Nagie tancerki Kim Dzong Ila

Nagie tancerki Kim Dzong Ila

Zbiegły szef kuchni zdradza sekrety ekscentrycznego despoty z Phenianu

Kenji Fujimoto ukrywa się w jednym z japońskich miast przed zabójcami z Phenianu. Fujimoto przez 13 lat był osobistym kucharzem i zaufanym człowiekiem dyktatora Korei Północnej, Kim Dzong Ila. W końcu zbiegł do ojczystej Japonii i opublikował książkę, w której zdemaskował szaleństwa Drogiego Przywódcy.
Tak naprawdę Fujimoto nazywa się inaczej. Występuje pod pseudonimem, aby lepiej się zakonspirować. Udziela się w programach telewizyjnych jako ekspert od spraw Korei Północnej, ale nigdy nie pokazuje twarzy. Jego książka „Byłem kucharzem Kim Dzong Ila” natychmiast stała się bestsellerem i wywołała wielkie zainteresowanie służb specjalnych Seulu, Tokio, Waszyngtonu oraz innych stolic. W Korei Północnej panuje bowiem najbardziej tajemnicza i surrealistyczna, zarazem zapewne najgroźniejsza dyktatura świata. Reżim z Phenianu dysponuje nowoczesną technologią rakietową i prawdopodobnie głowicami atomowymi, zaś 62-letni Kim Dzong Il jest jednym z kluczowych graczy na politycznej scenie Dalekiego Wschodu.
Kenji Fujimoto znalazł pracę w restauracji w Phenianie w 1982 r. dzięki pośrednictwu japońsko-północno-koreańskiej firmy handlowej. Kulinarne umiejętności przybysza z Tokio stały się sławne. Sześć lat później Kim Dzong Il zaangażował go jako osobistego szefa kuchni z pensją 5 tys. dol. miesięcznie. Rdzeń Partii (jeden z tytułów Kima) okazał się dla ambitnego kuchmistrza wymarzonym pracodawcą. Był wyrafinowanym smakoszem

i dysponował nieograniczonymi funduszami.

Fujimoto na koszt pryncypała podróżował po świecie i zamawiał najbardziej wyszukane potrawy – kawior z Iranu i Uzbekistanu, melony i winogrona z Chin, mango i papaje z Tajlandii i Malezji, piwo Pilzner z byłej Czechosłowacji, wieprzowinę z Danii, a przede wszystkim ryby i owoce morza z największego na świecie targu rybnego, tokijskiego Tsukiji. „Kim lubi sashimi tak świeże, że zaczyna jeść rybę, która wciąż chwyta powietrze i uderza ogonem. Kroiłem więc rybę tak, aby nie naruszyć żadnego z jej ważnych organów, a zatem wciąż się ruszała. Kim Dzong Il był zachwycony i spożywał ją z wielką gracją”, opowiada zbiegły mistrz patelni.
Przysmakiem Kima był toro, czyli tuńczyk. Pewnego razu sprowadził samolotem 1,2 tys. kg tuńczyka i kałamarnic. To znów na życzenie szefa poleciał z Phenianu przez Pekin do Tokio, aby kupić japońskie papierosy i 200 ciasteczek ryżowych. „W Japonii takie ciasteczko kosztuje 100 jenów, ale po wliczeniu kosztów biletów lotniczych i hoteli ciasteczko dla Kima warte było 1,5 tys. jenów”, opowiada Fujimoto. A wypada przypomnieć, że w Korei Północnej większość 20-milionowego społeczeństwa cierpi głód.
Za to Zesłany przez Niebiosa Przywódca raczy się trunkami najprzedniejszych światowych marek, jak Johnnie Walker Swing czy koniak Hennessy XO. W swej piwnicy ma 10 tys. butelek i codziennie otwiera trzy z nich, aby wybrać „wino dnia”. Drogi Przywódca chętnie urządza

przyjęcia dla aparatczyków

północnokoreańskiej Partii Pracy, które trwają zazwyczaj od północy do świtu, najdłuższy bankiet ciągnął się zaś przez cztery dni. Nikt nie może opuścić przyjęcia, dopóki sam gospodarz nie uda się na spoczynek. Biesiady odbywają się często w należącym do partii stołecznym kompleksie rozrywkowym zwanym Salą Bankietową Nr 8. W jaskrawym blasku świateł stroboskopowych, pod lustrzaną kulą dyskotekową śliczne dziewczęta z Drużyny Rozkoszy tańczą i śpiewają ku uciesze partyjnych bonzów. Pewnej nocy rozochocony dyktator zakrzyknął do pięciu tańczących dziewcząt: „Zdejmujcie ubrania!”. Japoński szef kuchni relacjonuje: „Dziewczyny zdjęły wierzchnie ubrania, lecz Kim powiedział, aby całkowicie się obnażyły. Tancerki były zaskoczone i nie potrafiły ukryć zmieszania, ale

nie mogły się sprzeciwić rozkazom

Drogiego Przywódcy. Mocno zakłopotane rozebrały się i nagie kontynuowały występ. Kim po chwili zwrócił się do ministrów swego gabinetu: „Chłopcy, zatańczcie z nimi”. Ja także musiałem tańczyć. Lecz Kim Dzong Il ostrzegł nas: „Możecie tańczyć, ale nie wolno wam ich dotykać. Ten, kto dotyka, jest złodziejem””.
Kenji Fujimoto przekazuje także poważne informacje. Oto Kim Ki-nam, wysoki urzędnik rządowy, powiadomił Zesłanego przez Niebiosa Lidera, że w instalacjach atomowych dochodzi do wypadków, po których napromieniowanym pracownikom wypadają zęby. Kiedy w 1994 r. nastąpił ostry kryzys w stosunkach z USA i Koreą Południową, Kim Dzong Il wraz z najbliższymi współpracownikami codziennie się przemieszczał. „Wyruszano zazwyczaj o północy, aby uniknąć wykrycia przez amerykańskie satelity szpiegowskie. Był to prawdziwy zakamuflowany exodus, konwój 10 mercedesów. Kim Dzong Il zawsze jechał pierwszy. Nikt nie miał prawa wyprzedzić Czcigodnego Generała”, opowiada japoński mistrz patelni. Potwierdza on też istnienie trzeciego, najmłodszego syna dyktatora, 18-letniego Kim Dzong Woona (dotychczas specjaliści służb specjalnych zastanawiali się, czy to realna postać). Co więcej, Fujimoto twierdzi, że Słońce Socjalizmu przygotowuje właśnie tego potomka na swego następcę.
Fujimoto zaczął tracić łaski chlebodawcy, gdy w 1996 r., podczas jednej wypraw do Japonii po wiktuały, dostał się do więzienia jako północnokoreański szpieg. Po dwóch latach wrócił do Phenianu i dowiedział się, że Drogi Przywódca podejrzewa go o szpiegowanie na rzecz Tokio. „Wysłałem ludzi do Japonii, aby cię zabili”, powiedział kuchmistrzowi Kim. Fujimoto zrozumiał, że musi się wydostać z Korei. Okazja nadarzyła się w kwietniu 2001 r., kiedy zdołał wyjechać do Japonii pod pretekstem zakupu wyjątkowo smakowitego jeżowca.

 

Wydanie: 17/2004

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy