Muzeum Sztuki Nowoczesnej – dziecko gwałtu?

Muzeum Sztuki Nowoczesnej – dziecko gwałtu?

Nagrodzony projekt Christiana Kereza stał się powodem awantury muzealników z architektami

Mamy dobrą wiadomość. Minister kultury, Michał Ujazdowski, i prezydent miasta stołecznego Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, oświadczyli, że będą realizować projekt szwajcarskiego architekta Christiana Kereza, który zwyciężył w konkursie na Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Mamy również złą wiadomość- niemal wszyscy, którzy się zaangażowali w tworzenie idei nowej instytucji kultury i realizowali ją, złożyli rezygnację. Do dymisji podali się dotychczasowy dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej (w budowie), Tadeusz Zielniewicz, oraz przewodnicząca Rady Programowej Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Anda Rottenberg. Również przewodniczący rady muzeum przy ministrze kultury, prof. Andrzej Rottermund i prof. Maria Poprzęcka zrezygnowali z pracy w tym gremium. Do grupy rezygnujących zalicza się też wybitny rzeźbiarz Mirosław Bałka, który postanowił opuścić radę programową.

Niedobitki?

W biurze organizacyjnym tej powstającej w dużych bólach instytucji pełnomocnictwa dyrektora z upoważnienia ministra kultury sprawuje przejściowo główna księgowa, na zewnątrz zaś placówkę reprezentuje Elżbieta Ofad, kierownik operacyjny administracji.
– Nie ma bezkrólewia – zapewnia. – Muzeum pracuje nieprzerwanie, choć kwestią związaną z budową gmachu muzeum zajmuje się Biuro Naczelnego Architekta Warszawy, które jest tzw. kierownikiem zamawiającym. Ono negocjuje z projektantem Christianem Kerezem. Konkretnie leży to w gestii zastępcy naczelnego architekta Warszawy, Tomasza Zemły. Z ramienia Muzeum Sztuki Nowoczesnej w pracach przygotowawczych bierze udział Andrzej Kołaczkowski, inżynier zajmujący się kwestiami technicznymi. Natomiast w obecnej siedzibie muzeum odbyła się projekcja wideo paradokumentalnego filmu Zuzanny Janin, prezentująca wypowiedzi 40 polskich artystów na temat „muzeum idealnego”, co można uznać za ich udział w dyskusji na temat tworzącej się nowej placówki kultury.

Komu zależało na awanturze?

Był konkurs na projekt muzeum, który rozstrzygnęło bardzo kompetentne międzynarodowe jury. Wygrał projekt wybitnego szwajcarskiego architekta i wiadomość o jego wysokiej nagrodzie (160 tys. zł) została upubliczniona, i wtedy coś się zaczęło psuć. Rozpętała się burza, w której historycy sztuki i muzealnicy starli się z architektami, a powodem był zwycięski projekt. Namacalnym dowodem konfliktu jest „Stanowisko Rady Programowej Muzeum Sztuki Nowoczesnej”, w którym znalazło się zdanie: „Rada zwraca się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z prośbą o podjęcie negocjacji z Prezydentem Warszawy w celu odstąpienia od realizacji tego projektu i mediację w sprawie przyjęcia innej koncepcji architektonicznej – takiej, która uzyska społeczną akceptację”.
W ogniu walki z projektem i o projekt popełniono wiele głupstw. Np. „Stanowisko”, o którym mowa, podpisane przez przewodniczącą Andę Rottenberg miało być jakoby „przyjęte przez wszystkich członków Rady przy jednym głosie sprzeciwu”. Ten fragment dotknął członka rady, Mirosława Bałkę, którzy w przygotowywaniu „Stanowiska” w ogóle nie uczestniczył, bo był nieobecny, a także by się sprzeciwił.
– Nie jestem ogromnym entuzjastą zwycięskiego projektu – mówi artysta – ale domagam się przestrzegania zasad. Jeśli jury wybrane wcześniej tak zdecydowało, to należało fakt przyjąć do wiadomości. Na postawie rady zaciążyły działania dyrektora Zielniewicza i pewnie dlatego ona zbłądziła, stała się dyspozycyjnym elementem w grze.
Mirosław Bałka uważa, że postronni obserwatorzy, mieszkańcy Warszawy, czuli się w tej sytuacji całkowicie zagubieni i zdezorientowani. Np. na stronie internetowej muzeum pojawiły się dwa malutkie zdjęcia projektów zwycięskiego (zagranicznego) i tego, który otrzymał II nagrodę, autorstwa polskich architektów, a nad nimi pytanie: „Który z tych dwóch projektów powinien być Pana/i zdaniem zrealizowany w Warszawie?”. Słupki obrazują wynik głosowania internautów. Za drugą nagrodą opowiedziało się 61,8% głosujących, a za zwycięzcą tylko 21,2%.
– To niezgodne z zasadami czystego postępowania w życiu – mówi Mirosław Bałka. – Można przeprowadzać sondy uliczne, co się komuś bardziej podoba, ale to nie jest argument rozstrzygający w merytorycznej dyskusji fachowców. Wizja Kereza jest chłodna i minimalistyczna, a ku temu zdają się zmierzać nurty artystyczne na początku XXI w., co nie znaczy, że nie istnieją w ogóle wizje romantyczne i fantastyczne. Gdyby jednak od opinii ludzi z ulicy zależał los artysty, to ja w tym kraju w ogóle nie mógłbym wystawiać, bo moja sztuka jest chłodna. Z rzeźbami Igora Mitoraja przegrywałbym od razu na starcie.

Kto wróci do pracy?

Architekt Michał Borowski, przewodniczący sądu konkursowego, w ogniu słownej walki na antenie Polskiego Radia i wzajemnych przekrzykiwań: dobry!! niedobry!! powiedział jedno zdanie, które być może odsłania kulisy sporu. Przeciwnicy chcieli „uwalić” projekt Kereza, bo zależało im, by realizowano inną koncepcję. Dziś jeden z głównych stronników konkursu twierdzi, że powiedział to w zdenerwowaniu. Ale dziś on może się czuć zwycięzcą. Emocje opadają, więc Michał Borowski uważa, że być może niektórzy wrócą do pracy nad Muzeum Sztuki Nowoczesnej. – Były dyrektor, którego idealistyczne uniesienie było szalenie krytyczne – mówi – zbałamucił część członków rady, czego efekty mogły być fatalne – odszkodowania. Bez wątpienia zbałamucił przewodniczącą Andę Rottenberg, która jest ikoną sztuki nowoczesnej. Na szczęście decyzja ministra otworzyła drogę do jej powrotu. To ważne, bo droga do realizacji muzeum wraz z całą koncepcją centrum miasta jest jeszcze długa i kręta. Tutaj potrzebna jest zgoda i współdziałanie, a nie wojna, która może zagrozić nawet najlepszym projektom.

 

Wydanie: 12/2007

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy