Poseł rodem z Marca

Overview

Wstyd. Wstyd i zażenowanie. Witold Tomczak – poseł RP, ojciec dzieciom (czworgu), człowiek wykształcony (lekarz), obnosi się przed wielomilionową widownią telewizyjną ze swym mrocznym antysemityzmem. Matkuje mu w tym pretendująca do miana Matki Polki, posłanka Halina Nowina-Konopczyna, również z Porozumienia Polskiego, a wcześniej z ZChN.
W TVN z ust tych dwojga padają słowa, które dotąd pojawiały się tylko w ksenofobicznych ulotkach narodowców. Anda Rottenberg, bo ona jest celem antysemickiej napaści, nazwana jest obcokrajowcem. Wspomniana para posłów odmawia dyrektorce Zachęty tytułu do kierowania narodową galerią “utrzymywaną z pieniędzy pochodzących w większości od katolickiego podatnika”.
Jeszcze kilka dni temu atak na Rottenberg, córkę polskiego Żyda, maltretowanego w stalinowskim łagrze, toczył się za zasłoną dymną. Za pretekst posłużyła rzeźba Maurizio Cattelana, wystawiona w Zachęcie.
Dla Rottenberg rzeźba Cattalena jest pomnikiem egalitarnym, nad którym pochyla się każdy człowiek. Artysta wygrał, bo ludzie nie mówią o plastikowej postaci; mówią o papieżu. I zastanawiają się, dlaczego on leży w takiej dziwnej pozycji. Dla jednych Jan Paweł II ugiął się pod ciężarem swej misji, dla innych przyjął na siebie grzechy świata. A są i tacy, którzy widzą papieża zrzuconego z cokołu. I o to artyście chodziło, bo ta rzeźba to swoisty test. Nie rozumie ten, kto nie potrafi odczytać języka sztuki. Nie chce przyjąć do wiadomości, że pod koniec XX w. sztuka wraca do komunikatu. Czasem trywialnego.
Taka rola narodowej galerii nie wszystkim może się podobać, ale nikt nie zaprzeczy, że odkąd znana w międzynarodowym środowisku historyków sztuki Anda Rottenberg wygrała konkurs na prowadzenie narodowej galerii, Zachęta po raz pierwszy w jej stuletnich dziejach stała się partnerem dla innych tego rodzaju ekspozycji w świecie. Wreszcie warto i należy w niej bywać, bo oglądając dzieła polskich twórców, można, niejako przy okazji, zorientować się, jakie prądy artystyczne owiewają dziś Zachód.
Wojna wydana zaściankowi – przysparzają dyrektorce Zachęty wielu wrogów. Ma ich wśród wykładowców ASP, którzy chcieliby samym tytułem profesorskim otworzyć sobie drzwi do ekspozycji narodowej; wśród właścicieli galerii, dla których stempel – “wystawione w Zachęcie”, oznacza korzyści finansowe. Wreszcie – wśród domorosłych artystów, rzekomych krytyków sztuki, którzy uważają się za znawców, bo tak jak poseł Tomczak w młodości nosili długie włosy i nie zakładali skarpet.
Aura ogólnej obrazy (choć wielu duchownych katolickich publicznie zaakceptowało rzeźbę papieża) sprzyja pączkowaniu ksenofobii. 43-letni poseł Tomczak, pilny uczeń swej politycznej nauczycielki Haliny Nowiny-Konopczyny, jest już tylko o krok od duchowych pobratymców z Marca 1968.

Wydanie: 1/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy