W najnowszym (48/2017) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (48/2017) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek, 27 listopada, w kioskach 48. numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Zniewoleni nienawiścią
Rząd jest gotów wydać miliard złotych na uwięzienie Muzeum Historii Polski i Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli Aleksandrowskiej – głównym symbolu stuletniego panowania rosyjskiego zaborcy w Warszawie, a jednocześnie jego wysocy przedstawiciele chcieliby zburzyć Pałac Kultury i Nauki – świątynię postępu, świadectwo powojennej rewolucji społecznej. Piotr Gliński przyszedł do polityki z Polskiej Akademii Nauk, instytucji założonej w okresie stalinowskim, której nazwa do dziś nie została zmieniona, i której główna siedziba do dziś mieści się w Pałacu Kultury. Nie przeszkodziło mu to sprowokować publicznej debaty o uczczeniu stulecia niepodległości przerobieniem ścisłego centrum Warszawy na wielki krater. A przecież Pałac Kultury i Nauki na trwałe wpisał się w historię Prawa i Sprawiedliwości. To tu, w pałacowej Sali Marmurowej, 23 października 2005 r. Lech Kaczyński wypowiedział do Jarosława Kaczyńskiego słynne zdanie: „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!”. W marcu 2006 r. na kolejnym zgromadzeniu PiS w Sali Kongresowej Marek Torzewski wykonał hymn partii budującej IV RP. A 10 kwietnia 2011 r., w wypełnionej po brzegi Sali Kongresowej powołano Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.
Czy mimo współudziału w budowie IV RP Pałac Kultury zostanie zburzony? Tego wykluczyć się nie da. Wprawdzie od obalenia pomnika Feliksa Dzierżyńskiego zwalono w Polsce tysiące innych pomników, popiersi i tablic, wymieniono patronów ulic, placów, osiedli, szkół, uczelni, szpitali, bibliotek i domów kultury, ale nic nie zapowiada końca tzw. dekomunizacji. Antykomunizm jest stanem umysłów zniewolonych nienawiścią.

WYWIAD
Zachęcać, a nie gonić batem
– 200 lat temu wymyślono formułę „osiem godzin pracy, osiem godzin snu, osiem godzin wypoczynku”, która stała się podstawą obowiązujących do dziś uregulowań. Czas pracy się nie zmienił, za to świat wokół nas jest kompletnie inny! – zwraca uwagę Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. – Dzięki automatyzacji i robotyzacji możliwości produkcyjne są niemal nieograniczone, choć nie wymaga to zwiększenia zatrudnienia i wydłużenia czasu pracy. Tymczasem Polacy pracują prawie 2 tys. godzin rocznie, należą do najbardziej zapracowanych społeczeństw w Europie. Krótszy dzień pracy to więcej czasu na edukację, podnoszenie kwalifikacji, doskonalenie, rozwój, dzięki czemu pracownik staje się bardziej twórczy i efektywny, ma więcej czasu dla rodziny, o który tak zabiega część ugrupowań. Chcemy, aby ludzie pracowali krócej za większe pieniądze. Obecnie przygotowujemy nowe propozycje związane z czasem pracy. Jako OPZZ opracowaliśmy projekt ustawy dającej pracownikom prawo do 32 dni urlopu. A w kwestii pracy w niedziele proponujemy objęcie wszystkich zatrudnionych jednakowymi regulacjami ustawowymi, zapisanie np. w Kodeksie pracy, że co najmniej dwie niedziele pracownik ma wolne, z ochroną rodziców wychowujących małe dzieci. Ponadto pracującym w tym dniu przysługiwałoby wynagrodzenie w wysokości 250% stawki dziennej.

Nie ma uniwersytetu bez autonomii
– Największą wartością, ale i bolączką uniwersytetu są pracownicy. Niestety, nadal zbyt dużo mamy osób, które uznały, że już nie muszą niczego robić lub są przekonane, że już nic im się nie uda. Dlatego np. nie starają się zdobywać grantów badawczych. W nauce nie można spocząć na laurach. Nauka jest wieczną próbą odkrywania, zdobywania czegoś nowego, ciekawością świata. Jeżeli ktoś mówi: „Mnie już nic nie interesuje, mnie już się nie chce”, to powinien pomyśleć o odejściu z uniwersytetu. Nie będzie ani dobrym naukowcem, ani dobrym dydaktykiem – mówi dr hab. Maciej Duszczyk, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Warszawskiego. – Na zbliżającą się reformę szkolnictwa wyższego patrzymy z umiarkowanym optymizmem. Założenia pokazane w projekcie ustawy w większości idą w kierunku, który pozwoli uniwersytetowi dokonać zmian koniecznych, jeżeli chcemy być jeszcze lepsi, niż jesteśmy. Naszym celem nie jest bycie w czołówce uczelni Europy Środkowo-Wschodniej, ponieważ to już osiągnęliśmy. Chcemy w perspektywie 10 lat być uniwersytetem liczącym się w Europie, a w perspektywie 20 lat rozpoznawalnym w świecie.

KRAJ
Rozwiesili, nie zapłacili
Wanda Bedyńska mieszka w podwarszawskich Laskach. – Kiedy w 1978 r. kupowaliśmy działkę, biegły nad nią dwie linie energetyczne 220 kV – wspomina. – Energetycy powiedzieli nam, że za 20 lat te linie zostaną rozebrane. Jedną faktycznie zdjęli, druga została. Żeby zbudować dom, musiałam zachować odległość 25 m od średnicy linii.
Kilka lat temu pojawili się u niej ludzie od odszkodowań za obecność sieci energetycznych. Twierdzili, że specjalizują się w takich przypadkach. I że jest to sprawa do wygrania. Wanda Bedyńska zdecydowała się skorzystać z ich pomocy. Podpisali umowę na prowadzenie sprawy. Zajmowali się tym ze trzy lata, ale w końcu zrezygnowali. Pewnie uznali, że szanse na odszkodowanie nie są duże. A wtedy odezwały się Polskie Sieci Elektroenergetyczne – właściciel linii, która biegnie nad działką. PSE zauważyły bowiem, że ich linie biegną nad działką od ponad 40 lat. A skoro tak, wystąpiły o zasiedzenie służebności przesyłu. Sprawa toczy się od ponad roku. – Słyszałam, że niektórzy właściciele działek wygrywają, to zależy od sądów – mówi pani Wanda. – PSE robią z ludźmi, co chcą.
Sieci dystrybucyjne o napięciu 110 kV oraz o średnim i niskim napięciu mają w sumie 844 tys. km długości i są własnością pięciu przedsiębiorstw: PGE-Dystrybucja SA, Tauron Dystrybucja SA, Energa-Operator SA, Enea Operator Sp. z o.o., Innogy Polska SA Te firmy, podobnie jak PSE, mają nieuregulowaną sytuację z właścicielami działek, przez które przebiegają linie przesyłowe.

ZAGRANICA
Brat Waluś nie wróci
Wcześniej nieznany w Polsce Janusz Waluś po zamordowaniu Chrisa Haniego, lidera Partii Komunistycznej RPA zyskał niemal status popkulturowej gwiazdy w środowiskach krajowej radykalnej prawicy. Od chwili skazania go na dożywocie polscy rasiści regularnie podejmują starania o poprawienie sytuacji. Dotychczas polskie władze pozostawały głuche na prośby o podjęcie starań o ekstradycję Walusia do Polski, żeby tu odbywał karę. Władze w Pretorii również nie wysłuchały próśb fanów Walusia o złagodzenie lub darowanie kary. Dokonany przez Polaka mord jest wciąż zdecydowanie potępiany przez niemal całe społeczeństwo i klasę polityczną RPA. 24 lata po morderstwie pamięć o Walusiu jest jednak cały czas żywa, a w ostatnich latach w kręgach polskiej prawicy urosła wręcz do rangi fetyszu. Choć wciąż wydaje się to perspektywą bardzo odległą, w obecnej atmosferze Waluś niebawem może naprawdę stać się ostatnim „żołnierzem wyklętym” – i to nie na niszowych forach internetowych, ale na ulicach miast i w oficjalnych podręcznikach historii.

Reforma Doktor Śmierć
Od 1 stycznia 2018 r. na Ukrainie będzie etapami wdrażana reforma służby zdrowia. Jej autorką jest Ulana Suprun, amerykańska lekarka ukraińskiego pochodzenia, zwana przez Ukraińców Doktor Śmierć. Każdy Ukrainiec otrzyma prawo do pakietu bezpłatnych świadczeń medycznych, a w nim prawo do pomocy w nagłych wypadkach, usługi lekarza rodzinnego i pediatry oraz opiekę paliatywną. Diagnozowanie, badania, świadczenia lekarzy specjalistów, terapia stacjonarna i operacje będą opłacane przez pacjenta. W pogotowiu ratunkowym lekarzy zastąpią sanitariusze o niskich kwalifikacjach, po dwumiesięcznym kursie przygotowawczym i z odpowiednio niższym wynagrodzeniem. Relacje amerykańskiej reformatorki z ukraińskim światem medycznym są trudne. Ulanie Suprun zarzuca się ignorowanie tamtejszych realiów i braki w wykształceniu. Prof. Borys Todurow, wybitny kardiochirurg twierdzi, że na skutek niedbalstwa Suprun zginęło więcej Ukraińców niż podczas wojny z ostatnich lat. W tym roku bowiem Ministerstwo Zdrowia nie przeprowadziło przetargu na zakup sprzętu kardiologicznego, który mógł uratować dziesiątki tysięcy osób.

Sedes sprawą życia i śmierci
Zgodnie z wyliczeniami UNDP, Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju, codziennie przeszło 4,5 mld ludzi, czyli niemal dokładnie 60% ludzkiej populacji, musi pokonywać różnego rodzaju bariery – polityczne, ekonomiczne, infrastrukturalne – w celu skorzystania z toalety. Co więcej, niemal 2,5 mld nie ma żadnego dostępu nawet do podstawowych elementów sanitariatu ani do bieżącej wody. Niecałe 2 mld regularnie pije wodę, w której znajdują się bakterie fekalne, co naraża ich na zakażenie wieloma chorobami. Codziennie przeszło 1000 dzieci umiera z powodu chorób zakaźnych wywołanych piciem wody zawierającej bakterie fekalne. 27% światowej populacji nie ma w ogóle dostępu do czystej wody pitnej. Wreszcie statystyka chyba najbardziej szokująca – więcej niż 80% wody zanieczyszczonej w procesie utylizacji przez człowieka (w przemyśle czy nawet zwykłym domowym użyciu) wraca do ekosystemu bez jakiejkolwiek filtracji.

Skandale Volkswagena
W 2016 r. Volkswagen zgodził się zapłacić amerykańskim właścicielom diesli oraz instytucjom federalnym i stanowym 15 mld dol. odszkodowań za zakup samochodów ze zmodyfikowanym układem emisji spalin. Ugoda sądowa zakończyła falę zbiorowych pozwów cywilnych. Otwarte pozostały jednak sprawy wniesione przez 21 stanów, które oskarżyły koncern z Wolfsburga o naruszenie przepisów o ochronie środowiska. 7 stycznia 2017 r. na lotnisku w Miami aresztowano Olivera Schmidta, menedżera, który odgrywał kluczową rolę w kontaktach firmy z Kalifornijską Komisją Zasobów Powietrznych. Postawiono mu zarzuty udziału w zmowie, której celem było oszukanie rządu Stanów Zjednoczonych i złamanie przepisów Ustawy o czystym powietrzu. Kilka dni po aresztowaniu Schmidta Volkswagen w końcu przestał udawać, że skandal emisyjny to robota małej grupy zbuntowanych inżynierów. Po tygodniach sesji negocjacyjnych ciągnących się do późnych godzin nocnych Departament Sprawiedliwości ogłosił, że doszło do ugody. Koncern miał zapłacić rządowi USA 4,3 mld dol. tytułem grzywny za przestępstwa natury cywilnej i kryminalnej. Co ważniejsze, miał uznać zarzuty kryminalne za uzasadnione – przyznać się do winy. Dołączony do ugody „Raport o faktach” udowodnił niezbicie, że doszło do przestępczej zmowy na wielką skalę. Zaangażowani w nią byli menedżerowie z samego szczytu hierarchii, inżynierowie, eksperci kontroli jakości, programiści i prawnicy.

Fragmenty książki Jacka Ewinga „Szybciej, wyżej, dalej. Skandale Volkswagena”.

Hillary po przejściach
Hillary Clinton głęboko przeżywała wyborczą porażkę. Miała powody być zmęczona po wyczerpującej kampanii, dlatego zamknęła się w swojej nowojorskiej rezydencji, by nie okazywać światu goryczy swej klęski. Ale nie na długo. Mimo porażki w walce o prezydenturę Hillary nadal cieszyła się dużą popularnością, zwłaszcza w Nowym Jorku. Pojawiły się nawet spekulacje, że Hillary może ubiegać się o to stanowisko w następnych wyborach, ale zdementowała je bliska współpracowniczka Hillary. 15 maja 2017 r. Hillary poinformowała o utworzeniu nowej grupy politycznej pod nazwą Onward Together (Naprzód Razem). Celem organizacji jest promowanie postępowych wartości, wciągając do tego opozycję wobec polityki prezydenta Trumpa. Nowa organizacja Hillary będzie zachęcać ludzi do organizowania się, do działalności politycznej oraz do ubiegania się w wyborach o stanowiska polityczne. Zdaniem pani Clinton polityczne zaangażowanie obywateli jest ważną sprawą dla demokracji.

Fragmenty książki Longina Pastusiaka „Hillary Clinton. Kariera polityczna”.

HISTORIA
Zagłada Zamojszczyzny
75 lat temu, 28 listopada 1942 r., rozpoczęła się akcja wysiedleń Polaków z Zamojszczyzny. Była ona realizowana w ramach Generalnego Planu Wschodniego (Generalplan Ost). Był to plan osiedleńczy i germanizacyjny Europy Środkowej i Wschodniej opracowany w 1941 r. w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy pod kierownictwem Heinricha Himmlera. Jego podstawę stanowiła nazistowska koncepcja zdobycia „przestrzeni życiowej” na wschodzie, rzekomo należącej się niemieckiej „rasie panów”. Akcja wysiedleńcza objęła 100-110 tys. Polaków z 297 wsi, w tym 30 tys. dzieci. Na ich miejsce zamierzano osiedlić 60 tys. Niemców. Wysiedlanym Polakom zezwalano tylko na zabranie bagażu podręcznego do 30 kg. Już na samym początku brutalnie rozdzielano rodziny i odbierano matkom dzieci. Wysiedleńców umieszczono w obozach przejściowych w Zamościu i Zwierzyńcu, następnie kierowano do KL Auschwitz i KL Lublin (Majdanek), a dzieci również do ośrodków germanizacyjnych w Niemczech. Wysiedlenia Polaków zostały przerwane w marcu 1943 r. na skutek spontanicznego i zorganizowanego oporu stawianego przez miejscową ludność oraz partyzantkę Batalionów Chłopskich, wspartą później przez Gwardię Ludową i Armię Krajową.

KULTURA
Tak się robi kulturę w Toruniu!
– 15 lat temu toruński festiwal trwał dwa i pół dnia, odbywał się w Miejskim Ośrodku Kultury „Dom Muz” w sali na 60 osób – wspomina Kafka Jaworska, dyrektorka Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Tofifest. – Pokazywaliśmy filmy z VHS. Budżet wynosił zero złotych, co pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Impreza dorobiła się miana niepokornej. – Niepokorność powinna charakteryzować sztukę. Niepokorność to również naturalna cecha naszego charakteru. Lubimy iść na przekór, nawet jeśli sami przed sobą do tego się nie przyznajemy. Festiwal zatem ma być przestrzenią wolnomyślicielstwa, osobistym odkrywaniem siebie. Na festiwalu chcemy o tym przypominać, próbujemy pokazać widzom, że niepokorność to coś, co mają w sobie, a nie coś, co znajdują u innych.

Wymazani i wstawiani
Kevin Spacey, który nie tylko przyznał się do wielokrotnego molestowania nieletnich, ale też oświadczył, że „resztę życia pragnie spędzić jako gej”, nie jest ani pierwszym, ani ostatnim aktorem usuniętym z filmu. W historii kina bardzo często aktorzy dowiadywali się, że w ogóle ich nie ma w filmie, pięć minut przed uroczystą premierą. Reżyser nie musi nawet się tłumaczyć, że postać nieźle wyglądała w scenariuszu, ale na planie wypadła fatalnie. Reżyser i producent decydują, co z nakręconego materiału ostatecznie znajdzie się w filmie. Ale nie tylko oni? Oni też podlegają najrozmaitszym naciskom: dystrybutorów, lobbystów, cenzorów i strażników moralności.

Qulturalia

Książki pod choinkę

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Fałszywa historia. Ofiary prawdziwe
Bronisław Łagowski: Tusk się nie uczy
Jan Widacki: Sądy i nie tylko
Roman Kurkiewicz: Polityczny rozbiór Polski
Ludwik Stomma: Czy kto widział, jak biegnie króliczek ulicą?
Tomasz Jastrun: Dwa miasta
Edward Mikołajczyk: Marucha przechodzi do telewizji

Wydanie: 48/2017

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy