Mozart w Berlinie

Mozart w Berlinie

Tyle było narzekania na różnych Misiewiczów, a to były tylko małe płotki. Rozgrzewka. Teraz rozgrzani kadrowcy PiS zaczęli serwować grubsze ryby. Spodobało nam się zwłaszcza wysłanie do Berlina Andrzeja Przyłębskiego. Bo kto jak kto, ale dyplomata musi umieć pisać raporty. A Przyłębski pisać umie, i to jak wzruszająco: „Kierując się patriotycznym obowiązkiem i chcąc się przyczynić w miarę moich możliwości do utrzymania ładu i porządku w PRL, wyrażam zgodę na udzielenie pomocy Służbie Bezpieczeństwa” (1979). Niestety, teraz siepacze z PiS za tę patriotyczną troskę o kraj chcą go odwołać z placówki. Wredne to. I bezmyślne. Bo ile czasu musi upłynąć, żeby nowy ambasador nauczył się pisać tak jak Przyłębski? I żeby też pokochał WOLFGANGA Amadeusza Mozarta?

Wydanie: 11/2017

Kategorie: Aktualne, Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy