Licencjat ze stopniem żeglarskim

Licencjat ze stopniem żeglarskim

Turystyka i hotelarstwo stały się jednymi z najważniejszych dziedzin usługowych

Prof. Jerzy Kuberski, rektor Wyższej Szkoły Hotelarstwa, Gastronomii i Turystyki w Warszawie

– Wasza szkoła wstrzeliła się w złotą żyłę…
– Usługi turystyczne, hotelarskie stają się w Polsce jedną z najważniejszych dziedzin usług. W ubiegłym roku wpływy z turystyki zagranicznej wyniosły w Polsce ok. 10 mld dol. Na naszej uczelni, która istnieje 10 lat i na której pracuje 170 wykładowców, zrobiło już licencjat lub magisterium 3800 osób. Wiele zajmuje dziś dobre stanowiska w hotelarstwie, turystyce, zarządzaniu gastronomią w Polsce i za granicą. Obecnie w murach tych czterech budynków uczelni skoncentrowanej w jednym miejscu na warszawskiej Pradze kształci się już 4500 studentów. Od tego roku nie muszą już nostryfikować dyplomów WSHGiT, gdy podejmują pracę za granicą.
– Jak pan rektor ocenia poziom usług turystycznych w Polsce?
– Polska jest na dorobku, ale to są już ogromne pieniądze. W dwu dziedzinach nastąpił wyraźny wzrost poziomu. To jest turystyka zimowa, narciarstwo i łączenie hotelarstwa z rekreacją. Nasze hotelarstwo poprzez budowę hoteli wyposażonych w siłownie, baseny pływackie zaczyna płynąć nurtem światowej tendencji.
– Czy te nowe trendy nie zaskoczą waszych absolwentów, gdy po ukończeniu uczelni rozpoczną pracę?
– Pracę zaczynają już w trakcie studiów. M.in. poprzez praktyki, które odbywają w obiektach należących do uczelni. W Ogonkach koło Węgorzewa na Mazurach mamy własną bazę – 80 miejsc hotelowych, przystań wodną na jeziorze. Wyposażona jest w sprzęt żeglarski, wioślarski, kajakowy. Latem młodzież z naszej uczelni zdobywa tam stopnie żeglarskie. Nasi studenci przetarli tu świetne trasy do narciarstwa biegowego.
– To też jest przygotowanie do zawodu?
– Oczywiście. I sądzę, że bardzo atrakcyjna jego część. Drugi ośrodek, gdzie nasi studenci odbywają praktyki, to rozległa baza narciarska w Tyliczu koło Krynicy, blisko granicy ze Słowacją. W ciągu sezonu zimowego przewija się tam na praktykach 600-700 naszych studentów. Zdobywają doświadczenie, które pozwoli im kierować grupami turystycznymi w ośrodkach sportów zimowych.
– Turystyka to dziedzina z przyszłością.
– Turystyka rozwija się w niebywałym tempie. Wraz ze wzrostem poziomu wykształcenia tych, którzy zajmują się turystyką, następuje coraz ściślejsza specjalizacja.
– We Francji np. operator oferujący turystom podróż szlakiem zamków nad Loarą musi także zapewnić przewodnika na najwyższym poziomie, mającego wiedzę historyczną…
– Młodzież, która przychodzi do nas studiować, uczy się pracować w standardach europejskich. Kieruje się atrakcyjnością zawodu i na ogół zdaje sobie sprawę z wysokich wymagań, jakim będzie musiała sprostać. Zapewne ta świadomość sprawia, że inaczej, niż to znamy z doświadczenia uniwersyteckiego z przeszłości, oni odznaczają się wielką pracowitością i pilnością. Nie mamy z naszymi słuchaczami pod tym względem żadnych kłopotów.
– Barierą, jeśli chodzi o rozwój turystyki zagranicznej w Polsce, jest wciąż jeszcze słaba znajomość obcych języków.
– Dotknął pan sprawy zasadniczej. Znajomość języków jest podstawową sprawą, jeśli chodzi o prace w usługach hotelarskich, turystycznych. Na naszej uczelni studenci mają do wyboru siedem języków. Z tym, że angielski, jako język uniwersalny na świecie, jest językiem podstawowym, obowiązkowym, a drugi jest do wyboru. Może to być włoski, francuski, niemiecki, hiszpański, rosyjski i arabski. Wpajamy naszym słuchaczom przeświadczenie, że język jest ich zawodem, że decyduje o powodzeniu.
– Czy uczelnia nastawia się na jakieś szczególne specjalizacje w turystyce krajowej i zagranicznej?
– Przygotowujemy na przykład naszych słuchaczy do obsługi turystyki pielgrzymkowej, która w Polsce stanowi ważny dział usług turystycznych. Od tego roku akademickiego wprowadzamy nową specjalizację: turystykę uzdrowiskową. Nasi studenci będą teraz odbywać praktyki m.in. w uzdrowisku o wielkich tradycjach – Nałęczowie.
– Jaka młodzież interesuje się waszym kierunkiem studiów?
– Na naszej uczelni tylko połowa to warszawiacy. W naszym kampusie, oddalonym o niecałe 5 minut od Dworca Wschodniego (ul. Chodakowska 50), wyposażonym w nowoczesne sale gimnastyczne i siłownię, uczy się 4500 studentów. Połowa pochodzi z małych miast i ze wsi.
– Skąd takie zainteresowanie młodzieży wiejskiej waszą uczelnią?
– Przychodzą do nas studiować m.in. młodzi ludzie, którzy mają już jakieś konkretne plany dotyczące agroturystyki albo już działają w tej dziedzinie. Mają jakieś projekty, a w trakcie studiów u nas poszukują rozwiązań. Zainteresowanie agroturystyką stale rośnie. Tu zdobywają także wiedzę techniczną, która pozwoli im budować ich przedsiębiorstwo na wysokim poziomie, dotrzymujące umów i będące w stanie sprostać coraz wyższym wymaganiom. Tu nie może być żadnej fuszerki!

 

Wydanie: 6/2006

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy