Marek Zieliński – ważny rosyjski agent czy ofiara kontrwywiadu UOP?

Marek Zieliński – ważny rosyjski agent czy ofiara kontrwywiadu UOP?

Fot. Andrzej Iwańczuk/REPORTER

W październiku 1993 r. funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwa zatrzymali na gorącym uczynku mjr. Marka Zielińskiego podczas wręczania materiałów szpiegowskich attaché wojskowemu ambasady Rosji płk. Władimirowi Łomakinowi. Łomakina wydalono z Polski. Zieliński został skazany na dziewięć lat więzienia. Dziś pojawiają się próby zdeprecjonowania trwającej wiele lat akcji kontrwywiadu UOP złapania szpiega na gorącym uczynku. O sprawie mówi gen. Andrzej Kapkowski, w tamtym czasie zastępca dyrektora Zarządu Kontrwywiadu UOP, odpowiedzialny za kierunek wschodni.

Marek Zieliński to były oficer Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL, który w latach 1981-1993 współpracował z wywiadem wojskowym (GRU) ZSRR, a następnie Federacji Rosji, za co w 1994 r. został prawomocnie skazany na dziewięć lat pozbawienia wolności.

Był to pierwszy rosyjski agent zdemaskowany przez Służbę Kontrwywiadu UOP. Dwuznaczność wokół sprawy i agenta stworzył dr Marek Świerczek w książce „Śpiące psy” i w rozmowie z red. Rafałem Dudkiewiczem, przeprowadzonej 22 października 2025 r. w placówce IPN Przystanek Historia. Zdaniem autora Marek Zieliński nie zasługiwał na miano agenta, był bowiem mało znaczącym źródłem informacji, niedbale traktowanym przez oficerów GRU. W dodatku w 1988 r. odszedł ze służby, tracąc dotychczasowe możliwości operacyjne. Jako tzw. płotka został rzekomo wystawiony przez GRU kontrwywiadowi UOP, by ochronić innego ważnego agenta. Kontrwywiad tym sposobem dał się ograć. Jego oficerowie byli mało profesjonalni. Zabiegając u nowych przełożonych o uznanie, kierowali się prywatnymi ambicjami, a nie interesem bezpieczeństwa państwa. Czy powyższa narracja jest trafna? W moim przekonaniu rozmija się z kanonami myślenia kontrwywiadowczego i prowadzi do błędnych wniosków.

Marek Zieliński nie był błahym źródłem niedbale traktowanym przez GRU. Miał duże możliwości wywiadowcze. Pracował w wydziale analitycznym Departamentu III MSW, zajmującym się zwalczaniem opozycji politycznej, był też członkiem zespołu doradców ministra Czesława Kiszczaka. Dawało mu to dostęp do tajnych opracowań przeznaczonych dla kierownictwa MSW i państwa. Z dokumentów tych wykonywał kserokopie i przekazywał je oficerom GRU. Czynił to aż do odejścia na emeryturę w 1988 r. W okresie współpracy był przekazywany na kontakt kolejnym rosyjskim oficerom: A. Zadorożnemu, A. Tiszczence, J. Towmie i ostatniemu attaché wojskowemu Władimirowi Łomakinowi, co jednoznacznie wskazuje, że ciągle był przydatny.

Po 1990 r. GRU nie zrezygnował z dalszego wykorzystywania Zielińskiego,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 05/2026, 2026

Kategorie: Historia
Tagi: GRU, kontrwywiad, MSW, PRL, UOP