Mołek w drużynie Waltera

Mołek w drużynie Waltera

TVP nie miała pomysłu na Magdę Mołek, która chciała być dziennikarką, a nie laleczką mającą tylko ładnie się uśmiechać

To fantastyczne, że mamy Magdę – wykrzyczał uradowany Andrzej Sołtysik, rzecznik TVN, czym wprawił w osłupienie szefów telewizji publicznej, a przede wszystkim widzów.
Jedna z największych gwiazd TVP, Magda Mołek, bo o niej mowa, odchodzi ze stacji kierowanej przez Jana Dworaka. Rozpoczyna pracę w konkurencyjnej TVN.
W ubiegłą sobotę Magda Mołek miała mieć w Jedynce całodobowy dyżur prezenterski. Ku zdumieniu przełożonych nie zjawiła się jednak na Woronicza. Podobno wydzwaniał do niej sam dyrektor Jedynki, Maciej Grzywaczewski. Bezskutecznie. W pośpiechu znaleziono zastępstwo – na ekranie pojawił się Grzegorz Miśtal.
– Magda Mołek nie jest etatowym pracownikiem telewizji – tłumaczył Jarosław Szczepański, rzecznik TVP. – Jako współpracownik może wziąć wolne bez konsultacji z szefami działu oprawy, którym podlegają prezenterzy. Jesteśmy zaskoczeni tym, że chce odejść z telewizji. Jej nazwisko figuruje w grafiku dyżurów do końca września.

TVN zaczyna podchody

Magda Mołek zrobiła jedną z najszybszych telewizyjnych karier ostatnich lat. Mówi się, że nikt nie miał tak spektakularnego wejścia na wizję. Już w pierwszym roku na Woronicza otrzymała Wiktora za debiut. W ciągu zaledwie kilku miesięcy stała się jedną z największych gwiazd TVP. Była prezenterką, prowadziła „Kawę czy herbatę”, splendor przyniosła jej też konferansjerka na festiwalach w Sopocie i Opolu. Ostatnio była gospodarzem programu „Spełniamy marzenia”.
Kiedy w środę 1 września dyrektorzy anten prezentowali jesienną ramówkę TVP i wyciągali kolejne asy z rękawa, nie przypuszczali, że jedna z największych gwiazd stacji dogaduje w tym czasie szczegóły kontraktu z TVN. Na uroczystej konferencji prasowej próżno było szukać Magdy Mołek.
Decyzja prezenterki ma złożone podłoże. Bez wątpienia miały na nią wpływ pomysły nowego dyrektora TVP 1, Macieja Grzywaczewskiego. Już w lipcu zapowiedział on możliwość zwolnienia, a przynajmniej ograniczenia roli prezenterów Jedynki. Spekulowano, że właśnie przyszłość Magdy Mołek w TVP 1 stoi pod znakiem zapytania. Czujna konkurencja wykorzystała ten moment. Właśnie wówczas TVN zaczęła podchody. Ale to tylko jedna strona medalu. Na Woronicza mówi się nieoficjalnie o konflikcie prezenterki z nową wiceszefową Jedynki, Dorotą Warakomską. Delikatnie mówiąc, panie za sobą nie przepadały. Do konfliktu miało dojść podczas rozmów na temat personalnej obsady „Kawy czy herbaty”. Telewizja śniadaniowa to ponoć oczko w głowie nowej dyrektor.
Tymczasem Dorota Warakomska była najwyraźniej zaskoczona nagłym odejściem Mołek. – Złożyłam Magdzie ciekawą propozycję pracy. Nie dostałam jeszcze odpowiedzi. Nic nie wiem o jej odejściu z TVP – komentowała na gorąco. Propozycja, o której wspomina Warakomska, to prawdopodobnie prowadzenie „Teleexpressu”.
Koledzy z pracy nabrali wody w usta. – Nie będę tej sprawy komentował – ucina Tomasz Kamel. – Nic na ten temat nie wiem. To dla nas wszystkich wielkie zaskoczenie. Magda o niczym nam nie mówiła, nie żegnała się – twierdzi Iwona Schymalla.
Od kilku dni Mołek nie odbiera telefonów. Również nam mimo wielu prób nie udało się z nią skontaktować. W piątek miała w Krakowie próbę nowego programu, nie udzielała jednak żadnych wypowiedzi.

Zmarnowany potencjał?

– Od początku TVP nie miała pomysłu na Magdę Mołek i skutecznie marnowała jej potencjał. Festiwal w Sopocie odbywał się raz w roku, a program, „w który ją ubrano” – „Spełniamy marzenia” – był infantylny. Magda chciała być dziennikarką, a nie laleczką, która ma tylko ładnie się uśmiechać – mówi jeden z pracowników Jedynki.
Skorzystała z tego TVN, która złożyła Mołek propozycję z gatunku nie do odrzucenia. Nieoficjalnie mówi się, że TVN zaproponowała jej kontrakt gwiazdorski. Wiadomo na pewno, że będzie prowadziła nowy program stacji, „Moja krew”. O tym, że znajdzie się on w ramówce, TVN informowała już w sierpniu na konferencji prasowej. Wówczas nie podano jednak nazwiska gospodarza programu. Emisja premierowego odcinka planowana jest na czwartek, 23 września. Do programu „Moja krew” zapraszane będą gwiazdy wraz z dziećmi. Dwa dwuosobowe zespoły wystartują w pięciu konkurencjach, które sprawdzą m.in., czy gwiazdy i ich dzieci rozumieją się bez słów, czy znają każdy szczegół swojego wyglądu, a także co o sobie wiedzą.
To pewnie początek kariery Mołek w drużynie Waltera. TVN zapowiada programową ofensywę i wiele nadziei pokłada właśnie w swoim najnowszym transferze. Za rok będzie też po raz pierwszy organizować festiwal w Sopocie. Problem z prowadzącą ma już więc z głowy. Tymczasem w TVP miejsc Mołek w ekipie prezenterskiej zajmie Paulina Chylewska, dotychczas pracująca w redakcji sportowej. „Telexpress” ma prowadzić za to Tomasz Kamel.
Mówi się o niej – zdecydowana i ambitna. – Kiedyś mój szef powiedział mi, że mam chorobę telewizyjną. Najpierw się obraziłam, ale potem zrozumiałam, że ma rację – opowiadała Magda Mołek. Chociaż skutecznie chroniła swoje życie prywatne, ostatnio prasa kolorowa rozpisywała się na temat jej kłopotów małżeńskich. Teraz znów wróciła na afisz. Czy TVN „spełni jej marzenia”?


Praca w TVN to kolejny etap w karierze 28-letniej Magdy Mołek. Debiutowała jako serwisantka w legnickim radiu EL, potem była prezenterką w Telewizji Regionalnej Województwa Legnickiego, prowadziła także program informacyjny we wrocławskiej Telewizji TeDe. Potem na krótko zawitała do TV Polonia. Od 1997 r. pracowała jako prezenterka w programie „7 minut” w RTL 7, następnie przez rok prowadziła w Canal + talk-show „Reflektor”. Na krótko zagościła także w TVN oraz TV Puls. Od sierpnia 2002 r. była związana z TVP 1.

Wydanie: 37/2004

Kategorie: Media
Tagi: Tomasz Sygut

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy