W Kolumbii umilkły strzały

W Kolumbii umilkły strzały

W tym zakresie stanowisko Konferencji Episkopatu było jednoznaczne: nie może być bezkarności, chociaż karą niekoniecznie musi być więzienie, bo są też inne rozwiązania. Negocjatorom udało się zbudować ów model sprawiedliwości „przejściowej”, którego ideę partyzanci zaakceptowali 24 godziny po wizycie Franciszka w Hawanie. Należy podkreślić wkład, jaki w wypracowaniu tego rozdziału porozumienia miał hiszpański prawnik Enrique Santiago, członek hiszpańskiej Zjednoczonej Lewicy. Specjalny Porządek Prawny dla Pokoju przewiduje ukaranie osób, które poważnie naruszyły prawa człowieka lub międzynarodowe prawo humanitarne, obowiązek ujawniania takich przypadków, wypłacanie odszkodowań ofiarom i zobowiązanie się do niepopełniania podobnych czynów w przyszłości. Winnym grozi od pięciu do ośmiu lat więzienia, a nawet 20 lat, jeśli nie ujawnią prawdy. Amnestia lub uniewinnienie może obejmować tylko przestępstwa polityczne.
Parę miesięcy później prezydent Santos mógł napisać na Twitterze o możliwości wizyty papieża w Kolumbii w pierwszym kwartale 2017 r. 27 lipca, w drodze do Polski na Światowe Dni Młodzieży, Franciszek powiedział, że każdy kraj z myślą o przyszłości powinien pamiętać o swojej historii, mieć odwagę zmierzyć się z teraźniejszością i patrzeć z nadzieją w przyszłość. W czasie obiadu w Krakowie z 12 przedstawicielami pięciu kontynentów mówił młodej Kolumbijce Pauli Morze, że w 2017 r. uda się z pielgrzymką do jej kraju. Rządowi kolumbijskiemu zależy, by do wizyty doszło jeszcze w pierwszym kwartale, aby wieńczyła składanie przez partyzantów broni, z której miałyby być wzniesione trzy pomniki – symbole pokoju narodowego, pobłogosławione przez papieża.

Kobiety umacniają pokój

W tekście porozumienia zwraca szczególną uwagę rozdział poświęcony kobietom w społeczeństwie postkonfliktowym. W negocjacjach, poza członkiniami obu delegacji, uczestniczyła z ramienia Komisji Kobiet ONZ przedstawicielka Hiszpanii Belén Sanz, która podkreślała, że 52% uchodźców wewnętrznych stanowią biedne samotne kobiety, bardzo często z córkami gwałconymi przez obie walczące strony. Zmuszane do wielokrotnego przesiedlania się, żyją w permanentnym strachu przed przemocą fizyczną i ekonomiczną – argumentowała. Strony porozumienia opowiedziały się za: równym dostępem kobiet i mężczyzn do posiadania ziemi, poszukiwaniem modelu gwarantującego równe prawa ekonomiczne, socjalne i kulturalne kobiet oraz osób LGTB, eliminacją nielegalnych upraw, a także promowaniem udziału kobiet w organach przedstawicielskich, w podejmowaniu decyzji i rozwiązywaniu konfliktów.
Do podpisania 297-stronicowego dokumentu przez prezydenta Santosa i przywódcę FARC Rodriga Londona Echeverriego, ps. „Timoleón Jimenez” lub „Timochenko”, dojdzie zapewne 20-30 września, w Kolumbii albo w siedzibie ONZ.

Do ratyfikacji hawańskiego porozumienia potrzebny będzie pozytywny wynik zapowiedzianego na 2 października referendum, tj. co najmniej 4,4 mln głosów za i mniej niż 4,4 mln przeciw. FARC ma zwołać X Konferencję Partyzancką, z udziałem 200 delegatów, by omówić złożenie broni i przekształcenie się w partię polityczną.

Rząd oczekuje, że partyzanci złożą broń w ciągu sześciu miesięcy od podpisania porozumienia. Sam proces będzie nadzorowany przez obie strony oraz obserwatorów ONZ. Istotnym problemem dla rządu pozostaje jednak ciągle aktywna Armia Wyzwolenia Narodowego (ELN), choć słabsza od FARC, bo licząca ok. 2 tys. partyzantów. Powstała jak FARC w latach 60., składała się m.in. z katolików – wyznawców teologii wyzwolenia, którzy łączyli chrześcijaństwo z marksizmem. Głównymi ideologami ELN byli hiszpański ksiądz Manuel Pérez Martínez i uwieczniony przez Ryszarda Kapuścińskiego w „Chrystusie z karabinem na ramieniu” ks. Camilo Torres Restrepo, walczący w dżungli za ubogich. Restrepo zginął w pierwszej potyczce z wojskiem, stając się dla Latynosów pierwszym męczennikiem teologii wyzwolenia. Jeśli rząd nie przystąpi do pokojowych rozmów z tym ugrupowaniem, część partyzantów FARC, która nie złoży broni, może zasilić szeregi ELN. Ta z kolei mogłaby przejąć narkotykowy biznes FARC i zyskać potężny zastrzyk pieniędzy.

Analizując sytuację, należy pamiętać także o grożącej wybuchem wojnie domowej w Wenezueli i poparciu, jakiego chaviści od lat udzielali partyzantce kolumbijskiej. Słaba i podzielona Wenezuela mogłaby być świetną bazą dla rebeliantów do ataków na Kolumbię i zajmowania się narkohandlem. W czasie negocjacji pokojowych prezydent Santos zakazał odymiania pól koki glifosatem, co m.in. przyczyniło się do wzrostu upraw. Rząd i FARC uzgodniły przyjęcie specjalnego programu substytucji upraw. Ze strony FARC padło zobowiązanie do zerwania wszelkich powiązań z narkobiznesem, ale nie do udostępnienia rządowi informacji i demontażu sieci narkotykowych.

Pokonać trzeba też będzie grupy przestępcze koncentrujące działalność na narkohandlu oraz nielegalnym wydobyciu kamieni szlachetnych i pół­szlachetnych, a także skrajnie prawicowe grupy paramilitarne funkcjonujące pod przykrywką grup samoobrony.

Strony: 1 2

Wydanie: 38/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy