Lwiątka kalifatu

Lwiątka kalifatu

– Czy widziałaś swoje dzieci, jak praktykują obcinanie głowy?
– Tak, używają do tego lalek i zabawek

Materiał zatytułowany „Przygotowywanie dzieci do dżihadu” zrealizowany został przez VICE News wkrótce po ustanowieniu w 2014 r. samozwańczego kalifatu na terytorium Iraku i Syrii. Jedną ze scen, która do głębi wstrząsnęła Isabelle [jedna z bohaterek książki Laili Shukri – przyp. red.], była rozmowa przybyłego z Belgii na tereny tzw. Państwa Islamskiego brodatego dżihadysty, Abdullaha al-Belgium, ze swoim wyglądającym na sześć lub siedem lat synem. Dialog prowadzony był w języku arabskim, a ojciec z synem stali przed kamerą niedaleko rzeki Eufrat, nad której północnym brzegiem położona jest Rakka.

– Jak masz na imię? – pyta ojciec.

– Na imię mam Abdullah – odpowiada cicho chłopiec.

– Mów głośniej – poucza go ojciec.

– Na imię mam Abdullah – chłopiec posłusznie odpowiada głośniej.

– Jesteś z Belgii czy z Państwa Islamskiego? – reporter pyta małego.

Niepewny odpowiedzi chłopiec podnosi głowę i spogląda na ojca.

– Rozmawiaj z nim – dżihadysta poucza syna. – Powiedz mu, że jesteś z Państwa Islamskiego.

– Z Państwa Islamskiego – odpowiada chłopiec, patrząc na reportera.

– Chcesz wrócić do Belgii? – ojciec pyta syna.

Dziecko przecząco kiwa głową.

– Dlaczego? – dopytuje ojciec.

Chłopiec patrzy na ojca, jakby nie wiedział, co odpowiedzieć.

– Co tam jest, w Belgii? – podpowiada ojciec.

Kuffar – odpowiada dziecko.

Kuffar – powtarza ojciec, żeby syn dobrze zapamiętał.

– A tutaj co mamy?

– Państwo Islamskie – odpowiada chłopiec.

– Państwo Islamskie – powtarza ojciec, utrwalając synowi poprawne odpowiedzi.

– Lubisz Państwo Islamskie?

– Tak.

– Na pewno? – pyta z uśmiechem ojciec.

– Na pewno.

– A kim chciałbyś być? Dżihadystą czy męczennikiem, który przeprowadza zamach samobójczy? – dumny ojciec zadaje synowi ważne pytanie.

– Dżihadystą – odpowiada chłopiec.

– Dżihadystą – powtarza ojciec, wbijając synowi do głowy terrorystyczną ideologię.

Chłopiec, być może zmęczony całą sytuacją, chce usiąść, ale ojciec od razu przy nim kuca i każe mu wstać.

– Dlaczego zabijamy niewiernych? – pyta, patrząc synowi prosto w oczy.

Dziecko wstaje, a ojciec kontynuuje lekcję terroru.

– Co zrobili niewierni?

Chłopiec zastanawia się nad odpowiedzią.

– Co zrobili niewierni? – ojciec powtarza pytanie, chcąc skłonić syna do prawidłowej odpowiedzi.

– Zabijają muzułmanów.

– Ponieważ zabijają muzułmanów – powtarza mężczyzna, odpowiadając na poprzednie pytanie „Dlaczego zabijamy niewiernych”. – Wszyscy niewierni?

– Wszyscy niewierni.

– Tak jak niewierni w Europie?

– Niewierni w Europie, wszyscy niewierni – odpowiada dziecko.

Następne ujęcie pokazuje szafirowobłękitne wody Eufratu i kąpiących się w nich mężczyzn i chłopców. Słychać podekscytowane głosy i można by ten obrazek uznać za idylliczny, gdyby nie to, że przedstawia on bojowników ISIS, którzy uczą swoje dzieci bezwzględnego zabijania.

– Dzięki Bogu Państwo Islamskie zostało ustanowione. – Na pierwszym planie pojawia się z przewieszonym przez ramię karabinem Abdullah al-Belgium, który donośnym głosem za pośrednictwem kamery zwraca się bezpośrednio do niewiernych. – I my na was najedziemy, tak jak wy najechaliście na nas. – Abdullah al-Belgium z emfazą podkreśla każde słowo, pomagając sobie wskazującym palcem, którym celuje w oko kamery, a tym samym w niewiernych. – I pojmiemy wasze kobiety, tak jak wy pojmaliście nasze. I osierocimy wasze dzieci, tak jak wy osierociliście nasze – kończy załamującym się głosem.

Emocje sięgają zenitu i Abdullah al-Belgium zasłania twarz dłonią, a następnie ociera z oczu łzy.

Takbir! – słychać donośny głos.

Allahu akbar! – rozlegają się okrzyki, spośród których wybijają się dziecięce głosy.

Takbir! – powtarza męski głos.

Allahu akbar! – powtarzają dzieci.

Kolejne sceny pokazują Abdullaha al-Belgium, który wchodzi z chłopcem do Eufratu, dołączając do innych ojców, którzy zażywają tam kąpieli ze swoimi synkami.

– My wierzymy, że to pokolenie dzieci jest pokoleniem dzieci kalifatu – następny dżihadysta spokojnym głosem wyjaśnia przed kamerą, a w przebitce Abdullah al-Belgium beztrosko pluszcze się z synem w spokojnie płynących wodach Eufratu. – To jest pierwsze pokolenie, które będzie zwalczać niewiernych i apostatów, Amerykanów i ich sojuszników. Tym dzieciom wszczepiono właściwą doktrynę. Te wszystkie dzieci kochają walczyć o budowanie Państwa Islamskiego w imię Boga – dżihadysta wyjaśnia z uśmiechem.

Następnie reporter rozmawia z chłopcem, który właśnie wyszedł z Eufratu.

– Ile masz lat?

– Dziewięć.

– Dla kogo walczysz?

– Dla Państwa Islamskiego.

– Gdzie jedziesz po ramadanie?

– Do obozu. – Twarz chłopca rozjaśnia się szczęściem.

– Po co?

– Żeby mieć szkolenie.

– Szkolenie w czym?

– W obsłudze kałasznikowa.

– A potem co będziesz robić?

– Będę walczył z Rosjanami… Ameryką… Z niewiernymi.

– Czy nie jesteś na to za mały? – reporter wyraża swoją wątpliwość. – Ty wiesz, jak używać karabinu? Strzelałeś już wcześniej z karabinu?

– Tak.

I znowu ujęcie pławiących się w rzece chłopców i mężczyzn, które w odczuciu Isabelle mogłoby sugerować, że to są takie same dzieci jak wszystkie inne na świecie. Jednak na nieszczęście tych dzieci i świata tak nie jest.

– Dzieci poniżej 15. roku życia idą do obozu szarijatu, prawa muzułmańskiego, gdzie uczą się podstaw wiary i reguł religijnych. Starsze dzieci otrzymają szkolenie w obozach militarnych – wyjaśnia bojownik tzw. Państwa Islamskiego.

Isabelle wiedziała, że dżihadysta, wypowiadając się przed kamerą, nie do końca powiedział prawdę. Przecież parę minut wcześniej zaledwie dziewięciolatek wyjawił, że jedzie do obozu, żeby uczyć się obsługi kałasznikowa. Potwierdził, że z niego już strzelał, i z pewnością nie był jedynym dzieckiem w tym wieku na terenach ISIS, które to robiło.

Filmy propagandowe samozwańczego kalifatu przedstawiały okrucieństwo znacznie młodszych dzieci. Wstrząsające nagranie, w którym trzylatek w kompletnym stroju dżihadysty, na tle czarnych flag ISIS, wielkim nożem z determinacją odrzyna głowę wielkiemu białemu misiowi, długo straszyło Isabelle w sennych marach. Tak samo jak ubrana na czarno mała, może sześcioletnia dziewczynka, która długim ostrzem noża odcięła głowę lalki bobasa. I trzylatek, który z odbezpieczonego przez dorosłego pistoletu, celując w głowę, zabił więźnia. To nie był ani miś, ani lalka. To był żywy człowiek. Żywy do momentu, dopóki trzylatek nie pociągnął za cyngiel.

– Czy te dzieci biorą udział w operacjach militarnych? – reporter pyta dżihadystę.

– Oczywiście, chłopcy, którzy mają ponad 16 lat, a wcześniej przeszli przeszkolenie w obozach, mogą brać udział w akcjach militarnych.

Później przed kamerą staje nastolatek, jeszcze mokry po kąpieli w rzece, który z wielką chęcią opowiada reporterowi o sobie.

– W imię Boga! – zaczyna z wielką werwą. – Na imię mam Dawud i mam 14 lat. Chcę dołączyć do Państwa Islamskiego i walczyć dla niego, bo oni, bojownicy ISIS, zabijają niewiernych i apostatów. Bojownicy Państwa Islamskiego nie zrobili nic złego i, jak Bóg da, nic złego nie zrobią. My wszyscy kochamy Państwo Islamskie.

W Eufracie dżihadyści z chłopcami pryskają na siebie wodą w beztroskiej zabawie.

Następna scena reportażu przedstawia nastolatka, który z zapałem wymachuje flagą ISIS. Jest już noc i w Rakce właśnie trwa wielka celebracja, jedna z wielu w mieście, ustanowienia samozwańczego kalifatu. Dżihadyści z przewieszonymi karabinami rozdają jedzenie i wykorzystują atmosferę festynu do rekrutacji nowych bojowników. Wśród zebranych jest wielu młodych chłopców, którzy z zaciekawieniem przysłuchują się wystąpieniom dżihadystów. Od czasu do czasu na wydzielony plac wychodzi bojownik z wielką flagę ISIS w rękach i zagrzewa zgromadzonych do wspólnych okrzyków.

Takbir! – rozlega się jego donośny głos.

Allahu akbar! – krzyczy tłum.

– Krzyczcie głośniej! – zachęca bojownik ISIS. – Takbir!

Allahu akbar! – odpowiada tłum.

– Jesteście dobrzy, niech was Bóg błogosławi! – rozlega się głos z megafonu.

Zbliżenie pokazuje chłopca, który z dużą uwagą aparatem telefonicznym filmuje całe zdarzenie. Dżihadyści mocnymi głosami zaczynają śpiewać swoją pieśń bojowników. „O, Abu Bakrze al-Bagdadi, ty przerażasz wrogów. Piękne dziewice nas wzywają, rekrutuj mnie jako męczennika”.

Wyjątkowo przystojny młody bojownik ISIS z wielką ekspresją i upojeniem w oczach śpiewa słowa nostalgicznej pieśni. Isabelle odniosła wrażenie, że on już widzi te obiecane mu w raju po męczeńskiej śmierci 72 hurysy, wiecznie dziewice, o pięknych oczach i niezwykłej urodzie. One już tam na niego czekają.

Nastoletni chłopiec z uśmiechem na ustach trzyma w wyciągniętych do góry rękach flagę ISIS i faluje nią w rytm przemawiającej do wyobraźni pieśni. Wielka celebracja trwa, przyciągając w szeregi Państwa Islamskiego nowych, całkowicie mu oddanych zwolenników.

Następny materiał, który przykuł jej uwagę, był tak samo apokaliptyczny jak wszystkie inne poświęcone dzieciom terrorystom.

„Kiedy ISIS rekrutuje dzieci jako zabójców, to jak trudno jest odwrócić proces prania mózgu?”, pytanie zawarte pod reportażem amerykańskiej telewizji informacyjnej CBS News wstrząsnęło Isabelle.

„Gdy ISIS się wycofuje, to pozostawia po sobie wiele indoktrynowanych dzieci wyszkolonych do zabijania. Czy można je przeprogramować, aby uniknąć tego, że staną się one Al-Kaidą 3.0?”, komentarz zamieszczony poniżej był równie zatrważający.

„ISIS wyprało mózg tysiącom dzieci, żeby stały się zabójcami. Teraz te »lwiątka kalifatu« wracają do domu”, głosiły pierwsze napisy emitowanego materiału.

– Nie trzeba dużo czasu, żeby zaszczepić u dzieci ideę, że obcięcie komuś głowy przyniesie im nagrodę w raju – mówiła komentatorka.

Wykorzystanie dzieci jako żołnierzy w walkach nie było niczym nowym, ale stopień okrucieństwa, jaki prezentowali bojownicy Państwa Islamskiego, sprawił, że nikt nie był w stanie przewidzieć, co zdarzy się później – wynikało z reportażu, który relacjonował udział dzieci w straszliwych egzekucjach i torturach więźniów.

Reporter przeglądał również podręcznik do pierwszej klasy, czyli dla dzieci w wieku pięciu, sześciu lat.

„Umiem strzelać. Tak, umiesz.

On umie bombardować. Tak, on umie”.

To były jedne z pierwszych zdań, których dzieci się uczyły. Tarczę zegara przy ćwiczeniach nauki czasu umieszczono na bombie, a zadania z matematyki dotyczyły dodawania i odejmowania karabinów, czołgów, pistoletów i noży.

W dalszej części reportażu przedstawiono Jazydkę, którą bojownicy ISIS porwali razem z jej trzema synami. Przez trzy lata kobieta była niewolnicą seksualną, a jej dzieci, teraz w wieku czterech, sześciu i ośmiu lat, zostały zmuszone do przejścia na islam.

– Czy widziałaś swoje dzieci, jak praktykują obcinanie głowy? – zapytał reporter.

– Tak, używają do tego lalek i zabawek – odpowiedziała Jazydka.

– ISIS mówiło im: „Jeżeli wysadzisz siebie w powietrze, to zabijesz tych niewiernych”. ISIS mówiło im: „Twoja matka jest kafira, niewierna”.

– Czy bałaś się wtedy swoich dzieci?

– Rozmawiałam ze swoimi dziećmi, tak jak rozmawiałam z bojownikami ISIS.

– Czy wierzysz, że twoje dzieci będą kiedyś normalne?

– Nie wiem – Jazydka mówiła smutnym głosem. – Nie sądzę, żeby kiedykolwiek zapomniały o tym, co się im przydarzyło.

Dwóch młodszych chłopców, z których jeden siedział na kolanach Jazydki, zaczęło się okładać pięściami. Później starszy z nich z dużą siłą bił brata, nie zważając na strofującą go matkę oraz obecność reportera, ekipy telewizyjnej i kamer.

Kiedy ekipa opuszczała dom Jazydki, reporter chciał się pożegnać z chłopcami, jednak oni go całkowicie ignorowali.

– Czy te dzieci kiedykolwiek będą normalne po tym, co widziały i co robiły? Jak były trenowane? – reporter zapytał z powątpiewaniem. – Ten chłopiec w ogóle się nie uśmiecha – zauważył, patrząc na czterolatka.

Fragment książki Laili Shukri Jestem żoną terrorysty, Prószyński i S-ka, Warszawa 2018

Fot. materiały prasowe

Wydanie: 52/2018

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy