Literacki Nobel 2003

Literacki Nobel 2003

Żeby czytać Johna Maxwella Coetzee’ego, trzeba lubić „kolczastą” literaturę

Tuż po ogłoszeniu werdyktu Akademii Szwedzkiej zadzwoniłam do sześciu krytyków literackich z pytaniem, co sądzą o tegorocznym nobliście, Johnie Maxwellu Coetzeem. Tylko jeden z nich wiedział, o kim mowa. Podobna sytuacja była rok temu, kiedy Nobla dostał Imre Kertesz, dwa lata temu, gdy dostał go V.S. Naipaul, trzy lata temu – Gao Xingjian, a wcześniej José Saramago i Dario Fo.
Tegoroczny noblista był w Polsce tłumaczony. W latach 80. wydano jego dwie powieści, dwa lata temu trzecią, razem kilkanaście tysięcy egzemplarzy. Mimo to jest w Polsce nieznany. Świadczą o tym także radiowe sondy i wypowiedzi internetowe oraz zmieszanie dziennikarzy, niemogących się uporać z wymową nazwiska pisarza, które w ustach rozmówców przybiera najdziwaczniejsze formy.
– Nie dziwię się, że Coetzee nie jest znany szerokiej publiczności – mówi Michał Kłobukowski, tłumacz wydanej dwa lata temu powieści „Hańba” (wyd. Znak) – bo jest pisarzem mało „sprzedawalnym”. Żeby go czytać, trzeba się zawziąć, lubić taką „kolczastą” literaturę. W jego prozie jest wiele cierpiętnictwa, nie masochizmu, lecz zgody na cierpienie, własne i cudze, wiele rezygnacji. On przyjmuje do wiadomości istnienie cierpienia i je akceptuje. Natomiast w świecie zachodnim modne jest maskowanie cierpienia lub sprzedawanie go w atrakcyjnej szacie.

Niewiele o nim wiadomo

„Urodził się w Cape Town w 1940 r., studia lingwistyczne odbył w Republice Południowej Afryki i w Stanach Zjednoczonych, po ich ukończeniu pracował jako językoznawca i tłumacz. Niewiele więcej wiadomo o jego życiu, nie rozszyfrował nawet inicjałów swych imion”, czytamy w „Leksykonie pisarzy świata XX wieku”, wydanym w 1997 r.
Teraz o pisarzu wiemy już trochę więcej. John Maxwell Coetzee, piszący w języku angielskim, jest wykładowcą tego języka na uniwersytecie w Kapsztadzie. Jako pisarz zadebiutował w 1974 r. tomem opowiadań „Dusklands” („Mroczne krainy”), ale sławę i nagrody przyniosła mu druga powieść, wydana trzy lata później „In the Heart of the Country” („W sercu kraju”). Każda kolejna książka okazywała się sukcesem i zdobywała nagrody: „Waiting for the Barbarians” (1980, wydanie polskie „Czekając na barbarzyńców” 1990), „The Life and Times of Michael K.” (1983, wydanie polskie „Życie i czasy Michaela K.” 1996), „Foe” (1986), „The Master of Petersburg „(1994), „Boyhood” (1997), „Disgrace” (1999, wydanie polskie „Hańba” 2001). Oprócz nagród krajowych Coetzee jest dwukrotnym laureatem prestiżowej nagrody za najlepszą powieść roku The Booker Prize – w 1983 r. za „Życie i czasy Michaela K.” oraz w 1999 r. za „Hańbę”.
W uzasadnieniu Akademii Szwedzkiej napisano, że utwory tegorocznego noblisty odznaczają się „analityczną błyskotliwością i wymownymi dialogami”. Akademicy podkreślają wagę problematyki poruszanej przez pisarza. Jednymi z najważniejszych tematów jego prozy są dyskryminacja, rasizm i przemoc na całym świecie. Częstym wątkiem jego twórczości jest problem kulturowej odmienności człowieka, poczucie zagrożenia, alienacji, a także postawa samoobrony, jakie ta odmienność rodzi. W tle tych postaw i zachowań jest apartheid, który – jak zaznacza Akademia Szwedzka – zdaniem pisarza, mógłby pojawić się wszędzie.


Maria Makuch, zastępcach redaktora naczelnego Wydawnictwa Znak (wydawcy „Hańby” J.M. Coetzeego)
Coetzee to znakomity pisarz, laureat wielu prestiżowych nagród. Nasze wydawnictwo trafiło na niego po jego drugim Bookerze, otrzymanym za powieść „Hańba”, którą wydaliśmy w 2001 r. Sprzedała się dobrze, w nakładzie 8 tys. egzemplarzy i została dobrze przyjęta przez krytykę. Mimo to pisarz jest mało znany w Polsce. Sądzę, że ze względu na tematykę swoich książek. Dla mnie jest to taki Dostojewski XXI w. Porusza tematy śmierci, samotności, niemożności pokochania drugiego człowieka, trudności z porozumieniem się. Jest pisarzem pesymistą, pokazuje upadek człowieka.

Wacław Sadkowski, krytyk literacki
Coetzee w swej twórczości skupił się na subtelnym, unikającym łatwych kwalifikacji, niezwykle wnikliwym analizowaniu tożsamości południowoafrykańskiej, w jej najrozmaitszych formach, z jej wielorakimi uwikłaniami i obciążeniami. Krytyka upatruje w jego utworach, pisanych językiem niezwykle bogatym i głęboko osadzonym w tradycjach angielszczyzny, a zarazem odkrywczym w swym pastiszowo-persyflażowym ukierunkowaniu nową jakość południowoafrykańskiej literatury, dotąd niemal bez wyjątku wiernej klasycznej formule „pisarstwa zaangażowanego”.

Michał Kłobukowski, tłumacz „Hańby”, anglista
Z punktu widzenia tłumacza, Coetzee jest pisarzem niewdzięcznym. Opowiada przykre historie bez upiększeń. Stylistycznie nie jest specjalnie trudny, nie uprawia ekwilibrystyki językowej. Jest pisarzem kompletnie pozbawionym poczucia humoru, co dla mnie nie jest atutem. On jest zawsze śmiertelnie serio.

 

Wydanie: 41/2003

Kategorie: Kultura
Tagi: Ewa Likowska

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy