W najnowszym (49/2017) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (49/2017) numerze Przeglądu polecamy

Overview

W poniedziałek, 4 grudnia, w kioskach 49. numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Nacjonalizm czy już faszyzm
Hasła „białej Europy” na Marszu Niepodległości, rasistowskie wypowiedzi kierownictwa Młodzieży Wszechpolskiej czy niedawna akcja z wieszaniem na szubienicach zdjęć europosłów z PO w Katowicach pokazują, że narodowcy czują się w Polsce pewnie. Zbyt pewnie. Wszystkim organizacjom narodowym obecnym w życiu politycznym naszego kraju od końca XIX w. towarzyszyła legenda walki o niepodległość i odbudowę państwa polskiego, utożsamiana często z drogą życiową Romana Dmowskiego. W rzeczywistości jednak narodowcy od początku reprezentowali poglądy skrajne, żywiąc się najgorszymi instynktami polskiego społeczeństwa. Jak pokazują ostatnie akcje i wypowiedzi narodowców, współczesne pokolenie twórczo czerpie z dorobku przodków politycznych, m.in. Narodowej Demokracji, Obozu Wielkiej Polski, Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego. Główna myśl pozostaje niezmienna, zmieniają się jedynie sposoby jej wyrażania. I podobnie jak kiedyś młodzi narodowcy mogą liczyć na sympatię części kleru katolickiego. Historia udowadnia, że skrajna prawica nie działa w próżni. Tak jak w II RP sanacja starała się kontrolować narodowców, a w konsekwencji sama się zradykalizowała, również PiS próbuje obecnie neutralizować konkurencję z prawej strony, przejmując jej hasła en masse. Już pod niektórymi wypowiedziami Mariusza Błaszczaka czy Patryka Jakiego bez oporów mogliby się podpisać narodowcy.

Nie tylko ONR
W swoich ideach polski ruch nacjonalistyczny oficjalnie, chociaż bardzo niekonsekwentnie, odcina się od narodowego socjalizmu i włoskiego faszyzmu. Odwołuje się do polskiej tradycji narodowej okresu międzywojennego, nawiązując do niej w nazwach organizacji. Działania NOW, OWP i Falangi nie trafiają ani do klasy średniej, w którą celuje dziś główny nurt środowiska nacjonalistycznego, ani do grup kibicowskich, na których to środowisko opierało się jeszcze kilka lat temu. Odwołujące się do nacjonalizmu grupy nie cieszą się szerokim poparciem społecznym. Mogą natomiast liczyć na polityków prawicy. Ugrupowanie Kukiz ‘15 wprowadziło pięciu narodowców do Sejmu, a rządzące PiS zrobiło z nich rezerwuar swoich kadr. Część trafia do obrony terytorialnej, alternatywnej armii Antoniego Macierewicza, inni robią kariery na różnych stanowiskach w spółkach skarbu państwa. I to może spowodować, że nacjonaliści będą zyskiwać na popularności.

KRAJ
Tupet syna „Ognia”
70-letni Zbigniew Kuraś, który urodził się trzy tygodnie przed samobójczą śmiercią ojca, Józefa Kurasia „Ognia”, żąda 1 mln zł odszkodowania i zadośćuczynienia za szkody rzekomo wyrządzone jemu, jego matce i ojcu. Oraz 50 tys. zł na pomnik ojca. Pełnomocniczką powoda w sprawie toczącej się przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu jest młoda radczyni prawna Anna Bufnal z odległej Gdyni, która poprosiła o wyłączenie jawności rozprawy i sąd przychylił się do jej wniosku. W gloryfikowaniu „Ognia” pani mecenas okazała się nawet lepsza niż Instytut Pamięci Narodowej. W całym pozwie nie ma natomiast ani jednego przykładu stosowania represji wobec Zbigniewa Kurasia „Płomyka”. W Nowym Targu też nikt nie słyszał o prześladowaniu syna „Ognia”. Główna teza zawarta w pozwie o zadośćuczynienie jest taka, że za śmierć „Ognia” odpowiada komunistyczny system totalitarny. Gdyby nie aparat bezpieczeństwa, Józef Kuraś nie popełniłby samobójstwa i cieszyłby się dzisiaj dobrym zdrowiem. Winne jest państwo polskie i dlatego powinno za tę śmierć zapłacić. Tymczasem do sądu i do prokuratora okręgowego krewni żołnierzy 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK zgłosili już 20 świadków z prośbą o ich przesłuchanie w sprawie zbrodni Józefa Kurasia.

Przenoszenie słoni w POLOmarkecie
Według Państwowej Inspekcji Pracy handel jest branżą, w której w Polsce najczęściej łamie się prawa pracownicze. Potwierdzają to pracownicy sieci POLOmarket i kontrolerzy z właściwych instytucji. Z perspektywy klientów nie widać niepłatnych obowiązków po godzinach pracy i wykorzystywania pracowników. Darmowa praca po godzinach, dźwiganie ciężarów, błaganie o przerwę – tak wygląda codzienność w firmie, która została laureatem programu Dobry Pracodawca. Kontrole przeprowadzone w 35 sklepach sieci potwierdzają zasadność skarg pracowników, szantażowanych przez kierownictwo, że na każde ich miejsce czeka 10 chętnych. Na liście nieprawidłowości znalazły się brak badań lekarskich, łamanie przepisów BHP, nieprzestrzegania prawa pracy oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, ale także m.in. nieprawidłowe warunki sanitarne polegające na niezapewnieniu odpowiednich warunków przechowywania żywności (artykuły spożywcze przeznaczone do sprzedaży przechowywano z produktami przeznaczonymi do utylizacji) czy sprzedawanie towarów po upływie terminu przydatności do spożycia.

Zaradna radna Sonik
Od wielu miesięcy dziennikarze bezskutecznie próbują dowiedzieć się w biurze prasowym TVP, jaki zakres obowiązków ma doradczyni zarządu Liliana Sonik, żona posła PO, i ile zarabia w publicznej telewizji. Prezes TVP Jacek Kurski zasłania się tajemnicą danych osobowych. Bez problemu można się tego dowiedzieć ze strony internetowej gminy Świątniki Górne, kilkanaście kilometrów na południe od Krakowa. Zarobki pani Sonik podane są do publicznej wiadomości w rubryce z oświadczeniami majątkowymi radnych. Oprócz doradzania prezesowi Kurskiemu Liliana Sonik od 2014 r. jest też radną w Świątnikach Górnych i z tego tytułu z gminnej kasy pobiera miesięcznie niespełna 500 zł. Na gminnej stronie można przeczytać, że w 2016 r. jako radna zarobiła 5625 zł. W telewizji publicznej tyle otrzymuje za dziesięć dni. W 2016 r. w TVP zarobiła 190 582,84 zł, a więc jej pensja wynosi ok. 16 tys. zł miesięcznie. Pani Sonik została radną w Świątnikach, choć zameldowana jest w Krakowie. Na listę osób z czynnym i biernym prawem wyborczym wpisał ją jej brat, który był wtedy burmistrzem. Liliana Sonik twierdzi bowiem, że to wieś Ochojno w gminie Świątniki Górne jest jej centrum życiowym. Jak można pracować w Warszawie i równocześnie być radnym w małej miejscowości w województwie małopolskim, dbać o interesy mieszkańców, bywać na zebraniach i sesjach gminnych – wie tylko ona?

WYWIAD
Przesuwanie granicy praw i wolności obywatelskich
– Najbardziej doskwiera mi brak niezależności Trybunału Konstytucyjnego – mówi Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. – Skarga do Trybunału to był zawsze instrument działania rzecznika. Teraz można odnieść wrażenie, że przy przyjmowaniu ustaw prawie nikt nie rozważa nawet możliwości złożenia wniosku do TK. W kwestii przestrzegania praw obywatelskich zwróciłbym uwagę na trzy czynniki. Po pierwsze, prawa człowieka będą przestrzegane wtedy, kiedy istnieją dobre mechanizmy ich ochrony. A z tymi mechanizmami mamy narastający problem. Oprócz Trybunału Konstytucyjnego jest też kwestia niezależności sądów. Drugi obszar to sfera praw i wolności politycznych oraz osobistych. Tu również mamy regres. A trzecia dotyczy praw socjalnych – brakuje większej wrażliwości, jeśli chodzi o podejście do różnych grup, które są wykluczone czy dyskryminowane. Systematycznie obniża się standard praw kobiet. To dzieje się w sposób trochę niezauważalny dla wielu obserwatorów. Po kolei ogranicza się dostęp do in vitro, do legalnej aborcji, do pigułek dzień po, ogranicza się standardy w zakresie opieki okołoporodowej, nie wspominając o kwestiach edukacji seksualnej czy parytetów w spółkach skarbu państwa, w radach nadzorczych i zarządach – i o tym już prawie się nie mówi. Funkcja i misja Rzecznika Praw Obywatelskich są tak skonstruowane, że nie zawsze musi on zgadzać się z władzą. I mam nadzieję, że coraz więcej osób, z każdej strony sceny politycznej, będzie to rozumiało. Bo prawa człowieka i prawa obywatelskie należą się wszystkim.

Naszym kapitałem jest wiarygodność
– Będziemy starali się dotrzeć do wyborców o poglądach socjaldemokratycznych, którzy nie są tak radykalni jak Razem, tak liberalni jak SLD ani tak populistyczni jak PiS – deklaruje Jan Orkisz, wiceprzewodniczący Unii Pracy, działacz samorządowy i związkowy. – To prawda, że partiom nieobecnym w parlamencie, a nas nie ma w nim od 2011 r., niezwykle trudno się przebić do świadomości społecznej. Szczególnie ważna jest dla nas organizacja systemu ochrony zdrowia. Ponieważ według nas nie da się trwale zreformować ochrony zdrowia siłami jednej opcji politycznej, konieczne jest zawarcie porozumienia ponad podziałami i wypracowanie modelu, którego kolejne rządy nie będą podważać. Nasz program zakłada wzrost minimalnego wynagrodzenia i zwiększenie uprawnień inspekcji pracy, co dałoby szansę na zmianę relacji między pracodawcami a pracownikami na bardziej cywilizowane.

ZAGRANICA
Najlepszym rozwiązaniem byłby rząd mniejszościowy
Niemcy nadal nie mają nowego rządu. – Prawdopodobnie głównymi punktami spornymi negocjacji w sprawie utworzenia koalicji rządowej CDU, FDP i Die Grünen były: polityka azylowa, łączenie rodzin imigrantów oraz kwestie finansowe, podatkowe i ekologiczne – uważa prof. Werner J. Patzelt, politolog i historyk, wykładowca Uniwersytetu Technicznego w Dreźnie. – W tej chwili istnieją trzy możliwości: kolejna odsłona Wielkiej Koalicji (CDU/SPD), powołanie rządu mniejszościowego CDU/CSU albo rozwiązanie parlamentu i nowe wybory w ciągu 60 dni. Teraz wszystko zależy od prezydenta Steinmeiera. Jest on zwolennikiem Wielkiej Koalicji, która – przy wszystkich zarzutach i wizerunkowej inflacji – pozwoliła jednak obu formacjom wiele osiągnąć. A przede wszystkim zagwarantowałaby pewną stabilność. Wiele zależy od decyzji, które zostaną podjęte 7 grudnia na zjeździe partyjnym socjaldemokratów. Wolałbym, aby Steinmeier powołał rząd mniejszościowy z udziałem CDU i CSU. W kluczowych kwestiach i tak zawsze trzeba się ubiegać w Bundestagu o głosy opozycji, a rządy mniejszościowe funkcjonują w innych krajach doskonale.

Kanada przeprasza gejów
Trwające kilkadziesiąt lat antygejowskie czystki w kanadyjskiej armii, policji i dyplomacji mogły objąć nawet 20 tys. osób. Od 1958 r. polityka władz wobec mniejszości seksualnych była determinowana przekonaniem, że obecność w armii, policji czy wywiadzie geja lub lesbijki stanowi ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Kanady, gdyż funkcjonariusze o innej orientacji seksualnej stanowią niezwykle łatwy cel dla agentów radzieckiego wywiadu, którzy mogą ich wykorzystać, grożąc ujawnieniem ewentualnych kompromitujących materiałów. Dopiero w zeszłym tygodniu premier Justin Trudeau w transmitowanym na żywo w telewizji i przez media społecznościowe płomiennym, emocjonalnym przemówieniu wygłoszonym w parlamencie przeprosił kanadyjskich gejów, lesbijki i osoby transpłciowe za wykluczenie ich ze służb publicznych i mundurowych. Premier i bliżsi mu ministrowie chcieli poprzestać na przeprosinach. Jednak na kilka dni przed wystąpieniem, uginając się pod krytyką środowisk lewicowych, zdecydowano się także na przygotowanie programu odszkodowań.

Żywe pochodnie w Caracas
Od śmierci Hugona Cháveza ulice wenezuelskich miast są miejscem regularnych starć. Tak demokratyczna opozycja parlamentarna zwalcza demokratycznie wybranego, oskarżanego o dyktatorskie zapędy prezydenta Nicolása Madura. Ale czy rzeczywiście chodzi o dyktaturę i łamanie demokracji? Jeśli chcemy zrozumieć przyczyny triumfu chávizmu i klęski prawicy, należy odsunąć na bok narzucaną przez zachodnie media narrację o deptaniu demokracji i praw człowieka w Wenezueli. Pozostaje ropa naftowa. Wenezuelska ropa jest bardzo dobrej jakości, a jej zasoby stanowią 21-30% zasobów światowych. Chávizm przerwał proceder eksploatacji tego surowca przez zachodnie firmy. A ropa pozostaje ważnym surowcem energetycznym. Nicolás Maduro z łatwością przekonał większość obywateli, że Stany Zjednoczone są największym zagrożeniem dla niezawisłości politycznej i gospodarczej kraju, a związana z USA prawica poza cięciami socjalnymi i prywatyzacją nie ma Wenezuelczykom nic do zaoferowania. Wygrał.

Wiedeńska gorączka złota
Jeszcze w roku 2015 ponad 80% złota Austrii przechowywano za granicą. Zdeponowanie większości jego zasobów w skarbcach brytyjskich i szwajcarskich okazało się kosztowne i ryzykowne, a sytuacja polityczna i gospodarcza w Europie coraz mniej przewidywalna, choć wcześniej uważano, że lepiej mieć je tam, gdzie są duże rynki handlowe, na wypadek konieczności sprzedaży. Prezes Narodowego Banku Austrii Ewald Nowotny zaplanował, że połowa z 280 ton złota, czyli całych rezerw Austrii, powinna być pod ręką w Wiedniu. 30% pozostanie w Wielkiej Brytanii, a ok. 20% w Szwajcarii. Sukcesywne ściąganie złota w niewielkich transzach do krajowych sejfów bankowych początkowo miało trwać do 2020 r., zakończy się jednak dwa lata wcześniej. Przy okazji poinformowano, że narodowe rezerwy na moment jakiejś katastrofy wynoszą w sumie 21 mld euro, z czego 9,8 mld jest w złocie. Zapasy złota dają możliwość wymiany lub zakupu obcych walut w sytuacjach międzynarodowego kryzysu.

Żona tańsza niż krowa
Narzeczona kosztuje od 10 tys. do 50 tys. rupii, zależnie od tego, ile ma lat i jak wygląda. Pracownikowi trzeba zapłacić za sezon, a więc mniej więcej za trzy miesiące, co najmniej 10 tys. rupii. Pieniądze za paro, czyli kupioną kobietę, zwracały się zatem już po trzech miesiącach, a ponadto mogła rodzić dzieci. – Kupił mnie i chociaż musiałam kosztować go sporo pieniędzy, mimo wszystko i tak byłam tańsza niż bawół lub krowa. Miałam zaledwie 11 lat. Mój mąż napastował mnie nie tylko w czasie naszej nocy poślubnej, lecz także regularnie później, co drugi lub co trzeci dzień. Moje potrzeby nie miały dla niego żadnego znaczenia. Absolutnie nie interesował się tym, jak mi się żyje, jak się czuję, czy nie sprawia mi bólu. Raz próbowałam mu się przeciwstawić i broniłam się przed zgwałceniem. On jednak brutalnie mnie przytrzymał i zwymyślał. – Zapłaciłem za ciebie dużo pieniędzy – wrzeszczał. – A więc masz robić to, czego od ciebie chcę. I ja też będę z tobą robił to, na co mam ochotę! I dokładnie tak to wyglądało. Akthar mnie nie oszczędzał.

Fragmenty książki Amili i Kathariny Finke „Żona na sprzedaż. O przemocy wobec kobiet w Indiach”

OPINIE
Internet mówi głupim, że mają rację
W internecie czytelnicy od artykułów mogących naświetlić rzeczywistość od nowej strony wolą takie, które powielają i wzmacniają ich poglądy. Ludzie szukają nie inspiracji, ale potwierdzenia. I znajdują je, bo internet tworzy dla nich tzw. komory echa. Jedynym, co da się w nich znaleźć, jest odbicie własnego głosu. Medioznawcy definiują taką komorę jako zamknięty system, w którym wielokrotne powtarzanie tych samych komunikatów prowadzi do ich wzmocnienia i zwielokrotnienia, a poglądy i informacje sprzeczne z przeważającym światopoglądem są cenzurowane, niedozwolone lub niedoreprezentowane. Po sieci błyskawicznie rozchodzą się nieprawdziwe informacje, w które ludzie wierzą, ponieważ są zgodne z ich przekonaniami. A także dlatego, że nic nie podważa ich prawdziwości, ponieważ odbiorcy funkcjonują w zamkniętej komorze echa, do której dociera jedynie to, co sami mogliby powiedzieć. Nie mają zatem żadnego kontaktu z przeciwnymi opiniami. Ten mechanizm prawdopodobnie zadecydował o Brexicie i wyborze Donalda Trumpa.

Cywilizacja manipulacji
Manipulacja jest podstawowym nastawieniem do świata człowieka Zachodu – twierdzi prof. Tadeusz Bartoś, filozof. – Mąż z żoną, żona z mężem, matka z dzieckiem, dziecko z matką, dyrektor z pracownikiem, pracownik z dyrektorem, uczeń z nauczycielem, nauczyciel z uczniem, proboszcz z wikarym, wikary z proboszczem, student z profesorem, profesor ze studentem, panienka z chłopięciem (dajmy na to absztyfikantem), chłopię z panienką – wszystkie relacje społeczne zdominowane są przez jedno królewskie nastawienie: manipulację, zamyślone oddziaływanie mające doprowadzić do oczekiwanego przez manipulanta skutku. Możliwe inne wartości sterujące ludzkim życiem zostały zapomniane i nikt już nie wie, co mogłoby to być. Globalna manipulacja jest najwłaściwszym imieniem zachodniej cywilizacji. Jej wszechobecność sprawia, że staje się niewidzialna i niewyczuwalna, jak azot w atmosferze, jak biel w świecie bez kolorów. Nie do zobaczenia.

KULTURA
Sztuka życia
– Problem, który poruszamy w filmie „Serce miłości” przedstawiającym miłość artystów, których związki są bardzo trudne, bo oprócz relacji uczuciowej dochodzi zawodowa, jest szerszy – wyjaśnia Łukasz Ronduda, pisarz, scenarzysta, reżyser. – Ten film mówi o współczesnej miłości i o tym, jak dzisiaj kochamy. Pokazuje, jak bardzo dzisiejsza miłość jest narcystyczna. To dlatego, że doszły do głosu media społecznościowe, co doprowadziło do zmiany postrzegania intymności. To, co dekadę temu uważane było za prywatne, dziś traktowane jest jako coś, czym trzeba się dzielić. Ludziom się wydaje, że mają cenne życie i doświadczenia, którymi należy koniecznie dzielić się ze światem. Kultura Facebooka doprowadziła do tego, że konkurujemy ze sobą na te doświadczenia, prześcigamy się w udowadnianiu, że nasze są ciekawsze i wartościowsze. A artyści wizualizują w swoich pracach to, co współczesna kultura i styl życia wymuszają na nas. Dzięki nim możemy przekonać się o szerszych zjawiskach. Są też oczywiście artyści z obsesją na punkcie swojego wizerunku, co bierze się bezpośrednio z utraty kontroli nad światem. I to też jest odbicie społeczeństwa.

Qulturalia

Książki pod choinkę

EKOLOGIA
Rzeź dżungli amazońskiej
W Brazylii i Kolumbii uzasadnieniem wycinki dżungli amazońskiej jest zwiększenie areału pod hodowlę bydła, uprawę soi i krzewów koki. W wyniku prowadzonej od dekad wycinki zalesiony obszar Brazylii zmniejszył się o 28%. Jeśli tempo wylesiania zostanie utrzymane, to w najbliższych dekadach ok. 57% z ponad 15 tys. gatunków drzew amazońskich znajdzie się na Czerwonej Liście Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody jako zagrożone. W tym wieku dżungla jeszcze nie zniknie, co nie oznacza, że nie zniknie w tym tysiącleciu.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Matecznik
Jan Widacki: Dwie miary
Roman Kurkiewicz: Budować, więzić, zarabiać
Tomasz Jastrun: Sklepy mięsne
Edward Mikołajczyk: Tego jeszcze nie było
Agnieszka Wolny-Hamkało: Świecidło

Wydanie: