W najnowszym (38/2019) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (38/2019) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek 16 sierpnia w kioskach 38 numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Operacja „Ślązak Morawiecki”
Premier lata na Śląsk co chwila, sprawiając wrażenie, że obowiązki w KPRM traktuje jak dodatek do kampanii wyborczej. Chce powtórzyć sukces Beaty Szydło, która właściwie nie opuszczała terenu. Różnica jest, mimo wszystko, duża – Beata Szydło od dawna już nie kierowała pracami rządu, gdy rzuciła się w wir kampanii. A problem z kampanią Morawieckiego jest również taki, że – jak pisał Robert Walenciak – „przez lata całe i Jarosław Kaczyński, i pisowscy politycy budowali swoją pozycję na atakowaniu wszystkiego, co śląskie”. No i pamiętamy (a na Śląsku pamiętają szczególnie dobrze) „ukrytą opcję niemiecką”, którą straszył prezes. Dlaczego PiS tak bardzo potrzebuje dziś Śląska, do którego zapałał nagłą miłością? Czy antykomunistycznego eksbankiera uda się sprzedać Ślązakom jako przyjaciela górników i „swojego człowieka”?

WYWIADY
Wyborcy lewicy: sojusz trzech nisz
– Obecna sytuacja lewicy politycznej trochę przypomina tę sprzed stu lat. Należy znowu prowadzić pracę organiczną i u podstaw. Jednocześnie warunki są już inne: sposoby komunikacji, długość życia, przemiany demograficzne, style życia – komentuje dr Przemysław Potocki, politolog z UW. – Jeśli trzy środowiska tworzące lewicową koalicję wyborczą będą konsekwentnie odwoływać się do swoich nisz, czyli niszy peerelowskiej, samorządowo-liberalnej, wreszcie stricte socjaldemokratycznej, może to dać efekt synergii – dodaje.

Tradycyjna rodzina to mit
– Nie ma czegoś takiego jak tradycyjna rodzina. W przeszłości istniały różne modele życia rodzinnego – mówi prof. Tomasz Szlendak, socjolog z UMK. – Tak naprawdę osią czy podstawą rodziny nie jest i nie był w historii naszego gatunku – tak jak nam w Polsce się wydaje – związek mamy, taty i ich dzieci. We wszystkich kulturach rdzeń życia rodzinnego, oś wsparcia i opieki, to matka, jej córka i dzieci tej córki, a mężczyźni są do tej osi na różne społeczne sposoby doklejani – wyjaśnia.

KRAJ
Karoshi na poczcie
Pytam, dlaczego listonosze nie awizują przesyłek. – Nie mają na to czasu i nie chce im się – odpowiada Asia. – Dostają te same pieniądze za 10 godzin i za trzy godziny. Rejony są zbyt duże. Są i takie, gdzie w ogóle nie ma obsady, a wtedy listonosz ma półtora rejonu. Nie da się tego obsłużyć w osiem godzin. Dlatego nowi często odchodzą po miesiącu, zwłaszcza że to praca w specyficznych warunkach, bez względu na pogodę. Jednak przez zarząd Poczty Polskiej nie jest już klasyfikowana jako szkodliwa. Tymczasem ja czuję jej skutki w moim kręgosłupie. Ostatnio o godz. 22.00 spotkałam kolegę listonosza dopiero wracającego z pracy, którą zaczął o 8.00 rano.

Pokazówka „Kołnierza”
„Kołnierz” chce walczyć przed sądem z komendantem głównym policji Jarosławem Szymczykiem, żeby go w przyszłości zastąpić na tym stołku. To pokazówka, by udowodnić, że nikogo się nie boi – tak białostoccy policjanci komentują ostatni ruch komendanta wojewódzkiego Daniela Kołnierowicza, ulubieńca wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego. Kołnierowicz zaskarżył naganę, którą dostał za publiczne zachęcanie do pisania anonimów na posłankę Bożenę Kamińską. Kamińska od ubiegłego roku jest największym wrogiem Zielińskiego i jego nominatów w mundurach.

Niepozorne początki dramatów
Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę zrobiła ogólnopolskie badanie na reprezentatywnej próbie nastolatków w wieku 11-17 lat. 7% dzieci – co przekłada się na prawie ćwierć miliona – deklarowało, że jest po próbie samobójczej.
Za każdą liczbą kryje się osobisty dramat brutalnie zakończonego życia, ale i dramat bliskich, rodziców, przyjaciół. I pojawiają się przynajmniej dwa pytania: dlaczego to zrobił/zrobiła i czy mogliśmy temu zapobiec? W wielu przypadkach na to drugie pytanie nie tylko eksperci, psychiatrzy, psychoterapeuci, ale również młodzież, która była bliska śmierci samobójczej, odpowiadają stanowczo „tak!”.

ZAGRANICA
Boris Johnson – błazen czy hazardzista?
Przedstawia się go na ogół jako błazna, który nie za bardzo wie, co robi, a dawną stolicę światowego imperium ciągnie na dno. Być może faktycznie ciągnie ją na dno, ale dobrze wie, co robi. To wytrawny polityk, który sprawnie kalkuluje. Większości komentatorów w naszym kraju jakoś umyka fakt, że w tym wypadku błazen od dłuższego czasu bez litości ogrywa poważnych polityków, a jego gra przynosi mu na razie więcej zysków niż strat. Nie tylko osobistych, bo rzecz nie tylko w tym, że wprowadził się na Downing Street 10. Zyskuje także Partia Konserwatywna.

Papież nie chce odwiedzić ojczyzny
W czasie pontyfikatu papież odwiedził Brazylię, Paragwaj, Boliwię, Ekwador, Kubę, Meksyk, Kolumbię, Chile, Peru i Panamę. Ale nie ojczystą Argentynę. Zaczęto więc spekulować, o co chodzi. Dlaczego nie przyjeżdża? Dyplomacja watykańska jest zazwyczaj tajemnicza i hermetyczna. Na proste pytania nie otrzymuje się jasnej odpowiedzi. Wszystko zdaje się więc wskazywać, że to sam Jorge Bergoglio skreślił Argentynę z planów podróży. Czy w Buenos Aires wydarzyło się coś tak traumatycznego w życiu papieża?

HISTORIA
Bliskowschodnia ziemia obiecana nazistów
W Ameryce Łacińskiej znalazło się od 180 do 800 nazistów. Prawdziwą ich przystanią okazały się kraje Bliskiego Wschodu, gdzie według różnych źródeł przebywało ok. 4 tys. oficerów i funkcjonariuszy nazistowskiego reżimu. Słynny tropiciel niemieckich zbrodniarzy Szymon Wiesenthal szacował w 1967 r., że na terenie krajów arabskich przebywa 5-6 tys. uciekinierów będących częścią machiny wojennej III Rzeszy. Nasuwa się pytanie, dlaczego akurat świat arabski był tak chętny do ukrycia osób ściganych przez międzynarodowy wymiar sprawiedliwości.

KULTURA
Polacy ciągle chcą być na weselu
– W „Mydełku Fa” spotykają się główne marzenia wyśpiewywane przez twórców muzyki chodnikowej: erotyczne fantazje o Cycolinie (to nawiązanie do włoskiej gwiazdy porno Ciccioliny) i aksamitne, pachnące mydełko. Historia tej piosenki wiele mówi o podejściu elit do gatunku. Z jednej strony nie rozumiały i nie doceniały fenomenu tej muzyki, a z drugiej chętnie, niby-ironicznie z nią flirtowały. Inteligencja nadal chciała dyktować warunki, czego słuchać i jak żyć, ale lud chciał się bawić – opowiada Monika Borys, kulturoznawczyni, autorka książki „Polski Bajer. Disco polo i lata 90.”.

Qulturalia

MEDIA
Lepsza twarz polskiego YouTube’a
Serwis YouTube, choć długo uważany za mało poważny, obfitujący głównie w wulgarny, amatorski humor, staje się coraz bardziej wartościowym medium, które ma szansę zastąpić tradycyjną telewizję czy radio. Zresztą w przypadku najmłodszego pokolenia to już nastąpiło. Wśród milenialsów, czyli osób urodzonych w latach 80. i 90., ośmiu na dziesięciu ankietowanych wybiera YouTube, a nie telewizję. Co ważne, popularność serwisu najszybciej wzrasta wśród osób 55+.

EKOLOGIA
Zielona granica Sahary
Łącznie walczyć z pustynnieniem chce 21 afrykańskich republik. Ich plan to otoczenie pustyni okręgiem zieleni. Choć projekt jest dopiero w początkowej fazie, już zasadzono 15% planowanych drzew z gatunków bardziej odpornych na suszę. Przywrócono wegetację na kolejnych 4 mln ha, głównie w Senegalu, ale też w Algierii i Czadzie. Budżet całej inicjatywy szacuje się obecnie na 8 mld dol. Dzięki nim na środku Afryki zaczyna się zarysowywać zielona elipsa. Czas pokaże, czy uda się ją domknąć.

OBSERWACJE
Jak odzyskać utracone oczy?
Jeden z naukowców obserwował, jak w jego akwarium drapieżny sumik stale odgryzał kijance nóżki. Za każdym razem po upływie paru dni utracone kończyny odrastały. Inny opisał z kolei, jak jego kijanki ugryzione przez rybę straciły oczy. I w tym przypadku już po kilku zaledwie dniach utracone organy odrosły, a kijanki mogły znowu widzieć. To dokonane w 1970 r. odkrycie stało się wówczas swego rodzaju sensacją, do tej pory bowiem biologowie uważali, że żadne zwierzę nie jest w stanie odtwarzać utraconych narządów o złożonej budowie.

Fragment książki Vitusa B. Dröschera „Ludzkie oblicze zwierząt”

Prawdziwego Belga poznamy po piwie
W Belgii piwo pije się nie tylko po to, by zaspokoić pragnienie. Pije się je dla przyjemności, aby się nim nacieszyć, nasycić – raz kwaśno-słodkie, kiedy indziej pieprzne lub gorzkie. O zdrowotnych i kulturowych walorach piwa belgijskie dzieci uczą się już w szkole (jeszcze w latach 70. piwo można było kupić w szkolnych sklepikach), bardzo wcześnie poznają jego smak przy rodzinnych posiłkach. Piwo podawane jest do wszystkiego – krakersów, smażonych kartofli, salcesonu, serów i mięs, dań z grilla, pizzy, pasty, oliwek, sałatek. Różne gatunki serwuje się przy rożnych okazjach. I zawsze można dać się zaskoczyć.

Fragment książki Marka Orzechowskiego „W Belgii. Czyli gdzie?”

SPORT
Biało-czerwonych dopadła dziwna niemoc
To nie tak miało być. Po czterech meczach prowadziliśmy w grupie – jako jedyni z kompletem punktów – mając pięć punktów przewagi nad Izraelem, sześć nad Austrią i siedem nad Słowenią. Minęło prawie pół roku i jeżeli dostrzegliśmy zmiany, to jedynie na gorsze. Potwierdzeniem gwizdy, którymi żegnano biało-czerwonych po meczu z Austrią. Ten okres nasi kadrowicze – w zdecydowanej większości – przespali, zmarnowali. Biało-czerwonych dopadła jakaś zadziwiająca niemoc. To samo dotyczy tzw. sztabu szkoleniowego. Kuracja wstrząsowa potrzebna od zaraz!

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Sztukmistrz z Nowogrodzkiej
Roman Kurkiewicz: Sejm przenoszony
Tomasz Jastrun: Pchła i duch czasu
Ludwik Stomma: Figlarz Lenin
Edward Mikołajczyk: W Turcji zwyciężyła Serbia

Wydanie: 38/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy