Obrażalscy na księżycu

Obrażalscy na księżycu

Zagraniczne media z niepokojem obserwują „cierpiący na manię wielkości reżim bliźniaków” nad Wisłą

Nowy, „bliźniaczy” układ rządzący w Polsce budzi obawy zagranicznych komentatorów. Włoski dziennik „Corriere della Sera” pisze, że nad Wisłą można odczuć „powiew izolacjonizmu, nacjonalizmu i ksenofobii”.
MSZ w Warszawie przezornie usunęło ze swych stron przegląd prasy międzynarodowej, która o braciach Kaczyńskich rzadko wyraża się przychylnie.
Włoska gazeta uważa, że potężni bliźniacy oraz ich alianci bez powodu izolują Polskę, czasem bez przyczyny kłócą się z Brukselą i Berlinem; wydają się niezainteresowani patrzeniem poza granice, także w polityce wewnętrznej powodują napięcia. Nawiązując do odwołania przez prezydenta RP udziału w szczycie Trójkąta Weimarskiego, włoski dziennik pisze: „Dwaj obrażalscy wdrapali się na księżyc. A Polska jest pod obserwacją”.
Niestety, podobne głosy znaleźć można na wielu innych łamach. Poważny brytyjski tygodnik „The Economist” zwraca uwagę, że w Polsce może być rząd albo dobry, albo silny. Tym razem dobry, ale słaby premier Kazimierz Marcinkiewicz został usunięty bez istotnej przyczyny. Bracia Kaczyńscy mają wiele cnót, jednak jednojajowi bliźniacy na czele państwa

sprawiają dziwne wrażenie,

które potęguje jeszcze „ekscentryczny styl kawalerskiego życia” Jarosława Kaczyńskiego. Polityk ten cieszy się zasłużoną opinią „chronicznego intryganta” i nie ma doświadczenia na arenie międzynarodowej. Na domiar złego brat prezydent wypełnia swe obowiązki reprezentacyjne w sposób „niemal katastrofalny”, jego osobliwe zwyczaje i poglądy oznaczają zaś ryzyko, że Polska „stanie się pośmiewiskiem”. „To fatalnie. Polska jest dobrym krajem, który idzie złą drogą partyjnego politykierstwa. Zanim będzie lepiej, może być jeszcze gorzej”, konkluduje „The Economist”. Zdaniem najważniejszego szwedzkiego dziennika „Svenska Dagbladet”, należy się obawiać, że Polska pod rządami konserwatywnych bliźniaków może się znaleźć na politycznym marginesie UE. Bracia Kaczyńscy już nie ukradną księżyca, za to opanowali znaczny fragment Ziemi – podkreśla szwedzki dziennik.
Rosyjska „Niezawisimaja Gazieta” nie wyklucza, że obecnie UE będzie miała do czynienia z jeszcze bardziej „krnąbrną” Polską. Tym bardziej że w Warszawie rządzi układ, nazywany zazwyczaj „nacjonalistyczno-populistycznym”, a Jarosław Kaczyński już zapowiedział korektę polityki zagranicznej i zamiar wykorzystania członkostwa Polski w UE do skonsolidowania państwa narodowego.
Wiele przeważnie krytycznych słów poświęca bliźniaczej konstelacji politycznej w Polsce prasa niemiecka. Opiniotwórczy „Der Spiegel” zamieścił w internetowym wydaniu obszerny komentarz „Wojna kartoflowa”. Dziennikarz Claus Christian Malzahn uważa, że bracia Kaczyńscy wprowadzają swój kraj w ślepą uliczkę, przyszłość Polski leży bowiem w Europie, a nie w warszawskim grajdołku. Polski prezydent uważa satyryczny artykuł w niemieckim dzienniku za przestępstwo i żąda przeprosin od rządu federalnego, ponieważ został w tym prasowym tekście nazwany kartoflem. Podobnie państwa islamskie domagały się przeprosin od rządu w Kopenhadze po wydrukowaniu przez duńską gazetę karykatury Mahometa. Stosunki polsko-niemieckie dawno nie były aż tak złe i stanowią groteskowe połączenie tragedii i farsy. Niemcy, sprawcy katastrofy narodowego socjalizmu i II wojny światowej, z której wynikła tragedia Polski, nie mają powodu, aby drwić sobie ze światopoglądu braci Kaczyńskich, którzy jako działacze „Solidarności” uczynili więcej dla wolności Europy Środkowej i Wschodniej niż wielu ich obecnych krytyków. Należy jednak ubolewać, że polityczni przywódcy Polski najwidoczniej nie chcą dotrzeć do tej Europy, za którą strajkowali niegdyś robotnicy w Gdańsku.
Kaczyńscy wykorzystują każdy, najbardziej nawet absurdalny pretekst, aby maszerować z powrotem do starego, zakurzonego państwa narodowego, w którym nawet Dziewica Maryja ma polski paszport. Bliźniacy uważają, że Polska poradzi sobie sama, bez Europy, w razie konieczności wystarczy gorąca linia do Waszyngtonu.
Na szczęście naród polski, najbardziej kosmopolityczny na całym kontynencie, jest w swej większości odmiennego zdania i wie, że przyszłość kraju nad Wisłą leży w Europie. Polacy wynieśli na szczyt braci Kaczyńskich, aby ci wykorzenili korupcję, która jest w Polsce równie endemiczna jak w niektórych afrykańskich krajach malaria. Ale kiedy społeczeństwo zorientuje się, że bliźniacy zwalczają nie mafię, lecz zachodni liberalizm, Kaczyńscy wylądują w Hadesie polskiej historii – przewiduje „Der Spiegel”.
Zdaniem największego opiniotwórczego dziennika RFN, monachijskiej „Süddeutsche Zeitung”, nowe władze polskie reprezentują niedobry trend w europejskiej polityce, który rozpowszechnia się od czasu klęski traktatu konstytucyjnego UE przed rokiem – rosnący w siłę nacjonalizm i szowinizm. W sytuacji, gdy wiele obowiązków narodowych przejmuje Bruksela, narasta pokusa, aby utratę spokoju i narodowego ciepła zrekompensować „hałasem”.
Tak „hałasowali” prawicowy populista Jörg Haider w Austrii czy Liga Północna we Włoszech. „Przy całym opanowaniu, jakie należy zachować wobec braci Kaczyńskich – hałas dochodzący z Warszawy jest złym sygnałem dla niemieckiego przewodnictwa w UE i prób ocalenia europejskiej konstytucji”, twierdzi „Süddeutsche Zeitung” (Niemcy obejmują prezydencję Unii w drugiej połowie 2007 r.).
Wpływowy dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” sądzi, że narodowi konserwatyści, którym przewodzi Jarosław Kaczyński, reprezentują część obozu „Solidarności”, która uważa się za

przegranych przełomu z 1989 r.

Kaczyńscy zakwestionowali bardziej zdecydowanie niż poprzednie ekipy kontynuację dotychczasowej polityki. „Rosnąca część Polaków obserwuje ten zwrot z niepokojem… Partnerzy Polski w UE zrobiliby dobrze, gdyby z zimną krwią odczekali, aż cierpiący na manię wielkości reżim bliźniaków sam się przeżyje lub przynajmniej nauczy się pragmatyzmu”, dochodzi do wniosku gazeta z Frankfurtu.
Liberalny magazyn „Die Zeit” pociesza, że to, co obecnie się dzieje w Warszawie, nie jest kryzysem w stosunkach polsko-niemieckich. To tylko prezydent Lech Kaczyński zachowuje się jak szalony kierowca (niem. Geisterfahrer – zazwyczaj jedzie pod prąd – przyp. JP).

Wydanie: 29/2006

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy