Mamy prawo, żeby seks był przyjemnością – rozmowa z prof. Zbigniewem Izdebskim

Mamy prawo, żeby seks był przyjemnością – rozmowa z prof. Zbigniewem Izdebskim

Gdy dokładniej się spojrzy na wyniki badań seksualności Polaków, czasami można by westchnąć: Boże, i z czego niektórzy z tych ludzi są tak zadowoleni? Czy Polacy są zadowoleni ze swego życia seksualnego? – Zdecydowanie tak. Dziewięciu na dziesięciu Polaków wskazuje na zadowolenie z życia seksualnego, a w tej grupie ok. 20% jest wręcz bardzo zadowolonych. Z prowadzonych przeze mnie badań, jakie wykonał OBOP na reprezentatywnej próbie mieszkańców naszego kraju, wynika, że ta sfera życia dostarcza nam wielu pozytywnych emocji. Co nas tak cieszy? – Gdy spojrzy się dokładniej na wyniki badań seksualności Polaków, czasami można by westchnąć: Boże, i z czego niektórzy z tych ludzi są tak zadowoleni? Ale skoro są zadowoleni, jest to najważniejsze. Jakość życia seksualnego nie musi przecież się wiązać z częstotliwością współżycia czy rozmaitymi pozycjami. Niektórzy Polacy cieszą się z samego faktu, że w ogóle współżyją. Są też tacy, którzy wskazują na zadowolenie ze swojego życia seksualnego, chociaż już przestali współżyć. Widocznie mają piękne wspomnienia. – Właśnie, że nie. Ich wspomnienia często są nie najlepsze. Parę lat temu po wykładzie podeszła do mnie starsza już dama i powiedziała: „Proszę pana, gdyby dotarli do mnie pańscy ankieterzy i spytali, czy jestem zadowolona z życia seksualnego, odpowiedziałabym: tak, jestem bardzo zadowolona. Ja już dwa lata nie współżyję z mężem!”. Ta pani pozostawała w związku, ale nie współżyła – ani z mężem, ani z żadnym innym mężczyzną. W jej koncepcji szczęśliwego życia mieści się bliskość, dobre relacje z mężem, bycie z nim – ale już nie aktywność seksualna. Takie sytuacje zdarzają się np. wtedy, gdy mężczyzna ma problemy ze wzwodem i partnerka z roli żony kochanki przechodzi do roli żony opiekunki. Ona nadal go kocha, nawet bez tego wzwodu. Starsi mężczyźni boją się natomiast kłopotów z erekcją, więc leki, które tym problemom zapobiegają – viagra, cialis, levitra, a także znacznie tańsza, choć tak samo skuteczna, polska maxigra – są jednym z większych osiągnięć minionej dekady. Niestety, tylko kilka procent polskich mężczyzn mających zaburzenia erekcji chodzi do lekarza seksuologa czy urologa. Co robi pozostałe dziewięćdziesiąt parę procent? – Nic nie robi. Reszta często ogląda telewizję do późnej nocy i czeka, żeby żona zasnęła. I to zasnęła tak głęboko, żeby już się nie obudziła, kiedy on wreszcie trafi do łóżka. Bo gdy mąż kładzie się do łóżka, żona często się budzi i myśli, że może do czegoś dojdzie. Co więcej, on nie dość, że nie ma wzwodu, to jeszcze unika jej dotyku, przytulenia, pieszczot, tak żeby żona nie spodziewała się współżycia, którego nie będzie, bo mąż ma kłopoty z erekcją. I tu powstają zakłócenia w relacjach męsko-damskich, bo kobieta czasem myśli: a może ja już mu się nie podobam, dlaczego on unika kontaktów ze mną, może ma kochankę? Przecież jeśli od 20 lat współżyje się z tą samą osobą, która w tym czasie siłą rzeczy staje się mniej atrakcyjna, to może pojawić się znudzenie, osłabnie zapał do kontaktów erotycznych. – Eee tam. Nie trzeba czekać tak długo, znudzenie może wystąpić i po kilku latach – bo żona po urodzeniu dzieci już nie jest taka szczupła albo zaczął się ujawniać jej prawdziwy charakter, którego mąż na początku nie dostrzegał. To nie jest kwestia lat, lecz relacji między partnerami. Gdyby intensywność związku, chemia, miłość i namiętność były ciągle takie same jak na początku, można by zwariować, czulibyśmy się bez przerwy tak jak pod wpływem narkotyku – a w ten sposób nie można stale funkcjonować. Musimy mieć świadomość, że są różne etapy intensywności uczucia, co wcale nie znaczy, że ktoś kogoś przestaje kochać. Bywa że namiętność wygasa tak całkowicie, że jedna strona – obojętne, kobieta czy mężczyzna – nie tylko nie chce współżyć, lecz w ogóle nie zamierza dłużej pozostawać w związku. Wszystko zależy od tego, co rzeczywiście łączyło tych ludzi. A ci, którzy współżyją i cieszą się, że to robią, czy powinni chcieć jeszcze czegoś więcej? – Są naturalnie obiektywne wskaźniki zadowolenia seksualnego, takie jak wzwód, wytrysk, wilgotność pochwy, orgazm. Natomiast, jak wykazują badania, dla wielu osób, zwłaszcza w wieku 50 plus, tak samo jak stosunek seksualny ważne jest poczucie bliskości, to, że można do kogoś się przytulić. Zdrowie seksualne to nie tylko sama fizjologia, to cały proces związany z komunikowaniem się partnerów i okazywaniem miłości. Powinniśmy zatem dawać sobie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 17-18/2011, 2011

Kategorie: Kraj, Wywiady