Legia Leśnodorskiego poległa

Legia Leśnodorskiego poległa

Nie pomogło zaproszenie Starucha, osławionego przywódcy kiboli, na pokład samolotu czarterowego wiozącego na mecz w Bukareszcie piłkarzy Legii, władze klubu i polityków PO (Biernata i Halickiego). Numer ze Staruchem znajdzie się pewnie w Księdze rekordów Guinnessa! I UEFA też! Prezes Leśnodorski to gość, który potrafił ich zaskoczyć. I to jak! Zaskoczył też trenera Urbana, bo w ciągu ośmiu miesięcy rządów zdążył mu wyprzedać najlepszych zawodników, a tanio kupił takich, którzy zamiast grać, siedzą sobie na trybunach z kibicami. Bramek nie ma kto strzelać, bo prezes pogonił najlepszego napastnika Danijela Ljuboję. Jednym słowem bryndza. Takie oto interesy robi złotousty prezes. A 40 mln zł, które Legia mogła dostać, gdyby wyeliminowała Steauę, poszło sobie do Bukaresztu. Poszło, bo Legia nie ma armat. A prezes L. mógł sobie posłuchać, jak wyćwiczeni przez Starucha kibole dopieszczali Rumunów: „j… k… z Bukaresztu”.

Wydanie: 36/2013

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy