Kto czeka na Lisa?

Kto czeka na Lisa?

Kiedy chcemy sobie popłakać, sięgamy po moralizatorskie pogwarki Tomasza Lisa w „Newsweeku”. Czytamy i płaczemy jak bobry. Ze śmiechu. Redaktor Lis ciągle wierzy, że wrócą piękne, dla niego, czasy. Że jeszcze dostanie okienko w telewizji publicznej. To plan minimum. Albo zasiądzie na prezesowskim fotelu Kurskiego. Co byłoby choć częściowym spełnieniem ambicji Lisa. Kiedyś chciał być prezydentem RP. Szanse na spełnienie marzeń ma Lis marne. Na tę ogromną kasę, którą mu kiedyś płaciła TVP, jest zbyt wielu chętnych. Trzeba będzie żyć oszczędniej. Udostępnij: Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na Telegramie (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 07/2019, 2019

Kategorie: Aktualne, Przebłyski
Tagi: Tomasz Lis