Dwa miliony Polaków wyjechało do pracy za granicę. Jakie to będzie miało konsekwencje społeczne i gospodarcze dla Polski?

Dwa miliony Polaków wyjechało do pracy za granicę. Jakie to będzie miało konsekwencje społeczne i gospodarcze dla Polski?

Prof. Aldona Andrzejczak,
polityka społeczna, rozwój zasobów ludzkich, Akademia Ekonomiczna, Poznań
Skutki ekonomiczne w krótkim czasie będą niekorzystne, bo kształcimy młodzież, choć wciąż brakuje pieniędzy na edukację, a potem tego nie wykorzystujemy i pozwalamy, aby budowała ona gospodarkę brytyjską, szwedzką, irlandzką itd. W dłuższym okresie, np. kilku lat, emigranci zarobią pieniądze i być może wrócą do Polski z doświadczeniem. Wtedy nie będzie to kapitał utracony. Ze społecznego punktu widzenia zjawisko jest korzystne, bo daje ludziom nadzieję, młodzi ludzie wyjeżdżają, sprawdzają się, nabywają doświadczenia, a po powrocie inwestują, kupują mieszkanie, z kolei dobra znajomość języka sprawia, że łatwiej znajdują pracę. Z perspektywy państwa jest to już ostatni moment, by przeciwdziałać stratom, drenażowi mózgów. Jest wielce prawdopodobne, że wrócą do kraju tylko ci, którym się nie do końca powiodło.

Prof. Krystyna Slany,
socjolog, UJ
Na fenomen kolejnego exodusu z Polski (przedostatni był w okresie stanu wojennego) można patrzeć i pozytywnie, i negatywnie. Pozytywnie – włączeni jesteśmy w europejski system migracyjny, co gwarantuje Polakom swobodne przemieszczanie się, uczestniczenie w europejskim rynku pracy i wpisuje się w ogromną ruchliwość ludzi w ponowoczesnych społeczeństwach. Młodzi szukają przestrzeni życia i pracy poza swoim krajem, który im jej nie zapewnia, a nawet jeśli ona istnieje, to nie na poziomie umożliwiającym godną egzystencję. Negatywne konsekwencje takich wyjazdów już są widoczne. Widzimy ubytek siły roboczej na rynku pracy. Z bezcennego młodego kapitału biologicznego korzysta nie Polska, ale inne kraje. Dramatyczny spadek urodzeń, pogłębienie się procesu starzenia wyraźnie łączą się z odpływem. Groźnie wygląda funkcjonowanie sytemu zabezpieczeń społecznych opierających się głównie na solidarności międzygeneracyjnej. Drenaż młodości i kapitału kulturowego młodych ludzi to kluczowy problem IV RP.

Prof. Henryk Chałupczak,
stosunki międzynarodowe, UMCS
Emigracja rozwiązuje po części problem bezrobocia. Ale minusy też są oczywiste. To przede wszystkim ubytek sporej liczby dobrze wykształconych osób, drenaż możliwości intelektualnych i generacyjnych, bo za kilka lat ujawni się fakt, że składki ubezpieczeniowe spłyną do zagranicznych towarzystw, a nasz system ubezpieczeń społecznych może się stać niewydolny. Niestety, zdecydowana większość emigrantów wykonuje proste prace, ponad 80% to pomoce domowe, barmani, kelnerzy. Zajęcia są nisko płatne, więc dochody wyjeżdżających nie pozwolą na tworzenie w Polsce przedsiębiorstw kapitałowych, bo za granicą niewiele się odkłada. Przeważają więc minusy i dlatego moda na wyjazdy powinna być jakoś neutralizowana.

Prof. Grzegorz Janusz,
historyk, politolog, rektor Puławskiej Szkoły Wyższej
Wyjeżdża zawsze najaktywniejsza część społeczeństwa i sporo pozostaje na obczyźnie. To wyraźna strata, tym boleśniejsza, że wyjeżdżają młodzi, a zostają starsi, co pogłębia niż demograficzny. Pozytywne jest to, że jeśli państwo nie jest zbyt pazerne, spora część zarobionych środków wraca do rodzin albo jest inwestowana po powrocie do kraju. Wszystko zależy od tego, na ile warunki w państwie, z którego się wyjeżdża, będą przyjazne dla emigranta. Wtedy będzie on zainteresowany inwestowaniem w Polsce, a nie za granicą. Niestety, dziś politycy nie widzą tego problemu i dlatego część Polaków w ogóle znika z naszej orbity.

Dr Andrzej Rostocki,
socjolog, UŁ
Nikt dokładnie nie wie, ilu Polaków jest za granicą, od kiedy liczyć emigrację zarobkową itd., a cała sprawa staje się ważnym argumentem politycznym. Przeciwnicy rządu, którego ja też nie jestem entuzjastą, zarzucają mu, że doprowadził do wielkiego „upustu polskiej krwi”, ale nie ma na to dowodów. Liczba emigrantów jest przesadzona albo obejmuje okres co najmniej kilkudziesięciu miesięcy. Moi studenci też wyjeżdżają, ale wracają w październiku, sądzę więc, że dokonuje się kolejnej mistyfikacji ekonomicznej. Rzadko mamy do czynienia z ostateczną emigracją, wyjazdy stanowią dowód ogromnych zdolności adaptacyjnych dużej części społeczeństwa. Trzeba się z tego cieszyć.

Dr hab. Zofia Mielecka-Kubień,
demografia
Gdy wyjeżdżają studenci, to raczej nie wrócą. Np. w programie Work and Travel studenci wyjeżdżają raz, dwa razy na wakacje, po trzecich wakacjach przyjeżdżają tylko zrobić magisterium (znam wiele takich osób). Wtedy rodzice zostają na starość sami. Nie ma nic złego w wyjazdach czasowych, ale trzeba się starać, aby młodzi wrócili.

Wydanie: 25/2006

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy