W najnowszym (33/2017) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (33/2017) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek, 14 sierpnia, w kioskach 33. numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Osaczony
Na szczytach władzy toczy się wojna. Prezydent Andrzej Duda walczy na wielu frontach – otwarcie ze Zbigniewem Ziobrą i Antonim Macierewiczem. Jednak największe zagrożenie to Jarosław Kaczyński. Ofiarą partyjnych wojen na górze PiS jest wojsko. Przez dwa lata prezydent akceptował kontrowersyjne decyzje Macierewicza. Dopiero teraz poczuł się zwierzchnikiem sił zbrojnych. Antoni Macierewicz uważa, że to on sam powinien decydować o wszystkim, co dzieje się w wojsku. A prezydentowi od tego wara. – Te dwa lata nie były dla polskiego wojska dobre. Można by je krótko określić – że to czas chaosu i zemsty. Bo mamy chaos w zarządzaniu armią i zemstę wobec dużych grup oficerów i generałów – ocenia Janusz Zemke, europoseł, były wiceminister obrony narodowej. – Dla ekipy Macierewicza każdy, kto dostał awans od poprzedników, z założenia stawał się człowiekiem podejrzanym. Mszczono się i poniżano wszystkie osoby, które starały się wyjaśniać przyczyny katastrofy smoleńskiej. Zlikwidowano Akademię Obrony Narodowej, żeby się pozbyć stu kilkudziesięciu osób. A w jej miejsce utworzono nową placówkę – Akademię Sztuki Wojennej. Cel był jeden – zmienić kierownictwo, przyjąć tych, których chce się przyjąć. W Akademii Sztuki Wojennej otworzono przyśpieszone i sobotnio-niedzielne kursy dla generałów. W szkołach oficerskich zwiększono liczbę miejsc dla absolwentów studiów cywilnych. Żeby w przyśpieszonym trybie zostali oficerami, nie w ciągu czterech-pięciu lat, ale w ciągu roku. Do Wojsk Obrony Terytorialnej będzie przychodziło sporo ludzi po różnych skróconych szkołach oficerskich. Obecne kierownictwo MON mówi wprost, że celem jest przygotowanie się na ewentualny atak Rosji. Minister Macierewicz zapowiadał poprawienie wyposażenia wojska i odbudowę polskiego przemysłu obronnego. Tymczasem opóźnienie w budowie tarczy antyrakietowej wynosi już cztery lata. A zadatek na armatohaubicę Krab dostali poddostawcy z Korei Południowej i Wielkiej Brytanii, a nie polskie przedsiębiorstwa.

WYWIAD
POPiS bis
PiS nie dowiezie obecnego poparcia do wyborów. Prawica jeszcze przez długi czas będzie rządzić Polską, ale w wersji odnowionej – twierdzi prof. Henryk Domański. – Coraz większa część elektoratu widzi anachronizm i zaściankowość polityki prowadzonej przez obóz rządzący. Ponad 50% respondentów negatywnie ocenia styl rządów PiS i ta krytyczna ocena się zwiększa. Dla prezesa PiS sprawą nadrzędną pozostają zmiany ustrojowe, politykę społeczną traktuje jako narzędzie. A to, że na PiS głosują osoby lokujące się głównie na dolnych szczeblach drabiny społecznej, jest winą innych partii politycznych. Większe poparcie wyborcze dla PiS wywołane jest brakiem alternatywy po lewej stronie. Gdyby pojawiła się socjaldemokracja z prawdziwego zdarzenia, to 40%, które lokuje swoje poglądy bliżej lewicy, zagłosowałoby na nią. Partia lewicowa przyciągnęłaby wyborców, gdyby udało jej się połączyć hasła demokratyczne i wolnościowe z instrumentami aktywnej polityki społecznej.
Nowe rozdanie na prawicy doprowadzi do pojawienia się hegemona silnego słabością liberałów i absencją lewicy – kontynuuje profesor. – Nie wierzę, by prezydent Andrzej Duda mógł stworzyć jakąś nową formację. Nie wywalczył sobie prezydentury samodzielnie, ale został wyznaczony na kandydata przez kierownictwo partii.

KRAJ
Jeśli inny lekarz zawiedzie
Wieś Igołomia ma ponad 1,1 tys. mieszkańców. Miasto Chocianów – ponad 8,2 tys. Białystok – prawie 293 tys. Warszawa – ponad 1,7 mln. Wszystkie one, i wioski, i aglomeracje, znalazły się w sieci stworzonej przez inicjatywę Lekarze Kobietom. Przystąpiło do niej ponad 150 lekarzy. Zadeklarowali, że będą wypisywać recepty na pigułki EllaOne, których od 23 lipca nie można w Polsce kupić bez recepty, choć w niemal wszystkich krajach Unii jest to możliwe. Jeśli lekarze z sieci prowadzą praktykę prywatną, pacjentki poszukujące dostępu do antykoncepcji awaryjnej będą przyjmować bezpłatnie lub za 1 zł. Na drzwiach ich gabinetów lekarskich pojawiły się plakaty: „Miejsce przyjazne kobietom. Tu lekarze wystawiają recepty na antykoncepcję awaryjną”.

Przystanek pod specjalnym nadzorem
Największy w Polsce festiwal to nie tylko muzyka płynąca z czterech scen i długa lista znanych wykonawców. To również ożywione dyskusje w Akademii Sztuk Przepięknych, warsztaty twórcze i przede wszystkim przyjazna atmosfera. Po prostu trzy dni dobrej zabawy. – Wielkim plusem jest różnorodność ludzi, możliwość spotkania osób rzadko spotykanych – mówi Kinga. – Tu wszyscy sobie pomagają – dodaje Ola. Duśka przyznaje, że przyjechała do Kostrzyna, żeby dobrze się bawić i przeżyć kilkudniowy survival: – Tym, którzy mi mówią, że na Woodstocku będę się taplać w błocie i bzykać, z kim popadnie, odpowiadam, że tutaj są dwie grupy ludzi: jedni chcą się bawić, a drudzy chcą to robić bez hamulców. A jak ktoś nie ma hamulców na Woodstocku, to nie ma ich i w pubie pod domem.

ZAGRANICA
Hiszpania nie tylko dla Hiszpanów
Kryzys gospodarczy, rosnąca imigracja, utrata zaufania do partii politycznych oraz korupcja rządzących i establishmentu są paliwem dla radykalnej prawicy w Europie. W Austrii, Holandii czy na Węgrzech prawicowi populiści stanowią już poważną siłę polityczną. W Hiszpanii w ciągu ostatnich trzech dziesięcioleci żadna radykalna prawica nie zdołała wprowadzić choćby jednego posła do parlamentu narodowego ani do żadnego z 17 zgromadzeń regionalnych – mimo występowania tu takich zjawisk, które napędzają prawicowe ruchy populistyczne, jak recesja, imigracja czy korupcja, i to o dużym zasięgu. Spuścizna Franco nie wyjaśnia w całości tego, że skrajna prawica nie cieszy się popularnością na Półwyspie Iberyjskim. Innym czynnikiem może być to, że centroprawicowa Partia Ludowa zagarnęła całą przestrzeń na prawo, tym samym ograniczając wzrost radykalnej prawicy. Jest dziś prawdziwym hegemonem na hiszpańskiej prawicy.

Do you speak English?
W Stanach Zjednoczonych dyskusja o polityce imigracyjnej wkracza na coraz to nowe obszary. Propozycja prezydenta Trumpa, by każdy chcący się osiedlić w Ameryce znał angielski, stała się bardzo gorącym tematem. Ba, zahacza nawet o poezję, którą politycy rzadko czytają, a jeszcze rzadziej o niej rozmawiają. Z tym większym zainteresowaniem przysłuchiwano się gorącej wymianie zdań, która miała miejsce w Białym Domu 2 sierpnia 2017 r. Uczestnicy tej debaty – Stephen Miller, specjalny doradca prezydenta Trumpa, oraz Jim Acosta, dziennikarz CNN – udowodnili, że imigracja budzi w USA nie mniejsze emocje niż pod koniec XIX w., kiedy Emma Lazarus napisała słynny sonet „Nowy kolos” o Statui Wolności.

Wenezuela w rękach Madura
W rezolucji przyjętej przez ministrów spraw zagranicznych Kuby, Boliwii, Nikaragui, Ekwadoru i anglojęzycznych krajów regionu karaibskiego oraz Haiti i Dominikany stwierdza się, że „podejmowane przeciw Wenezueli kroki nie doprowadzą do korzystnego dla narodu rozwiązania. Ich celem jest jedynie zwiększenie destabilizacji kraju i zachęta dla przemocy organizowanej przez opozycję”. Dziwić może poparcie Madura przez anglojęzyczne kraje regionu. Wyjaśnienia należy szukać w stosowanej wobec nich przez Caracas polityce zależności, wspartej ropą naftową. W tym celu utworzono Petrocaribe, rodzaj ministerstwa kolonii, które „współpracuje” z 17 rządami, w tym z 12 rządami karaibskimi. Korumpując miejscowe władze, rząd Wenezueli zyskuje w zamian wsparcie polityczne.

KULTURA
Biznes filmowy nie bierze jeńców
Jeżeli coś może przynieść zysk, to nie ma miejsca na sentymenty. My, reżyserzy, możemy tylko pozostać wierni sobie. Kto inny nas uszanuje? – pyta Wim Wenders, niemiecki reżyser, scenarzysta i producent filmowy. – O tym, kto zapisuje się w historii kina albo tworzy film, który coś znaczy, decyduje publiczność. To ona weryfikuje nasze plany – często bardzo brutalnie, o czym wielokrotnie miałem okazję się przekonać. Uważam, że to film wybiera swojego reżysera. Jeżeli reżyser czuje, że inni mogą na bazie danego scenariusza nakręcić taki sam albo lepszy film, to lepiej niech go czym prędzej odrzuci. W 2013 r. odrzuciłem nakręcenie filmu o papieżu Franciszku.

HISTORIA
Sześciodniowy blitzkrieg
Trzecia wojna arabsko-izraelska przeszła do historii jako wojna sześciodniowa. Egipt, Jordania i Syria poniosły druzgocącą klęskę. Izraelczycy triumfowali, ale doskonale wiedzieli, że Arabowie będą pałać żądzą rewanżu, że nastąpi u nich wzrost nacjonalizmu, uaktywnią się radykalne grup, wiele z nich obierze terroryzm jako środek walki.
Wojna sześciodniowa niezwykle mocno wpłynęła na relacje międzynarodowe, państwa socjalistyczne zerwały z Izraelem stosunki dyplomatyczne, ale sam przebieg walk był uważnie analizowany przez sztaby generalne wielkich mocarstw. Izraelską taktykę użycia szybkich wojsk (czołgów i lotnictwa, a nie powolnej piechoty) zastosowali Amerykanie w czasie Pustynnej Burzy.

KSIĄŻKI
Z wyżyn władzy do stalinowskiego więzienia
Stanisława Sowińska (1912-2004) od 1934 r. należała do Komunistycznej Partii Polski, w latach 1938-1939 przebywała w więzieniu. Po wojnie była oficerem do specjalnych zleceń Mariana Spychalskiego, a latach 1946-1948 szefową Biura Studiów Głównego Zarządu Informacji WP. W październiku 1949 r. aresztowana, stała się ofiarą czystki w poszukiwaniu „wroga wewnętrznego” w szeregach PZPR. W książce „Gorzkie lata. Z wyżyn władzy do stalinowskiego więzienia” wraca do tamtych wydarzeń. „Siedziałyśmy na łóżkach, wpatrując się w nieprzeniknione ciemności na zewnątrz. Trzeszczenie żwiru, chrzęst zarośli pod ciężarem wleczonego ciała. (…) Krzyk tragiczny: „Puśćcie mnie! Puuść…!” – zdławiony wpół kneblem. (…)”. Podczas jednego z przesłuchań Sowińska usłyszała: „Insynuujecie, że kierownictwo Partii po trupach chce się przy władzy utrzymać?! Jesteście wyrzutkiem, hańbą Partii i społeczeństwa! Wydaje się wam, że mocna jesteście! Z mocniejszymi sobie poradziliśmy! Wszyscy dobrze wiedzą, macie ręce po łokcie we krwi unurzane! Naród domaga się należytego ukarania was!”.

Fragmenty książki Stanisławy Sowińskiej „Gorzkie lata. Z wyżyn władzy do stalinowskiego więzienia”.

OBSERWACJE
Do ostatniej kropli…
Kościół propagował sierpniowe akcje trzeźwości hasłem „W Stoczni nie pili”. Tak duchowieństwo i różne organizacje co roku w miesiącu trzeźwości nawoływały do umiaru. Podobne kampanie trwają od kilku dekad. W latach 50. gazety puchły od donosów na bimbrowników. Latem 1967 r. koło Głogówka samochód straży pożarnej uderzył w barierę mostu i wpadł do rzeki. Pogorzelcy rzucili wiadra i wyłowili z toni siedmiu kompletnie pijanych strażaków oraz kierowcę. W roku 1977 GUS podał, że Polacy wydali na zakup książek 5,5 mld zł, a na alkohol 150 mld zł. Największym zagrożeniem dla Polski jest alkoholizm – taki był wynik sondażu z 1984 r. W III RP pije się inaczej. Schodzi więcej mocnego piwa niż słabej wódki. Ale obyczaj zmienia się powoli. Pijana dróżniczka na stacji Jedlice zatrzymała orszak ślubny między opuszczonymi szlabanami. Wiesław Kot przypomina doniesienia prasowe z frontu (anty)alkoholowego.

Czosnek niedźwiedzi i glony
Znajdujemy się w niezależnym Laboratorium Żywności Nordyckiej. Lars z zespołem przeprowadzają tu podejrzane eksperymenty kulinarne, tworząc Nową Kuchnię Nordycką. Zwolennicy tego zainicjowanego w 2004 r. ruchu gotują z lokalnych i sezonowych produktów. Duńska gastronomia, wcześniej pozbawiona wyrazu, w ciągu dwóch ostatnich dekad stała się obiektem zazdrości całego świata. Nie musisz iść do Nomy, aby to zobaczyć. Możesz odwiedzić Aamanns w centrum Kopenhagi, gdzie młody szef kuchni zrewitalizował sztukę duńskiej otwartej kanapki. Możesz zajrzeć do supermarketu, gdzie znajdziesz pęczki duńskiego czosnku niedźwiedziego. Kiedyś Duńczycy odżywiali się przede wszystkim tanimi daniami na wynos, teraz nie tylko kupują nieprzetworzone produkty i zioła, lecz także je zbierają. Jedna z największych duńskich instytucji zajmujących się żywnością została zalana pytaniami o miejsca, gdzie można zbierać sałatę morską. Coraz więcej osób piecze chleb w domu. Popyt na dobre pieczywo spowodował pojawienie się świetnych piekarni. Na czym polega nordycka rewolucja w jedzeniu.

Fragmenty książki Patricka Kingsleya „Duńczycy. Patent na szczęście”.

REPORTAŻ
Tygiel w Łęknicy
Łęknica, położona nad Nysą Łużycką, spięta jest pięcioma mostami z niemieckim Bad Muskau (Mużaków-Zdrój). Obydwa miasta mają porównywalną liczbę mieszkańców, Bad Muskau – ponad 3,5 tys. osób, Łęknica – 3 tys., ale w Łęknicy jest 500 cudzoziemców. Znaleźli tu miejsce do życia dwadzieścia kilka lat temu, handlują na miejscowym bazarze, zwanym Manhattanem. – Nie korzystają ani z pomocy, ani z opieki socjalnej – wyjaśnia burmistrz. – 10% posyła dzieci do naszej szkoły i do przedszkola. A bazar, na którym jest 950 stoisk, to główny podmiot zasilający miejski budżet. Bezrobocia w Łęknicy nie ma, na liście bezrobotnych figuruje zaledwie 17 nazwisk. Wielu znalazło pracę za Nysą Łużycką, rano przechodzą przez granicę, wieczorem wracają. Niektórzy łękniczanie na stałe zamieszkali w Bad Muskau – tam są pustostany, a w Łęknicy brakuje wolnych mieszkań komunalnych.

NAUKA
Grzeje!

NASA poinformowała, że pierwsze sześć miesięcy 2017 r. było drugim najcieplejszym półroczem na świecie, od kiedy są prowadzone pomiary (czyli jak podaje agencja – od 1884 r.). Cieplejszy był tylko zeszły rok, w którym temperatura wzrosła dodatkowo za sprawą zjawiska El Niño, hamującego podnoszenie się na powierzchnię chłodnych wód z głębi oceanu. Gdyby nie to, ten rok byłby czwartym z kolei, w którym bite są rekordy globalnych temperatur. Temperatura powierzchni Ziemi była o prawie cały stopień Celsjusza wyższa niż średnia w latach 1950-1980. Do tego rośnie 20 razy szybciej niż w czasie najszybszego naturalnego ocieplenia w historii. Tego, które skończyło epokę lodowcową.

FELIETONY
Jerzy Domański: Osaczony
Tomasz Jastrun: Toskania
Roman Kurkiewicz: Odgeneralić Macierewicza, odmacierewić armię
Edward Mikołajczyk: Kiedy widzisz ptaszek, nie wolno ci mazurzyć
Jan Widacki: Nie każdy błazen jest Stańczykiem
Agnieszka Wolny-Hamkało: Piekielny czajniczek

Wydanie: 33/2017

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy