Czy w sprawie tarczy antyrakietowej polski rząd powinien zaczekać na nowego prezydenta USA?

Czy w sprawie tarczy antyrakietowej polski rząd powinien zaczekać na nowego prezydenta USA?

Prof. Dariusz Rosati, europarlametarzysta, b. minister spraw zagranicznych
Podejmując decyzję ostateczną, powinniśmy mieć pewność, jak zachowa się nowa administracja w tej sprawie. Pośpiech nie jest wskazany. Teraz trzeba negocjować równolegle z większością demokratyczną w Senacie i ze sztabami wyborczymi kandydatów. Nie wiadomo, jak się potoczą wybory, więc rozmawiać należy z jedną i drugą stroną, podstawowym zaś kryterium powinno być wzmocnienie bezpieczeństwa Polski, gdyż sama instalacja tarczy nie poprawia, ale pogarsza to bezpieczeństwo. Dlatego potrzebny jest pakiet dodatkowych gwarancji, który uczyni z Polski najbezpieczniejszy kraj Europy.

Prof. Zbigniew Lewicki, Ośrodek Studiów Amerykańskich, UW
Czekanie na wynik wyborów nie ma żadnego sensu. Decyzja musi być podjęta zgodnie z Polskim interesem, a ten interes nie może być uzależniony od gospodarza Białego Domu. Jeśli w dwa miesiące trzej najważniejsi członkowie rządu odwiedzają USA, to taki ciąg spotkań nie może się zakończyć niczym. Decyzja powinna zostać podjęta najdalej w wyniku wizyty polskiego premiera w USA.

Prof. Longin Pastusiak, amerykanista, b. marszałek Senatu
Rozsądek nakazuje, aby ostateczną decyzję w sprawie bazy amerykańskiej w Polsce i tarczy antyrakietowej podjąć dopiero po wyborach. Skłania do tego obserwacja sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Wprawdzie senator republikański McCain jest za instalacją tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, ale jego kandydatura w wyborach prezydenckich nie jest pewna, jak również osiągnięcie zwycięstwa. Trzeba przyznać, że Ameryka wcale nie żyje problemem budowy tarczy antyrakietowej, demokratyczna większość w Senacie zaś wyrażała już kilkakrotnie sceptyczny stosunek do tego przedsięwzięcia, traktując to jako zbędny wydatek na system, który nie jest jeszcze w pełni sprawny, może natomiast spowodować napięcie w stosunkach z Rosją. Zresztą z tego powodu dokonano cięć w amerykańskim budżecie obronnym. Wniosek jest jeden – nie wiadomo do końca, jakie w tej sprawie zająć stanowisko, a zbyt pochopnie podejmując decyzje, można obudzić się „z ręką w naczyniu”.

Prof. Krzysztof Michałek, historyk, amerykanista, UW
Biorąc pod uwagę dynamikę zmian w amerykańskiej kampanii wyborczej, byłoby logiczne zaczekać na jej rezultat. Z trójki liczących się kandydatów najbardziej przychylny pomysłowi tarczy antyrakietowej jest republikanin McCain. Przewaga Demokratów w sondażach na początku lutego nie oznacza, że za kilka miesięcy będzie on zdyskwalifikowany. Projekt jest amerykański, a nie polski i możemy sobie pozwolić na zwłokę. Pytanie jednak, czy leży to w interesie Polski. Jeśli przyjąć założenie, że obecny rząd jest zainteresowany instalacją tarczy antyrakietowej przy spełnieniu pewnych warunków, łatwiej będzie teraz je wynegocjować, niż rozpoczynać pełną rundę negocjacji z nową ekipą, wszystko jedno czyją. Zaangażowanie ekipy Busha przed wyborami w listopadzie i końcem prezydentury 20 stycznia 2009 r. sprawia, że w miarę skracania się tego dystansu czasowego łatwiej będzie uzyskać zobowiązania ze strony amerykańskiej. Sprzyja temu ostrożna taktyka ekipy premiera Tuska. Po wizycie ministra Sikorskiego w Stanach zapowiedziano podpisanie wspólnej deklaracji, która jest wyrazem woli politycznej i stwarza sytuację, że można negocjować dalej z tą ekipą i następną, ale można także się wycofać. Logiczną konsekwencją będzie kontynuowanie negocjacji, a nie ich przerywanie.

Dr Rafał Prostak, politolog, amerykanista, Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie
Nie należy robić próżni w negocjacjach, przerywać rozmów, czekać na wybory prezydenckie i zmianę okoliczności. W perspektywie prawdopodobnie obecną administrację zastąpi nowa, demokratyczna, ale niezależnie od takich prognoz należy kontynuować rozmowy na temat tarczy antyrakietowej. Natomiast ostateczne rozstrzygnięcie, decyzja powinna zostać podjęta wspólnie przez polskie władze i nową administrację amerykańską.

Prof. Tadeusz Bodio, psychologia polityki
Bezwzględnie powinniśmy zaczekać zarówno na efekty wyborów w USA, jak i wyborów w Rosji, bo nie ulega wątpliwości, że ten element tarczy antyrakietowej jest elementem gry politycznej wobec Rosji. Każda taka decyzja wymaga wielkiej wstrzemięźliwości, odczekania nie tylko do wyborów, ale także wygłoszenia pierwszych orędzi, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Tak więc uwarunkowania czasowe są szalenie ważne, bo jakościowo nowa sytuacja wymusi szybsze decyzje ze strony państw Unii Europejskiej i NATO. Trzeba tę sytuację wykorzystać. Zwróciłbym uwagę ma słowa, które swego czasu wypowiedział prezydent Lech Wałęsa po przyjeździe do Moskwy: „Okazuje się, że Moskwa jest bliżej Warszawy niż Waszyngton, a my sąsiada nie zmienimy”. W obecnej sytuacji należy również uwzględnić polską rację stanu. Montaż tarczy antyrakietowej uzależnia Polskę od USA na wiele dziesięcioleci. Jest to decyzja o charakterze strategicznym i z uwagi na jej długotrwałe i bardzo daleko idące konsekwencje powinna być podjęta w wyniku ogólnonarodowego referendum. Jeśli nie uzyskamy akceptacji społecznej tej decyzji, to możemy jej żałować za 10-15 lat, kiedy już zapomnimy o Kaczyńskim i Tusku.

Wydanie: 9/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy