Nic ci się nie należy

Nic ci się nie należy

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Pewna pani pięć lat temu zdała egzamin na agenta celnego. Potem, zgodnie z polityką prorodzinną, urodziła dziecko. Wreszcie postanowiła wrócić do pracy. Niestety, tej szansy jej nie dano. Gdy ona wychowywała obywatela XXI wieku, wprowadzono nowe przepisy. Agentem może być tylko ktoś, kto w ostatnich latach wykonywał czynności służbowe. A ta pani była na urlopie wychowawczym, nie w pracy, więc żadnym agentem być nie może.
Rzeczywiście, przewijanie niemowlaka nie jest czynnością służbową. Wreszcie ktoś powiedział głośno, że z urlopu wychowawczego kobieta nie ma gdzie za bardzo wracać. Urlop ten został wydłużony, ale każda kobieta, która z niego skorzysta, może się uznać za samobójcę zawodowego. Dziecko trzeba upchnąć babci, a w ogóle to udawać, że się go nie urodziło. Każdy miesiąc “na wychowawczym” oswaja pracodawcę z myślą, że dokonałaś wyboru. Siedzisz w domu, a twoje miejsce zajmie koleżanka. Urlop wychowawczy? Tylko na niby.
Bo kobiety żyją w świecie uprawnień na niby. Poza urlopem wychowawczym, z którego nie ma gdzie wracać, są rozliczne, bezpłatne badania, przysługujące kobietom. Także na niby.
Niedawno w Warszawie zorganizowano otwarty dzień szpitali onkologicznych. Ta pożyteczna akcja zamieniła się w pochód kobiet, których nie stać na płatną mammografię, choć kuszą je ogłoszenia. Terminy wyznaczane w szpitalach są odległe. A więc pomoc jest na niby. Podobnie, na niby, wykonywane jest usg w radomskim szpitalu. Dziś można się zapisać, ale na październik. Winne sobie są same kobiety, bo wymuszają badania. Koniec dyskusji, kto chce, niech płaci 40 zł. Badanie ma natychmiast.
Wszystkie te prawa na niby dotyczą głównie kobiet. Zdumiewające, że reforma służby zdrowia pogłębiła dyskryminację. Antykoncepcja – w jednej kasie chorych to luksusowa usługa, w innej norma. Ciąża – w jednym regionie masz opiekę, w innym kasa uważa, że darmowy jest tylko poród. A przecież ochrona zdrowia w każdej kampanii wyborczej jest nadzwyczaj eksponowana, bo ludzie głosują na polityków, którzy chcą dbać o ich zdrowie. No cóż, jeśli ci, z tej rządzącej kadencji oszukali nas, możemy głosować na innych. Choć zapewnienie SLD, że zlikwiduje kasy chorych, nie kojarzy się z szybszym dostępem do wspomnianego usg.
Ale nic innego nie można zrobić. Tylko lepiej przyjrzeć się tym, których wybieramy. Przekonali się o tym wyborcy z japońskiego miasta Nagoja. Sąd Apelacyjny uznał, że posłanka, która nie wypełniła obietnic wyborczych, nie musi zapłacić 40 tys. dolarów odszkodowania. Gdyby u nas zapadł inny wyrok, wszystkich wyborców byłoby stać na płatne badania. I na urlop wychowawczy, jak długo się chce. I na usg za 40 zł.

Wydanie: 7/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy