Mit pękających domów

Mit pękających domów

Wielka płyta postoi 150 lat. Będą dwupoziomowe mieszkania, windy zewnętrzne i ogrody na dachach

Przeciętny Polak – czyli 12 mln ludzi – mieszka w bloku zbudowanym z wielkiej płyty. Na niego więc najsilniej działają katastroficzne wizje rozpadających się budynków, serwowane od czasu do czasu przez brukowe media.

Straszenie wielką płytą

Po kilku takich publikacjach głos zabrał Instytut Techniki Budowlanej, który przyczynił się do rozwoju tej technologii w naszym kraju. Bo właśnie tutaj od połowy XX w. tworzono założenia projektowe i technologiczne budownictwa wielkopłytowego. Systematycznie prowadzono też badania diagnostyczne, pod względem zarówno bezpieczeństwa konstrukcji, jak i właściwości użytkowych.
Informację o kolejnych badaniach, jakie będzie prowadził ITB, „Super Express” opatrzył katastroficznym tytułem „Wielka płyta może runąć”. Dlatego dyrekcja ITB zażądała od redakcji zamieszczenia sprostowania w trybie art. 31a prawa prasowego. „W chwili obecnej nie występuje jakiekolwiek zagrożenie bezpieczeństwa użytkowania budynków wielkopłytowych – podkreślają specjaliści – a działalność ITB w tym obszarze ma wyłącznie charakter profilaktyczny i prowadzona jest w ramach działalności statutowej Instytutu”. Dalej czytamy: „Obecnie nie obserwuje się realnego zagrożenia bezpieczeństwa konstrukcji budynków wielkopłytowych. Wynika to również z rejestrów awarii i katastrof budowlanych prowadzonych przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego od lat 90.”.

Wytrzymały nawet trzęsienie ziemi

A co z katastrofami? Na łamach czasopisma „Krakowski Rynek Nieruchomości” z 2010 r. czytamy opinię dr. inż. Jacka Dębowskiego z Politechniki Krakowskiej, który dowodzi, że w Polsce wydarzyła się tylko jedna katastrofa budowlana w budynku wielkopłytowym. Nie było w niej ofiar w ludziach. W latach 70. zawalił się w czasie montażu budynek w Polkowicach, ale nie z powodu wad konstrukcyjnych, tylko ze względów wykonawczych, nieodpowiedniego zabezpieczenia przed oddziaływaniami górniczymi. Zdarzyły się jeszcze dwa poważne uszkodzenia budynku: w Łodzi i w Gdańsku, których przyczyną był wybuch gazu. Nie doszło tam jednak do katastrofy budowlanej w pełnym wymiarze, a jedynie do częś­ciowego uszkodzenia budynku. Konstrukcja zapewniła bezpieczeństwo. Nie było ofiar, a uszkodzenie zostało naprawione. Także w innych krajach europejskich, gdzie stosowano podobną technologię, nie odnotowano przypadku zawalenia się budynku wielkopłytowego ze względu na stan techniczny, bo są one trwałe i mocne. Nawet podczas trzęsienia ziemi w Rumunii w 1977 r., kiedy zniszczeniu uległo wiele budynków, te z wielkiej płyty nie ucierpiały. Nie straszmy ludzi, że mieszkania w wielkiej płycie są niebezpieczne! – konkludują więc specjaliści z Instytutu Techniki Budowlanej.
Problemem trwałości mieszkań z wielkiej płyty zajęła się też radiowa Jedynka. Janusz Weiss, tradycyjnie telefonując z zaskoczenia, sprawdził, na czym polegać będą badania wytrzymałości bloków z wielkiej płyty, a Jarosław Szulc z ITB, koordynator tych prac, wyjaśnił i potwierdził, że żadnego zagrożenia nie ma, pierwsze badania trwałości konstrukcji zostaną zaś przeprowadzone jeszcze w tym roku.

Nastawiamy nową płytę

A co ze stosunkowo niskim standardem i zużyciem infrastruktury mieszkań budowanych w latach 60. i 70.? ITB ma i na to odpowiedź. Instytut wspólnie z pracownikami wyższych uczelni przygotował zarys programu, który pokaże, jak ze starych budynków można zrobić nowe, nowoczesne i oczywiście bezpieczne.
Entuzjaści seryjnego budownictwa mieszkaniowego podkreślają zalety wielkiej płyty. Po pierwsze, lokatorzy mogą się czuć pewniej niż mieszkańcy kamienic. Po drugie, wokół budynków istnieje już bogata infrastruktura – sklepy, przychodnie, szkoły, przedszkola. Na osiedlach z wielkiej płyty odległości między budynkami były ogromne, zapewniały intymność i dostęp światła. U dewelopera mieszkańcy zaglądają sobie do okien, ale mieszkania nie są małymi klitkami.
Fachowcy twierdzą, że w budynkach z wielkiej płyty i z tym problemem można sobie poradzić, tworząc mieszkania dwukondygnacyjne albo dobudowując dodatkowe piętra. Można też urozmaicić architekturę budynków, dodając balkony i loggie lub zewnętrzne windy. W tym ostatnim rozwiązaniu przodują Niemcy. Dzięki temu budynki stają się znacznie bardziej estetyczne i funkcjonalne. Na Zachodzie podejmuje się też próby łączenia budynków i pięter szklanymi łącznikami. Żeby poprawić estetykę budynków, można też wymieniać dachy z płaskich na spadziste. Propozycji modernizacji jest wiele, a na rewitalizację wielkiej płyty można otrzymać środki z funduszy europejskich. Po odpowiedniej modernizacji te bloki wytrzymają nawet 120-150 lat, choć początkowo planowano je na 50-70 lat. A więc w starych blokach – żyć nie umierać.

Wydanie: 15/2016 2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy