W najnowszym (44/2017) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (44/2017) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek, 30 października, w kioskach 44. numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Służby w trójkącie bermudzkim
Od miesięcy toczy się walka szefów tajnych służb – Mariusza Kamińskiego, Mariusza Błaszczaka i Antoniego Macierewicza. Dziś, w cieniu zapowiedzi o rekonstrukcji rządu, walczą o poszerzenie zakresu swojej władzy, o dodatkowe przywileje i kompetencje podległych im służb. Choć na tym polu nastąpiło już wiele zmian. Ustawa antyterrorystyczna ułatwiła służbom inwigilację obywateli poprzez podsłuchiwanie rozmów czy wejście do komputerów. Prawdziwą bombą Kamińskiego jest pomysł scalenia wszystkich służb specjalnych w jedną instytucję, nazwaną roboczo Agencją Bezpieczeństwa Narodowego. Jeżeliby do niej włączono wywiad i kontrwywiad wojskowy, Antoni Macierewicz straciłby ważny aparat kontroli i nacisku. Chytrym ruchem Błaszczaka jest powołanie do życia nowej komórki w MSWiA – Biura Nadzoru Wewnętrznego. Chce on także stworzyć w miejsce BOR nową służbę specjalną. Nadzorcy i szefowie służb zwiększają nad nimi kontrolę, poszerzają ich uprawnienia, a jednocześnie bezpardonowo walczą między sobą. Jarosław Kaczyński tym wojnom się przygląda. Najwyraźniej nie mając siły, by położyć im kres. Mamy więc wzajemne blokowanie projektów ustaw w Sejmie, ich modyfikowanie. Mamy też wojnę na teczki i haki, a ona schodzi coraz niżej. Lustrują się wzajemnie pisowscy dziennikarze, dyrektorzy biur. I wszystko wskazuje, że to dopiero początek.

KRAJ
Tu też jest dom
Po łacinie hospitium to schronisko, gospoda, stancja. Od świtu czas pacjentów jest wypełniony: śniadanie, zabiegi higieniczne, ćwiczenia, spacery po korytarzu czy po ogrodzie. Po obiedzie czas wolny, co nie oznacza, że każdy robi, co chce. Bo większość pensjonariuszy nie wstaje samodzielnie z łóżka. W hospicjum jest 38 miejsc i wszystkie przez cały rok są zajęte. Kiedy któreś się zwalnia, natychmiast zjawia się następna osoba z długiej kolejki oczekujących. – Przeżyłam odejście kilku pacjentów – mówi jedna z wolontariuszek. – Byłam przy nich do ostatniego oddechu. Odchodzili cicho, bez słowa. Skąd wiedziałam, że odchodzą? Jak się obserwuje kogoś przez jakiś czas, zauważa się, że jego stan zdrowia znacząco się pogarsza, że ten ktoś słabnie, zmieniają się rysy twarzy, zmienia się oddech, funkcjonowanie, kontakt… W takich chwilach, kiedy ktoś odchodzi, ma się świadomość przemijania wszystkiego.

Tylko konflikt charakterów
Proces wytoczony przez dr. Waldemara Kulikowskiego, wówczas lekarza oddziału hematologii olsztyńskiego szpitala MSWiA, trwał od marca tego roku. Pokrzywdzony zarzucał swojej przełożonej, ordynator oddziału dr Wandzie K.-P., m.in. nękanie go w pracy i w czasie wolnym oraz to, że w obecności jego koleżanek wytykała mu nieudolność i brak wiedzy, wskutek czego doznał rozstroju zdrowia i musiał się leczyć psychiatrycznie. Sąd nie miał wątpliwości, że na oddziale istniał konflikt na linii przełożona-podwładny, a z zeznań koleżanek dr. Kulikowskiego wynikało, że pani ordynator była apodyktyczna i narzucała swoje zdanie. Jednocześnie inni świadkowie nie potwierdzili zdarzeń, do jakich miało dochodzić między trójką lekarzy a dr Wandą K.-P. Rozmawiała z nimi szpitalna psycholog i to ona pierwsza ustaliła „występowanie konfliktu na tle różnicy charakteru i postrzegania kwestii rozdzielenia pracy zawodowej i życia prywatnego”, jak stwierdził sąd w uzasadnieniu pisemnym orzeczenia. Dr Kulikowski zapowiada odwołanie do wyższej instancji.

WYWIAD
W ochronie zdrowia nie ma spraw mniej pilnych
– Wzrost wydatków na lecznictwo, który Unia Pracy postuluje już od bardzo dawna, można zapewnić w dwojaki sposób – tłumaczy dr Ewa Kralkowska, internistka i toksykolożka, działaczka Unii Pracy. – Po pierwsze, rzeczywiście przez wzrost składki ubezpieczeniowej. W momencie wprowadzania kas chorych ekonomiści precyzyjnie wyliczyli, że aby cały system mógł dobrze funkcjonować, musi ona wynosić 11%, jednak nigdy nie osiągnęliśmy tego poziomu. Należałoby zatem podnieść składkę, ale pod warunkiem, że odpisywałoby się ją od podatku. Po drugie, można przeznaczać na ochronę zdrowia większe środki z budżetu, czyli pieniądze z naszych podatków. Wymaga to jednak określenia, co dla społeczeństwa jest najważniejsze. W programie Unii Pracy określiliśmy trzy dziedziny: szeroko rozumiane bezpieczeństwo zdrowotne, edukacja i praca. Jeżeli społeczeństwo będzie zdrowe i wykształcone, to ludzie będą wydajnie pracować, a kraj będzie się rozwijał. Niestety, ochrona zdrowia nie należy do priorytetów obecnego rządu. Gdyby było inaczej, nie byłoby protestu rezydentów.

Chiński udział w polskim Październiku
Nieznane kulisy Października ‘56 przedstawia prof. Krzysztof Gawlikowski, badacz klasycznej i nowożytnej myśli chińskiej. Jesienią 1956 r. Rosjanie zgodzili się na rozmowy z Chińczykami w sprawie Polski. Uzgodniono, że Chińczycy poprą interwencję w Budapeszcie, co oficjalnie zrobili 6 listopada, natomiast absolutnie nie zgadzają się na interwencję w Warszawie, ponieważ to gwarantowali Warszawie, a ponadto tłumaczyli Rosjanom, że w Warszawie nie dzieje się nic niebezpiecznego, trwają „reformy systemu socjalistycznego”. Natomiast na Węgrzech była „kontrrewolucja”, próba wystąpienia z Układu Warszawskiego. To było groźne dla całego obozu, o który oni także chcieli dbać. Natomiast to, co działo się w Warszawie, Chińczykom odpowiadało. Dyskusje o potrzebie innej niż radziecka drogi rozwoju gospodarczego w kraju agrarnym i zacofanym zaczęły się w Chinach dużo wcześniej. Przećwiczenie przez Polaków „polskiej drogi do socjalizmu” spadło im jak z nieba! Popierali zatem Polaków, a Polacy przecierali drogę narodowym budowom socjalizmu. I potem Chinom łatwiej było wejść na podobną ścieżkę.

KOŚCIÓŁ
Upór Lutra
Dokładnie 500 lat temu, 31 października 1517 r., Marcin Luter na drzwiach kościoła w Wittenberdze przybił tezy przeciwko odpustom, dając tym początek ruchowi protestanckiemu. Złamany został monopol ideologiczny Rzymu, osłabły wpływy polityczne katolicyzmu w całym ówczesnym świecie. Podział ten stworzył nową kulturę europejską, wolną od dominacji jednej konfesji. Rodził się prawdziwie nowy świat. Upór Lutra, trwanie przy swoim, zmienił świat. Luter nauczał, że każdy ma własny rozum i powinien nim się kierować. Przetłumaczył Biblię na niemiecki, co było początkiem świetności nowożytnej kultury niemieckiej. Dał każdemu do ręki Pismo Święte i powiedział: czytaj, słuchaj tego słowa, sam zrozumiesz. Nie potrzebujesz papieża, teologów, biskupów. Ale musisz nauczyć się czytać. Odrzucenie władzy Rzymu przyczyniło się do rozpadu hierarchii feudalnego społeczeństwa w Europie. Ludzie w zborze byli równi. Wszyscy! Biskupi, proboszczowie wybierani przez parafian, a nie przywożeni w teczce z Watykanu. To była rewolucja, połowa ówczesnego świata religijnego Zachodu zaczęła wybierać spośród siebie swoich przywódców. Chciałoby się powiedzieć, że upór Lutra odmienił oblicze tej ziemi!

ZAGRANICA
Katalońska kawaleria
W trwającym od kilku tygodni kryzysie wywołanym nieudaną oddolną próbą odłączenia się Katalonii od Hiszpanii jakikolwiek dialog wydaje się już niemożliwy. Stronę rządu centralnego reprezentuje premier Mariano Rajoy, człowiek nieprzemakalny. Krajem rządzi nieprzerwanie od 2011 r. Usunął on ze stanowiska szefa regionalnych władz Katalonii Carlesa Puigdemonta i zapowiedział reformę mającą na celu ograniczenie całkiem sporej autonomii Barcelony. Liderami strony katalońskiej są Puigdemont, jego poprzednik na stanowisku premiera Artur Mas i Ada Colau, burmistrz Barcelony. Posługują się jednak różnymi argumentami na rzecz samodzielności. Mas swoje argumenty opierał głównie na ekonomii, doktryna Puigdemonta to niepodległość wywalczona krwią i poświęceniami. Colau i jej współpracownicy popierają katalońskie prawo do samostanowienia, jednak sprzeciwiają się metodom Puigdemonta.

Wolność słowa po ukraińsku
Za rządów prezydenta Poroszenki na Ukrainie zginęło już 12 dziennikarzy. Nieznany pozostaje zabójca Pawła Szeremeta, znanego rosyjskiego i białoruskiego dziennikarza, który 20 czerwca 2016 r. zginął na skutek wybuchu bomby podłożonej w samochodzie w centrum Kijowa. Nie odnaleziono również sprawców morderstwa Ołesia Buzyny – ukraińskiego pisarza i publicysty, redaktora naczelnego dziennika „Siegodnia”. 16 kwietnia 2015 r. został on zastrzelony w Kijowie przed swoim domem. Krótko przed śmiercią w rosyjskim programie telewizyjnym Buzyna krytykował prezydenta Poroszenkę za nieudolne rozwiązywanie konfliktu na wschodzie Ukrainy. Mimo to w maju Poroszenko na konferencji prasowej mówił, że nigdy w historii państwa nie było w nim tyle wolności co teraz, w tym przede wszystkim dla dziennikarzy i działaczy społecznych. Jest dokładnie odwrotnie. O tym, że na Ukrainie powszechna cenzura i prześladowania pracowników mediów stały się normą, mówił na konferencji prasowej w Press Club Europe Brussels dziennikarz z Iwano-Frankowska Rusłan Kotsaba, były uczestnik rewolucji na Majdanie. Sprawcami ataków na tych, którzy manifestują potrzebę prawdy i nie godzą się na obecną sytuację kraju, są członkowie radykalnego nacjonalistycznego ugrupowania C14, ściśle współpracującego ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy, co w praktyce uniemożliwia podejmowanie jakichkolwiek kroków prawnych przeciwko bojówkarzom. Celem akcji C14 jest zastraszenie nie tylko dziennikarzy, ale i zniechęcenie zwykłych ludzi do przeciwstawienia się obecnej władzy. Akcjom ugrupowania C14 nieodłącznie towarzyszy publikacja szczegółowych danych osobowych „wroga Ukrainy” na portalu Myrotworec (rozjemca) związanym z doradcą szefa MSW Ukrainy Antonem Heraszczenką.

Rewolucja nie była dziełem przypadku
– Rewolucja rosyjska, podobnie jak francuska, była wielka pod względem oddziaływania, wpłynęła na losy Europy i świata – podkreśla prof. Jewgienij Siergiejew, historyk z Instytutu Historii Powszechnej Rosyjskiej Akademii Nauk. – Badacze rosyjskiej historii dowodzą, że rewolucja była nie dziełem przypadku, lecz wynikiem narastających sprzeczności i konfliktów, które pomnożyła I wojna światowa. Wielką Rewolucję Rosyjską, bo tak się dzisiaj ją określa – opisuje kilka dat historycznych. Pierwsza to 15 marca – abdykacja cara Mikołaja II, a potem zajęcie przez bolszewików 7 listopada Pałacu Zimowego, bo legendę o szturmie na niego wymyślono. Z pewnością symboliczne znaczenie ma noc z 7 na 8 listopada, gdy powołano Radę Komisarzy Ludowych i wydano dekrety o ziemi i pokoju.

KULTURA
Debiut nominowany do Nike
– Dla mnie starszy to mądry – człowiek, który przeżył i wie, nosi w sobie historię życia – mówi Radka Franczak, reżyserka filmów dokumentalnych, autorka powieści „Serce” nominowanej do Literackiej Nagrody Nike 2017. – Niedługo po wydaniu „Serca” miałam spotkanie autorskie w Słupsku z uczestnikami uniwersytetu trzeciego wieku. Przyszło ponad sto osób, była bardzo ciekawa dyskusja i ja, debiutantka, dostałam od tych ludzi wielkie wsparcie. Mówili, czym jest dla nich ta książka, ale przede wszystkim rozmawialiśmy właśnie o braku kontaktu między młodymi a starszymi – nie tylko w domach, ale też w przestrzeni publicznej. O ich tęsknocie za tym. Pisząc, skupiłam się na pokazaniu prawdy. Tego, jak trudna jest sytuacja, gdy opiekujemy się chorymi rodzicami, którzy zamieniają się w dzieci. Jak duża jest samotność rodziny poddanej takiej próbie. Na Zachodzie został wypracowany jakiś rodzaj pomocy – np. przeszkolone psychologicznie pielęgniarki. U nas tego nie ma. Jest natomiast, jak chyba w całym współczesnym świecie, ogromny lęk przed chorobą i przed śmiercią.

Zawsze Różewicz
Historia Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora zaczęła się od Tadeusza Różewicza i na Różewiczu się kończy. 51. WROSTJA przechodzą do kronik festiwalowych jako ostatnie. Twórca WROSTJA Wiesław Geras, pozostawiony sam sobie, bez wyraźnego wsparcia ze strony samorządu województwa dolnośląskiego, zbywany przez urzędy, postanowił swoją przeszło półwieczną przygodę z tym festiwalem zakończyć. Koniec nastąpił w wielkim stylu, Geras nadał bowiem imprezie charakter szczególny. Poświęcił ją jednemu autorowi, jednemu reżyserowi i jednej aktorce. Autorem był Tadeusz Różewicz, reżyserem Stanisław Miedziewski (spektakle Marcina Bortkiewicza, Alberta Osika i Caryl Swift), aktorką zaś mistrzyni teatru jednoosobowego Irena Jun (przedpremierowy pokaz „Matki Makryny”). Wybór tekstów Różewicza jako osi festiwalu narzucał się sam. Musiały się pojawić na afiszu utwory artysty tak silnie związanego z Wrocławiem i WROSTJA.

Qulturalia

SYLWETKI
Opowiedz, że, no cóż, że byłem
Michał Jagiełło mógł być szczęśliwy tylko jako człowiek wolny, choć narzucał sobie różne „zniewolenia” w imię spraw, które uznawał za ważne. Tatry fascynowały go jako góry i jako fragment przyrody tak gęsto obrośnięty kulturą, zachwycała poezja górskich nazw; Michał kochał Tatry wielką miłością – ale nie chciał bezwzględnego uwarunkowania nimi swojej osoby i twórczości. Cała jego twórczość jest głęboko egzystencjalna, Tatry to w większości wierszy, i w prozie, tło i gotowe metafory zmagań człowieka z wyzwaniami, jakie stawia przed nim życie, a zwłaszcza współżycie z innymi. Michał miał w sobie wielką wrażliwość na drugiego człowieka. Na planie prywatnym i społecznym. Jego eseistyka poświęcona mniejszościom i sprawom narodowościowym to cały osobny rozdział w jego twórczości, niezwykle dla niego ważny. Tu pełnił swoją misję, zasypywał rowy, uczył otwartości i tolerancji. I wbrew opiniom swoich antagonistów, pisał tak samo krytycznie o nacjonalizmie polskim, jak o litewskim czy ukraińskim.

Fragmenty wspomnienia Bogusławy Sochańskiej opublikowanego w książce „Sztambuch Michała Jagiełły”.

ZDROWIE
Zabójcze pyły
Rozpoczyna się sezon grzewczy. A z nim wraca problem zanieczyszczenia powietrza trującymi pyłami i wywoływanych nim śmierci. W styczniu 2017 r., kiedy prawie w całym kraju zanieczyszczenie powietrza było dramatycznie duże, a w niektórych miejscach, np. w Katowicach, niemal 10-krotnie przekraczało dopuszczalną normę, zanotowano o 11 tys. zgonów więcej niż rok wcześniej. Problem zanieczyszczenia środowiska dotyczy wszystkich państw cywilizowanych, ale Polska należy do krajów o największym stężeniu pyłów w powietrzu. – Jeśli chodzi o zanieczyszczenia pyłami zawierającymi cząstki stałe (PM), zajmujemy drugą pozycję w Europie, natomiast jesteśmy na pierwszym miejscu pod względem stężenia benzopirenu w powietrzu – rakotwórczego pyłu aromatycznego. W sprawie ograniczenia emisji pyłów spowodowanych ogrzewaniem domów wprowadza się nowe prawo, ale wciąż mało intensywnie.

HISTORIA
Bolesław Chrobry zdobywa Gniezno
Akademiccy historycy często przedstawiają walkę Bolesława o „państwo gnieźnieńskie” jako kolejny rozdział w odwiecznych walkach Polaków z Niemcami. Tymczasem była to mroczna historia, której akcja rozgrywała się w wielkopolskich grodziskach – łaknący władzy książę wypędził swoich braci i wydłubał oczy zdrajcom, ot tyle. Bolesław zdobycie „państwa gnieźnieńskiego” musiał zakończyć mocnym akcentem. Dobrym zwieńczeniem byłaby intronizacja Mieszkowego syna w Gnieźnie, zgodnie z pogańskimi zwyczajami połączona z ceremonią posadzenia go na kamiennym tronie. Jeżeli nawet zorganizowano taką imprezę, nowy władca nie poprzestał na niej. Kazał urządzić mennicę, prawdopodobnie w Gnieźnie albo w Poznaniu, gdzie zaczęto wybijać denary z napisem GNEZDVN CIVITAS, „Państwo Gnieźnieńskie”. Wcześniej nikt z rodu Piastów nie emitował monet, więc nawet na peryferiach Bolesławowego władztwa rozumiano, że rodzi się coś nowego. To była Polska.

Fragmenty książki Michaela Morysa-Twarowskiego „Narodziny potęgi. Wszystkie podboje Bolesława Chrobrego”.

OBSERWACJE
Góral przepija napoleonem
Pannie młodej uszyto piękny biały gorset, haftowaną białą bluzkę i spódnicę góralską, też białą. Na nogi przygotowano białe wełniane skarpetki i skórzane kierpce. Na włosy z dopiętą cubą, czyli splecionym w warkocz kokiem, welon, ale góralski – długie, haftowane, białe wstęgi z naszytymi gałązkami mirtu. Na drugi dzień wesela założy białą suknię ślubną, ale już bez folkloru, tylko według miejskiej mody. Na Antka czekała haftowana na biało piękna koszula, bo jak nakazuje obyczaj, gdy pan młody przyjeżdża pod dom wybranki, to ona ubiera oblubieńca do ślubu w nową koszulę. Obyczaj każe, by mamy nowożeńców czekały u wejścia na młodą parę z chlebem i solą. A potem Gosia i Antek muszą każdego gościa z osobna przywitać i uściskać. Przed remizą ustawia się długa kolejka, bo na wesele przyjechało kilka setek ludzi. Prawie wszyscy w strojach góralskich. Kogo nie było stać na pełny kostium, ma chociaż czarny pas nabijany ćwiekami i koszulę z haftowaną parzenicą. Na weselu będzie pysznie i wesoło, muzykanci i goście na każdą okazję mają przyśpiewki. A na jednej nocy zabawa się nie skończy.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Sprzątanie po POPiS-ie
Jan Widacki: Historia
Roman Kurkiewicz: Głos w płomieniach
Ludwik Stomma: Sekta
Tomasz Jastrun: Pokój przechodni

Wydanie: 44/2017

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Anonim
    Anonim 31 października, 2017, 15:13

    Zabójcze pyły. Wszystko ładnie i pięknie i jak zwykle zwalamy wszystko na biedniejszą część społeczeństwa. Więc przypomnę że najniższa płaca wynosi jakieś 1500 zł netto w związku z tym mam jedno pytanie za co ma ktoś kto tyle zarabia kupić nowoczesny piec który kosztuje pewnie z 10 tyś. Za ci ma kupić opał jeśli zakażemy sprzedaży miału który i tak jest dla takiego człowieka bardzo drogi. Czy ma przestać ogrzewać swój dom. Za co ma taka osoba kupić nowoczesny samochód który kosztuje koło 60 tyś. Powiem tak jeśli chcemy się pozbyć smogu i złomu z dróg trzeba najniższą krajową płacę podnieść do co najmniej 4 tyś inaczej przestańmy się łudzić że ograniczymy emisję pyłów i spalin. Biedni ludzie też mają prawo do ciepłego mieszkania w zimie i do pracy do której czymś muszą dojechać. Jak jesteście lewicowym tygodnikiem to wypadałoby by wiedzieć dlaczego używa się w Polsce starych pieców i jeździ starymi samochodami

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy