Metro rusza do Ratusza

Trzy minuty przez trzy lata

Doczekaliśmy się. 11 maja zostały otwarte dwie nowe stacje warszawskiego metra – Świętokrzyska przy skrzyżowaniu ulic Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej oraz Ratusz na Placu Bankowym. Od tej chwili mieszkańcy Warszawy będą mogli dojechać z Kabat, końcowej stacji Ursynowa i Natolina – do centrum, pod Ratusz. Trasa metra wydłużyła się o 1700 m, czas podróży – o trzy minuty.


Projekty jeszcze przed wojną

Dopiero w 1995 roku, czyli po 132 latach od uruchomienia pierwszej kolei podziemnej, Warszawa dołączyła do rodziny 42 miast europejskich i 84 na świecie, których mieszkańcy jeżdżą metrem. Pierwszy projekt został przygotowany jeszcze przed II wojną światową, ale dopiero uchwała z 1982 r. o budowie pierwszej linii metra przyniosła efekt. Niestety, nie natychmiastowy, 12,5-kilometrowym odcinkiem z Kabat do stacji Politechnika warszawiacy mogli się przejechać dopiero po 18 latach. Do stacji Centrum wagony kolejki zaczęły dojeżdżać w 1998 roku. Pod stołeczny Ratusz pociągi miały dojeżdżać od ubiegłorocznego Bożego Narodzenia. Jednak datę te przesunięto najpierw na 1 kwietnia, a potem na 11 maja. Powodem opóźnień był śmiertelny wypadek przy budowie, który wstrzymał pracę na kilka miesięcy, oraz złe warunki geologiczne pod pl. Bankowym i za stacją Ratusz. Budowniczowie natrafiali też na wielkie głazy i przedwojenne fundamenty.


Awangardowy Ratusz,
tradycyjna Świętokrzyska

Ratusz jest największą stacją warszawskiego metra, ma wiele przejść podziemnych, a także rozbudowany pasaż handlowy na galeriach. Niektórzy twierdzą, że Ratusz to też najbardziej awangardowa z dotychczasowych stacji. Stalowoniebieskie kafelki harmonizują z metalowymi halogenami, srebrnymi budkami telefonicznymi i ciemnoszarym sufitem.
Natomiast druga z otwartych w piątek stacji – Świętokrzyska – jest bardziej tradycyjna, utrzymana w spokojnej, pastelowej kolorystyce z przewagą żółci i zieleni.


Jeszcze bez “upychaczy”

Przez 14 stacji metra w godzinach szczytu będzie przewijać się około 14 tysięcy osób na godzinę. Będzie to możliwe dzięki nowemu taborowi. Do wagonów rosyjskich i jeżdżących od października ub. roku składów hiszpańskich wkrótce dołączy kolejnych 18 pociągów (108 wagonów) produkowanych na licencji hiszpańskiej w chorzowskim Alstom-Konstalu. Nowe wagony są bardziej estetyczne, wygodniejsze i cichsze.
Każdy ze składów zabiera ponad 200 pasażerów. Chociaż godziny szczytu nie przypominają jeszcze metra tokijskiego, gdzie specjalnie zatrudnieni “upychacze” pomagają jak największej liczbie osób wsiąść do kolejki, to i tak pasażerowie skarżą się, że metro kursuje zbyt rzadko (średnio co 4 minuty).


Kieszonkowcy omijają

Ze statystyk Komisariatu Policji Warszawskiego Metra wynika, że jest ono całkiem bezpieczne. Zdarzały się przypadki wandalizmu i uszkodzeń wyposażenia wagonów, czasem któryś z pasażerów zasłabł. Jednak, co wydaje się być najważniejsze, metro zdecydowanie nie przypadło do gustu warszawskim kieszonkowcom, czasami pojawiają się “zbłąkani”, ale zjawisko to nie jest tak częste jak w autobusach.


Kiedy do Młocin?

Od 1990 roku warszawskie metro jest finansowane do spółki przez państwo i samorząd miasta, który na ten cel zaciągnął pożyczkę. Mimo że uważane jest za jedno z najtańszych, stale boryka się z problemami finansowymi. Z tego powodu pod znakiem zapytania stoi termin oddania całej pierwszej linii metra, która miała dotrzeć do Młocin za cztery lata. Budowa, na którą potrzeba 1,3 mld zł, może się przeciągnąć nawet do 2008 roku.


Pojeżdżą wnuki

Pierwsza linia, od Kabat do Młocin, będzie w całości miała 23,1 km i 23 stacje. Przecinająca Wisłę druga linia, biegnąca z okolic Bemowa aż na Bródno, to wydatek 5 mld. Tyle samo miałaby kosztować trzecia linia, z Gocławia – kolejnej “sypialni” Warszawy – do Dworca Zachodniego. Jeżeli wszystkie zamierzenia zostałby kiedyś zrealizowane, to warszawskie metro miałoby 70 km podziemnych tuneli i 70 stacji. W porównaniu z największym metrem w Nowym Jorku (468 stacji i ok. 4 milionów pasażerów dziennie) i nieco krótszym od niego metrem moskiewskim, przewożącym codziennie 8,5 miliona pasażerów, wypada jednak blado. Ale i tak wielu warszawiaków byłoby szczęśliwych, gdyby mogło jeździć wszystkimi liniami metra. Tymczasem wygląda na to, że dopiero ich wnuki w pełni skorzystają z dobrodziejstw kolejki podziemnej.

 

Wydanie: 20/2001

Kategorie: Wydarzenia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy