Krokodyle łzy nad lewicą

Krokodyle łzy nad lewicą

Dlaczego mamy łagodną zimę? Bo krokodyle przeniosły się nad Wisłę i tu wylewają łzy nad tragicznym losem polskiej lewicy. Im bardziej prawicowe media, tym łzy obfitsze i żal większy. Chorągwie żałobne najwyżej niesie Springerowski „Dziennik”. Wzorce ma w spadku po założycielu firmy. Wiadomo przecież, jak Axel Springer przez całe życie wspierał ruchy lewicowe. Robił to jednak tak przebiegle, że śladów nie zostawił.
Z „Dziennikiem” niemiecki właściciel ma duży problem, bo gazeta nijak nie może trafić z ocenami. I zwykle pisze na opak. Jak choćby wtedy, gdy przez wiele miesięcy zapowiadała czekającą Polskę długą erę rządów Jarosława Kaczyńskiego. Czy wtedy, gdy sławiła geniusz wodza PiS w stylu piewców Kim Ir Sena. Nie można jednak powiedzieć, że autorzy tak bardzo mylący swoje chciejstwo z nagą prawdą nie są gotowi do zmiany ocen. Są gotowi. Bo jako prawdziwi prawicowcy są jednocześnie pryncypialni i elastyczni. W zależności od tego, jak trzeba. No i od tego, kto jest górą. Przekonał się o tym na własnej skórze niegdysiejszy idol „Dziennika” i bohater wielu hagiograficznych tekstów, Jarosław Kaczyński, który ogłosił niedawno, że ta gazeta jest dziś organem Platformy Obywatelskiej. Zrobił to, by było zabawniej, na łamach innej Springerowskiej gazety. „Dziennik” mający tak wielkie kłopoty z rozumieniem zjawisk zachodzących w Polsce po prawej stronie, tym bardziej nie może być wiarygodny, gdy pisze o lewicy. Tyle o krokodylach.
Co z lewicą, pytają też nasi czytelnicy. Mam dla nich dwie wiadomości. Dobrą i złą. Zacznę od tej dobrej. Według mojego jak najbardziej osobistego szacunku około 30% Polaków mających prawa wyborcze to ludzie o klasycznych cechach sympatyka i potencjalnego wyborcy partii lewicowej. I zła wiadomość: nie ma w Polsce takiej partii. I to jest duży problem, bo na ofertę, którą dziś ma LiD, potencjalny wyborca po prostu nie reflektuje. Skoro jednak jest tak wielkie oczekiwanie na nową lewicę, to zgodnie z wszelkimi regułami polityki i rynku ktoś je spełni. Kto? Gruntownie zreformowana obecna reprezentacja polityczna w ramach LiD albo zupełnie nowy byt, który przygarnie reformatorską część obecnych partii. Taka alternatywa ma z pewnością ożywczy wpływ na aktywność SLD i LiD.
Najgorsze lewica ma za sobą, a najciekawsze jest przed nią.
Kryzys SLD był tak głęboki i tak bardzo przez liderów tej partii i pasywność członków zawiniony, że wychodzenie z niego musi być powolnym procesem. Po tak wielkim rozczarowaniu, jakie dotknęło wyborców lewicy, odzyskiwanie zaufania jest bardzo trudne. Wymaga ogromnej cierpliwości i ciężkiej pracy.
Jak zdobyć utraconą wiarygodność? Na pewno nie głosami niegdysiejszych sprawców klęsk. Cyników i hochsztaplerów, którzy nie tylko przykleili się do lewicowego okrętu, ale o zgrozo przez lata nim kierowali. Mdli mnie, jak ciągle słyszę ich porady i oceny. A słyszę, tak jak nasi czytelnicy, bardzo często. To oni nadają ton w komentarzach PiS-owskiej telewizji Urbańskiego, jak i w prywatnej TVN. Lewica mówi tam głosami ludzi skompromitowanych albo takich, którzy mają koncesję prawicy na mówienie o lewicy. To kompromitujący absurd.

Wydanie: 6/2008

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy