Młodych ludzi coraz mniej na świecie

Młodych ludzi coraz mniej na świecie

Wydłużenie się średniej długości życia przy spadku liczby urodzeń przyczyniło się w wielu krajach do wzrostu zależności ludzi starych (65 lat i więcej) od osób w wieku produkcyjnym. W praktyce oznacza to, że coraz mniej ludzi młodych będzie musiało w najbliższych kilkudziesięciu latach „utrzymywać” coraz większą liczbę ludzi starych. W ogromnej większości krajów świata następuje jednak nie tylko wzrost liczby ludzi starych, lecz także spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym. Szacuje się, że we wszystkich krajach Unii Europejskiej liczba ludzi w wieku powyżej 60 lat wzrośnie w 2050 r. do 143 mln osób w porównaniu z 84,6 mln w 2008 r. W tym samym okresie w krajach UE oczekiwana długość życia w zdrowiu osób w wieku powyżej 65 lat zwiększy się średnio o 10 lat.
Dla porównania warto podać, że w Japonii już w 2010 r. liczba ludności powyżej 65. roku stanowić będzie 35,1% ogółu siły roboczej tego kraju, a w 2050 r. wyniesie aż 73,8%. W Chinach analogicznie wskaźniki wyniosą dla 2010 r. ok. 11,6%, a dla 2050 r. 38,8%, średnia zaś dla całego świata wyniesie w 2010 r. 11,7%, a w 2050 r. – 25,4%. Najbardziej niekorzystne tendencje w starzeniu się ludności i spadku liczby ludzi młodych wystąpią – oprócz Japonii – w takich krajach jak Niemcy, Włochy, Hiszpania i Polska (patrz tabelka).
Jedną z przyczyn tych niekorzystnych relacji jest wydłużanie się średniej długości życia przy spadku liczby urodzeń. We wszystkich krajach UE wydłuża się średnia długość życia zarówno kobiet, jak i mężczyzn, ale też zmniejsza się wskaźnik dzietności – jest on niższy niż 2,0, a zatem nie jest zapewniona reprodukcja prosta ludności. Także w dziesięciu nowych krajach Unii wskaźnik dzietności jest niski i wynosi średnio 1,17-1,30. Dla porównania ten sam wskaźnik we Włoszech i Hiszpanii wynosił w 2008 r. 1,20, w Niemczech 1,26, w Grecji 1,30, w Portugalii 1,40, ale w krajach bogatszych takich jak Belgia, Wielka Brytania i Holandia już 1,6-1,7, we Francji 1,87, natomiast w Polsce tylko 1,27.
Dawno minęły już czasy, kiedy posiadanie dziesięciorga dzieci uważane było za dar od Boga. Jak trafnie zauważył George Friedman, pod koniec XIX w. posiadanie tylu dzieci mogło już być ciężarem, a przy końcu XX w. prawdziwą katastrofą. „Zamiast być czynnikiem pomnażającym dostatek, dzieci stały się pod koniec XX i w XXI w. jedną z najkosztowniejszych form konsumpcji”, swoistym „dobrem luksusowym”, na które mogą sobie pozwolić tylko rodziny najlepiej sytuowane i stabilne finansowo („The next 100 years – a forecast for the 21st Century”, New York 2009). Oddające się konsumpcji innych dóbr niż owo „dobro luksusowe” społeczeństwa na całym świecie, a nie tylko w Europie, starzeją się więc na niespotykaną dotychczas skalę. Trudno przewidzieć skutki tego procesu. Przełomowy był rok 1998, kiedy liczba ludzi w wieku powyżej 60 lat po raz pierwszy przewyższyła w krajach rozwijających się liczbę dzieci poniżej 15. roku życia. W krajach rozwiniętych zjawisko to pojawiło się w latach 80., a na całym świecie taka sytuacja wystąpi w roku 2047. Czy wzrost populacji, który jeszcze występuje w 30 najmniej rozwiniętych krajach świata, może przyczynić się do pewnego spowolnienia procesu starzenia się ludności całego świata? Wydaje się to zupełnie nieprawdopodobne. Dlatego w polityce rządów państw oraz organizacji międzynarodowych powinno się z dużym wyprzedzeniem formułować przyszłe scenariusze rozwoju z uwzględnieniem wzrastającej liczby emerytów, malejących zasobów siły roboczej i rosnących kosztów opieki zdrowotnej.

Autor jest profesorem Uniwersytetu Gdańskiego. Zajmuje się teorią polityki, marketingiem politycznym oraz międzynarodowymi stosunkami politycznymi i gospodarczymi

Wydanie: 27/2009

Kategorie: Świat
Tagi: Adam Gwiazda

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy