Ucieczka od montowni

Ucieczka od montowni

W Polsce co rząd, to program, a terror czteroletniego cyklu wyborczego sprawia, że żaden program nie jest strategiczny

Prof. Elżbieta Mączyńska – prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, pracownik naukowy SGH, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, Prezydium Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus” oraz Komitetu Nauk Ekonomicznych PAN.

Odbudujemy polski przemysł – zapowiedział obecny rząd. Czy pamięta pani, by Mateusz Morawiecki otworzył jakąś polską fabrykę?
– Wicepremier kieruje resortem rozwoju niespełna dwa lata. Pamiętam jego zaangażowanie w rozpoczęcie budowy nowoczesnej fabryki silników Mercedes-Benz w Jaworze.

Ministerstwo Rozwoju dało Mercedesowi prawie 19 mln euro na uruchomienie tej inwestycji w specjalnej strefie ekonomicznej. Od XIX w. jesteśmy zasobem taniej siły roboczej dla Niemiec, pomnażamy dobrobyt Niemców.
– Jednym z czynników, który może to zmienić, jest zbliżanie się poziomu płac. Od kilku lat mamy szybszy wzrost płac niż w krajach zachodnich – ilustruje to choćby zwiększenie płacy minimalnej. Wyższe wynagrodzenia wymuszają wdrażanie nowych technologii i innowacyjności. Nie podzielam krytycznych opinii na temat budowy fabryki silników Mercedesa. To będzie zakład przemysłowy wykorzystujący zaawansowane technologie, co sprzyja ogólnemu podnoszeniu poziomu wytwórczości i kwalifikacji pracowników. Z drugiej strony mam wiele zastrzeżeń do działalności specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Ulokowało się w nich wiele zagranicznych firm, korzystających niezasłużenie z polskiej pomocy publicznej, bo poza strefami działają firmy krajowe o podobnym profilu produkcji, które są pozbawione wsparcia. Moje wątpliwości pogłębiają raporty, z których wynika, że efekty działania stref nie są satysfakcjonujące. Ministerstwo Rozwoju twierdzi, że m.in. ze względu na konieczność rozwoju ściany wschodniej SSE zostaną utrzymane, ale zagranicznym inwestorom postawi się warunek lokowania w nich produkcji wysokotechnologicznej, sprzyjającej rozwojowi polskiej gospodarki.

Przemysł przemysłowi nierówny

O reindustrializacji zrobiło się głośno już w październiku 2012 r., gdy Komisja Europejska wezwała państwa Unii, by do 2020 r. zwiększyły udział przemysłu w PKB do 20%. My ten poziom osiągnęliśmy kilka lat temu, udział przemysłu w PKB z roku na rok się zwiększa, a tempo wzrostu produkcji przemysłowej jest wyższe niż średnia unijna. Czy reindustrializacja ma zatem sens?
– Sprowadzenie reindustrializacji do udziału przemysłu w gospodarce jest mylące. Widać to doskonale na przykładzie Polski, w której udział przemysłu w PKB wyniósł w 2016 r., według danych Eurostatu, 26,5%. Jednak przemysł przemysłowi nierówny. Problemem jest struktura przemysłu: niskie nasycenie nowymi technologiami i wiedzą oraz niedostateczna liczba dużych przedsiębiorstw z kapitałem krajowym.

Repolonizujemy banki, państwowa spółka kupiła od Francuzów elektrownię węglową Połaniec. Przyjdzie kolej na przemysł wysokotechnologiczny?
– Program Morawieckiego przewiduje aktywizację właśnie kapitału polskiego. Charakterystyczna dla Polski dominacja kapitału zagranicznego w bankowości budziła zdziwienie także na Zachodzie. Moi niemieccy koledzy akademiccy wielokrotnie pytali, dlaczego ponad 70% sektora bankowego znalazło się w rękach zagranicznych. W Niemczech ten udział jest nieporównanie niższy, dzięki czemu zyski banków nie są transferowane za granicę, służą m.in. tamtejszemu przemysłowi. W Polsce może być podobnie, w porównaniu z 2008 r. udział banków zagranicznych skurczył się z ok. 70% do ok. 50%. I to jest prawidłowy trend, sprzyjający efektywności gospodarki. Na początku transformacji Polska była skazana na kapitał zagraniczny z powodu braku własnego, obecnie dysponujemy coraz pokaźniejszymi zasobami kapitałowymi.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 23/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 23/2017

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy