Konsul zaprasza na rozmowę

Konsul zaprasza na rozmowę

Po raz kolejny Amerykanie zaostrzyli procedury wizowe

Od 1 sierpnia Stany Zjednoczone wprowadziły na całym świecie, w tym również w Polsce, nowe, ostrzejsze procedury rozpatrywania wniosków wizowych. Osoby ubiegające się o wizę nieimigracyjną będą musiały umówić się telefonicznie i przyjść na rozmowę w konsulacie, chociaż do tej pory wiele z nich mogło uzyskać wizę na podstawie wniosku wysłanego pocztą. Zdaniem przedstawicieli amerykańskich władz, bezpośrednia rozmowa z konsulem pozwoli lepiej się zorientować, czy dana osoba kwalifikuje się do otrzymania wizy. Dodatkowym wytłumaczeniem wprowadzenia kolejnych zaostrzeń są obawy przed terroryzmem i napływem nielegalnych imigrantów.
Strona polska wyraziła z tego powodu niezadowolenie. Czy można się dziwić?

Miało być lepiej – jest gorzej

Już od ponad półtora roku zabiegamy o to, aby Amerykanie znieśli obowiązek wizowy i objęli nas programem Wiza Waver. Uregulowaniem spraw wizowych zajęła się polsko-amerykańska grupa robocza, która w lutym br. zebrała się w Warszawie. Chociaż rozmowy nie przyniosły konkretnych decyzji, po 30-letniej przerwie w dwustronnych kontaktach był to ważny krok ku lepszemu. Ustalono, że na jesieni odbędzie się druga tura rozmów. W takiej sytuacji zaostrzenie procedur wizowych przyjęto w Polsce z dużym niezadowoleniem. – Jeśli Polska ma być bliskim sojusznikiem Ameryki, powinno to znaleźć odbicie w niewprowadzaniu utrudnień, a także w zniesieniu wiz – mówi Bogusław Majewski, rzecznik prasowy MSZ.
Amerykanie tłumaczą, że nowe przepisy wizowe obowiązują nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. – Zdecydowaliśmy, że rozmowa z każdym petentem pozwali nam dowiedzieć się o powodach jego podróży. Zmiany mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa. Utrudnienia nie są duże. Do tej pory na osobiste rozmowy zapraszaliśmy 95-98% osób, które pierwszy raz ubiegają się o wizę turystyczną – tłumaczy Michael Kirby, konsul generalny USA w Warszawie.
Zmiany dotkną biznesmenów, naukowców oraz artystów zwolnionych do tej pory z rozmowy z konsulem. Od sierpnia na rozmowę do ambasady zgłaszać się będą też studenci i osoby ubiegające się o tymczasowe pozwolenie na pracę.
Weryfikacji w konsulacie nie będą przechodzić natomiast posiadacze wizy, której termin ważności minął w ciągu ostatniego roku, podróżni powyżej 60. roku życia, którym w ostatnich dwóch latach nie odmówiono wizy, a także ci, którzy mają wbitą wizę w starym, nieważnym paszporcie.
Przedstawiciele ambasady zapewniają, że postarają się zrobić wszystko, aby na skutek zmian proceduralnych nie wydłużył się czas oczekiwania na wizę. Z tego powodu ambasada zamierza zwiększyć liczę rozmów z ok. 1,5 do 2,5 tys. tygodniowo.
W czasie spotkania z konsulem osoba ubiegająca się o wizę powinna udowodnić, że nie jedzie za ocean w celach imigracyjnych. Amerykańskie prawo zakłada bowiem, że każda osoba starająca się o wizę jest potencjalnym imigrantem. Czy przy takich procedurach zniesienie wiz dla Polaków jest w ogóle możliwe?
Maciej Szymański z Departamentu Konsularnego i Polonii MSZ twierdzi, że zaostrzenie procedur wizowych nie oznacza pogorszenia stosunków ze stroną amerykańską. – Z wielu rozmów, które przeprowadzam, wnioskuję, że Amerykanie coraz bardziej się przekonują, że przyszedł czas na konkretne decyzje. Takich decyzji oczekujemy po jesiennych konsultacjach. Za kilkanaście miesięcy Polska będzie pełnoprawnym członkiem UE. W Unii obowiązuje klauzula solidarności. I jeśli strona amerykańska nie wykaże dobrej woli, to niewykluczone, że domagając się zniesienia wiz, będziemy się odwoływali do tej solidarności – mówi Szymański.
Warto jednak pamiętać o Grecji, która mimo członkostwa w unijnych strukturach podlega obowiązkowi wizowemu.

Amerykańska lojalność

Z formalnego punktu widzenia amerykańskie obostrzenia nie wydają się radykalne. Decyzja ma jednak dla Polaków wymiar symboliczny. W czasie kiedy Polska uznawana jest za największego europejskiego sojusznika USA, kiedy toczą się rozmowy mające na celu zniesienie obowiązku wizowego, decyzja amerykańskiej administracji nie napawa optymizmem.
Amerykanie po raz kolejny udowodnili, że w stosunkach międzynarodowych kierują się przede wszystkim własnym interesem. Potwierdzili też, że żadne sentymenty – a na te liczyli Polacy – nie wchodzą w grę. Od początku w zasadzie nie zachowują się fair. Bo czy pobieranie opłaty w wysokości 400 zł za wydanie promesy wizy jest zgodne z porozumieniem z 1991 r., kiedy strona polska zrezygnowała z wiz dla obywateli USA? Dlaczego wszystkich Polaków traktuje się podług jednej miary, widząc w nich potencjalnych imigrantów? Dlaczego wprowadza się odpowiedzialność zbiorową? Czy jest fair, że otrzymana w konsulacie pieczątka to zaledwie promesa wizy niegwarantująca w żaden sposób jej posiadaczowi prawa wjazdu do USA?
Przedstawiciele amerykańskiej administracji widzą natomiast liczby. Te zaś jednoznacznie przemawiają na niekorzyść Polaków. Dzisiaj zbyt wielu rodaków łamie przepisy wizowe, przedłuża pobyt w USA lub nie wraca do kraju. Głównie z tych powodów ponad 30% osób ubiegających się w Polsce o wizy otrzymuje decyzje odmowne. Tymczasem jak wynika z programu Visa Waiver, aby bezwizowa podróż do USA była w ogóle możliwa, liczba odmów nie powinna przekraczać 3%.
Amerykanie pamiętają też przede wszystkim o tym, że wizy to dla nich dochodowy interes. W ub.r. wyjechało do USA 250 tys. Polaków. Amerykański budżet zasilili również ci, którym odmówiono zgody na wjazd. W tym samym czasie z USA do Polski przyjechało około 260 tys. osób. Za wjazd nie zapłacili ani centa. Rachunek jest więc prosty. Biorąc pod uwagę stawki amerykańskie, państwo polskie straciło w ten sposób 26 mln dol.
W polityce zagranicznej jest zasada wzajemności. Może w tej sytuacji warto byłoby przypomnieć o tym administracji prezydenta Busha?

 

Wydanie: 33/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: Tomasz Sygut

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy