następny w kolejce?

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy