Królewskie przedstawienie

Królewskie przedstawienie

Na turystach i pamiątkach związanych ze ślubem księcia Williama i Kate Middleton brytyjska gospodarka zarobi ponad 600 mln funtów

Dwa miliardy osób na całym świecie zasiądzie 29 kwietnia o 11.00 przed telewizorami, by obejrzeć ceremonię ślubną księcia Williama i Kate Middleton. W tym czasie wielu Brytyjczyków skorzysta z dodatkowego dnia wolnego i wyjedzie na zagraniczne wakacje. Inni zamieszkają w obozie przygotowanym dla tych, którzy nie chcą brać udziału w królewskim przedstawieniu.
Już na pierwszy rzut oka widać podobieństwa do 1981 r., kiedy odbył się ślub księcia Karola z Dianą Spencer. Wówczas królewskie wesele zostało wykorzystane do odwrócenia uwagi od trudnej sytuacji gospodarczej i posunięć rządu Margaret Thatcher. Dziś tematy gospodarcze są wypierane z brytyjskich gazet przez doniesienia na temat przygotowań do ślubu. Pierniki zastępują bezrobocie, sukienka – cięcia budżetowe, a lista gości – studenckie strajki. Niezależnie od intencji młodej pary nie da się nie zauważyć, że ślub jest wyjątkowo na rękę konserwatystom wprowadzającym bolesne cięcia. M.in. dlatego David Cameron bez wahania ogłosił 29 kwietnia dniem wolnym od pracy.

Święto tabloidów

Nie można zresztą się dziwić ogromnemu zainteresowaniu mediów, zwłaszcza telewizji, ponieważ ślub księcia to show jakby specjalnie przygotowany do pokazywania na szklanym ekranie. Gdy w Cannes sprzedawano prawa do emisji dokumentu o narzeczeństwie młodej pary, wykupiły je stacje telewizyjne z 32 krajów.
– W skali od 1 do 10 to wydarzenie dla telewizji można ocenić na 10 plus plus – mówiła dyrektor amerykańskiej WE tv, która ma zamiar poświęcić 109 godzin antenowych programom związanym z zaślubinami. CNN już zapowiedziała, że na uroczystość wyśle 125-osobową ekipę, BskyB zapowiada relację w technologii 3D.
Zainteresowania ślubem w Sta- nach dowodzi tempo, w jakim działający w tym kraju brytyjski dom towarowy Reiss trzykrotnie wyprzedał zapasy „sukienki zaręczynowej Kate”. Przy czym należy podkreślić, że jej cena wynosiła ponad 300 dol., a za towar z drugiej ręki trzeba było na e-bayu zapłacić nawet ponad 1000 dol. W brytyjskim Tesco również sprzedawano replikę tej sukienki, jednak kosztowała… zaledwie 16 funtów. Oczywiście ekspresowo zniknęła z półek.

Miliony na imprezę, miliony z pamiątek

W to, że z ceremonii uda się zrobić medialny show, nie można wątpić. Natomiast na ile kosztująca miliony funtów impreza może być „ludowa”, to już zupełnie inna sprawa. Wprawdzie rodzina królewska, deklarując, że poniesie koszty ślubu, zrobiła ukłon w stronę wszystkich tych, którzy wskazywali, że tego rodzaju igrzyska finansowane z publicznej kiesy są nie na miejscu w sytuacji, gdy kolejni Brytyjczycy tracą pracę. Jednak krytycy wciąż zwracają uwagę, że sama ochrona – za którą zapłaci państwo – będzie kosztować ok. 20 mln funtów. Poza tym – zdaniem sceptyków – prywatne fundusze Windsorów nie są wcale takie prywatne. Do tego dochodzą żale przedsiębiorców, którzy wskazują, że dodatkowy dzień wolny i długi weekend, który będzie jego efektem, mogą kosztować brytyjskie firmy nawet 6 mld funtów.
Zarzuty dotyczące kosztów są jednak odpierane argumentem, że turystyka związana ze ślubem oraz sprzedaż pamiątek przyniosą brytyjskiej gospodarce ponad 600 mln funtów. Cieszy to przede wszystkim londyńskich hotelarzy oraz przedsiębiorców z branży turystycznej. Już dziś turyści z USA wykupują wycieczki „śladami Kate i Williama” oraz rezerwują miejsca w hotelach i domach prywatnych. Można się zdecydować na dwugodzinne zwiedzanie za 15 funtów, w czasie którego obejrzy się sklep, gdzie pracowała Kate Middleton, oraz klub nocny, w którym William leczył żal w czasie ich krótkiego rozstania. Można jednak także wydać niemal 400 funtów na całodzienną wycieczkę samochodową lub… 3,8 tys. na trwające osiem dni zwiedzanie królewskich posiadłości.

Ucieczka od wesela

Zarabiają nie tylko profesjonaliści. Wielu londyńczyków postanowiło wynająć wolne pokoje w mieszkaniach lub całe domy. Jeden z pomysłowych Anglików postanowił nawet zaoferować siedmiodniowy pobyt w… aucie kempingowym ustawionym w londyńskim Edmonton za – bagatela – 1,2 tys. funtów. Badania przeprowadzone przez portal FindaProperty.com pokazały, że nawet 25% mieszkańców brytyjskiej stolicy może myśleć o takim rozwiązaniu. Za nocleg trzeba w takim wypadku zapłacić ok. 40 funtów. Wiele osób korzysta z zarobionych w ten sposób pieniędzy i długiego weekendu, by uciec od wydarzeń w kraju. Jedna ze znanych brytyjskich firm turystycznych przygotowała na ten okres 100 tys. dodatkowych ofert wyjazdu.
Wydaje się, że biura turystyczne dobrze wyczuły koniunkturę, ponieważ wielu londyńczyków rzeczywiście będzie szukać możliwości ucieczki od wszystkiego, co wiąże się z szaleństwem imprezy. Dla tych, których nie stać na zagraniczne wczasy, też zorganizowano co najmniej kilka ciekawych możliwości. Chyba najgłośniejszą jest Escape the Wedding Camp (obóz „Ucieknij przed weselem”) w Walii, gdzie za jedyne 10 funtów od namiotu będzie można spędzić trzy dni w towarzystwie innych zdegustowanych. Dla porównania miejsce w przygotowywanym na 10 tys. gości miasteczku w parku Clapham Common ma kosztować… 25 funtów od osoby za noc.

Wydanie: 17-18/2011

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy