Konsultować, negocjować, budować

Inwestorzy nie mogą lekceważyć protestów i uwag obrońców środowiska

Ochrona środowiska rozumiana jako sfera działalności społecznej jest skuteczna wtedy, gdy podejmowane działania mogą uzyskać pełną akceptację. Oznacza to wypracowywanie decyzji niosących skutki materialne lub organizacyjne poprzez procedury bliskie referendalnych. Ta oczywista prawda jest nadal trudna do przyjęcia przez:
* wszelkiego rodzaju inwestorów decydujących się na ryzyko lokowania własnych znaczących środków w niepewny przecież sukces gospodarczy i muszących znosić protesty, uwagi lub co najmniej poświęcać czas na przekonywanie grup i osób o potrzebie realizacji inwestycji – przy czym te grupy i osoby nie ponoszą żadnych kosztów związanych z procedurą uzgadniania, a także samą inwestycją;
* prywatnych właścicieli terenów, którzy zakodowawszy sobie własne przekonanie o takim a nie innym otoczeniu swej własności, wszelkimi sposobami utrudniają wypełnienie zadań zatwierdzonych praworządnymi decyzjami;
* grupy i osoby uważające się za reprezentację społeczeństwa nieponoszące żadnych kosztów związanych z inwestycją, a nawet procesem jej uzgadniania;
* znaczną część urzędników, także ochrony środowiska, wszelkich szczebli, którzy czując się wysoce kompetentni, nie doceniają potrzeby wsłuchiwania się w głosy zewnętrzne.
Nieumiejętność komunikowania się i negocjowania stanowisk rodzi trwałe konflikty i nie służy idei ochrony środowiska.

Kontrola bezpieczeństwa ekologicznego

Inną kwestią jest zmieniający się wciąż poziom akceptowanych zwyczajowo zagrożeń sąsiedzkich. Dziś w krajach rozwiniętych zaczyna ona dotykać także oddziaływań wizualnych (estetyka otoczenia), a w zakresie oddziaływań fizycznych (m.in. hałas, zanieczyszczenia powietrza i gleb) można uznać, iż nie są akceptowane żadne zauważalne zmiany. Z tą ostatnią kwestią wiąże się ważna przesłanka współdecydowania o przeznaczeniu terenu. Chodzi o rodzące się prawo do decydowaniu o ładzie przestrzennym.
Nieco niżej w hierarchii intelektualnej znajduje się tzw. bezpieczeństwo ekologiczne. Termin ten pojawił się już w uregulowaniach prawnych. Zasada bezpieczeństwa ekologicznego jest równoległa do innych gwarancji bezpieczeństwa dawanych przez nowoczesne, demokratyczne państwo. A więc zdrowa woda, normalne powietrze, nieuciążliwy hałas, atestowane produkty żywnościowe i certyfikowane urządzenia; w przyszłości także odpowiednie standardy przestrzeni. Kontrola zachowania odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa ekologicznego musi odbywać się równocześnie centralnie oraz lokalnie, oczywiście z udziałem społeczeństwa.
Udział społeczeństwa wymaga stosowania się do różnych reguł. Gdy pojedynczy obywatel zgłasza propozycję lub uwagi do projektu, inwestor musi:
* przyjąć propozycję;
* coś w związku z nią zrobić;
* w niedługim czasie powiedzieć tej osobie, co zostało w tej sprawie zrobione.
Społeczeństwo powinno być włączane na wszystkich głównych etapach projektowania. W procesie uzgadniania inwestycji uczestniczyć powinni:
* inwestor;
* administracja i samorząd terytorialny;
* służby branżowe (nie tylko ochrony środowiska);
* organizacje pozarządowe i obywatele zainteresowani przedsięwzięciem.
To projektodawca decyduje, jakiego rodzaju zaangażowania społeczeństwa potrzebuje i za jakie będzie odpowiedzialny. Decyzja ta musi oczywiście spełniać wymagane minimum prawne. Jednakże proces zaangażowania społeczeństwa w projekty powinien być o wiele większy nawet w krajach, w których wymagania prawne są duże.

Konsultacje nie na rękę

Argumenty przeciwko systemowi uczestnictwa społeczeństwa w projektach są wszędzie bardzo podobne: jest to zbyt kosztowne, opóźnia proces podejmowania decyzji oraz utrudnia prowadzenie skutecznej i stanowczej polityki. Dodatkową trudność sprawia częsty brak przygotowania projektodawców do pracy z ludźmi. Dlatego w wielu krajach zatrudnia się specjalnych konsultantów do pomocy inwestorom przy pracy nad dużymi projektami z dużymi grupami ludzi.
Uczestnictwo społeczeństwa w procesie podejmowania decyzji często wydaje się ciężarem także dla administracji. Większość administracji państw Unii Europejskiej doszła do następujących wniosków:
* tradycyjne metody informowania społeczeństwa nie mają zastosowania w przypadku projektów złożonych;
* jeśli administracja nie potrafi zjednać sobie zaufania ludzi w czasie procesu konsultacji społecznej, na pewno nie będą oni na niej polegać po rozpoczęciu inwestycji;
* proces projektowania przybiera formę dyskusji z grupami broniącymi różnych interesów;
* teren objęty projektem zaczyna „żyć” dla osób odpowiedzialnych za planowanie i staje się siecią powiązań społecznych;
* dyskusje z ludźmi zmieniają nastawienie osób planujących.
Organizacja procesu konsultacyjnego powinna być ulokowana w niezależnych rękach. W okresie przejściowym najlepszym miejscem ustanowienia tego ciała może być instytucja planistyczna najniższego szczebla, gdzie stosunkowo najwięcej wiadomo o uwarunkowaniach realizacyjnych. Docelowo powinna to być instytucja odrębna, co najmniej wojewódzka o strukturze biura wspomaganego komisjami powoływanymi doraźnie.
Generalną zasadą prowadzenia negocjacji powinno być niezawracanie procedury na etapach pośrednich (co obecnie ma często miejsce). Zaskarżenia, odwołania itp. nie mogą wstrzymywać procesu, a jedynie grozić, w przypadku zasadności, skreśleniem projektu. Wszystkie decyzje powinny być podejmowane kolegialnie (nie kolektywnie), przy czym dokumenty w rodzaju raportu OOS winny być traktowane jako etap decyzyjny, a nie ekspertyza.


Głośne konflikty ekologiczne w Polsce:

  1. Odbudowa masztu radiowego pod Gąbinem.
    2. Likwidacja huty aluminium w Skawinie.
    3. Spiętrzenie Dunajca zaporą wodną w Czorsztynie.
    4. Budowa spalarni odpadów na ul. Zabranieckiej w Warszawie.
    5. Rozszerzenie Białowieskiego Parku Narodowego.
    6. Przejście autostrady A4 przez otulinę Parku Krajobrazowego Góry Świętej Anny.

 

Wydanie: 28/2002

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy