Zbyt dużo hałasu

Zbyt dużo hałasu

Nie spodobał im się sylwester w Zakopanem, urząd wyrzuca ich z miejskiego lokalu

Miasto zerwało umowę na wynajem należącego doń lokalu z Zakopiańską Akademią Śpiewu. Stało się to dzień po międzynarodowym sukcesie Martyny Łukaszczyk, jednej z uczennic akademii. Oficjalną przyczyną jest hałas, nieoficjalnie chodzi o hałas wokół Sylwestra Marzeń.

– 26 listopada, dzień po powrocie z Rzymu, gdzie moja uczennica została najmłodszą finalistką Tour Music Fest, największego konkursu wokalnego w Europie, zostałam oficjalnie poinformowana, że 1 stycznia 2020 r. mam opuścić dwie wynajmowane przez moją szkołę sale – mówi Paulina Martini, artystka, właścicielka szkoły. Powodem jest hałas, który przeszkadza innym użytkownikom obiektu. Kilka dni wcześniej dyrektor Zakopiańskiego Centrum Edukacji Dawid Ciągwa poprosił wszystkich najemców o podpisanie oświadczenia, że przeszkadza im hałas powodowany przez uczącą się śpiewu młodzież. Martini skontaktowała się ze swoimi sąsiadami. Wszyscy zgodnie odpowiedzieli, że żaden dźwięk dochodzący z sal zajmowanych przez akademię nie przeszkadza im w pracy. A osoba, która prowadzi terapię sensoryczną dla dzieci autystycznych, powiedziała nawet, że wykorzystuje dźwięki dobiegające z sal akademii w swojej terapii, bo muzyka wycisza dzieci.

Jeszcze we wrześniu Zakopiańskie Centrum Edukacji sporządziło aneks do umowy. Wszystko wskazywało na to, że współpraca między centrum a akademią będzie trwała kolejne lata. Relacje między Dawidem Ciągwą a Pauliną Martini układały się bardzo dobrze. Informacja o zakończeniu współpracy była dla szefowej akademii zaskoczeniem. – Rok wcześniej Ciągwa sam przyszedł z propozycją przedłużenia umowy najmu, o żadnym hałasie nie wspominając.

Listopadowa decyzja wywołała natychmiastową reakcję dziennikarzy. Pojawiło się nieoficjalne wyjaśnienie działań Ciągwy. Otóż 16 listopada, w czasie protestu przeciwko Sylwestrowi Marzeń, Jakub Brzosko, mąż Pauliny Martini, w zdecydowany sposób skrytykował działania urzędu miasta. Zarzucił burmistrzowi brak dbałości o mieszkańców, polegający na nieinwestowaniu w kulturę i sport, podczas gdy ogromne środki są przeznaczane na jednorazową imprezę – atrakcję tylko dla przyjezdnych i ewentualnie niewybrednych widzów TVP. Urażeni urzędnicy poprosili Ciągwę o wyrzucenie akademii, a że umowa najmu podpisywana jest co roku, nie było nawet konieczności jej wypowiedzenia.

Tymoteusz Mróz, jeden z radnych, mówi: – Miasto powinno przyznać Paulinie Martini nagrodę za to, że poświęca swój czas i talent zakopiańskim dzieciakom, tymczasem za negatywne wypowiedzi na temat imprezy sylwestrowej otrzymała wypowiedzenie umowy najmu w miejskim budynku, który, nawiasem mówiąc, jest nierentowny!

Artystka bezpośrednio o sylwestrze nigdy się nie wypowiadała, ale rzeczywiście ubolewała publicznie nad upadkiem kultury muzycznej pod Giewontem. – Miasto Szymanowskiego zmienia się w zagłębie disco polo i kiedyś napisałam o tym – opowiada. – Akademia swoim wysokim poziomem wyłamuje się z tego trendu. Nie rozumiem, dlaczego za wypowiedzi mojego męża mają cierpieć podhalańskie dzieci. Inne lokum znajdę, ale nie w tak dogodnym miejscu i prawdopodobnie za wyższą cenę. W ostatecznym rozrachunku uderzy to po kieszeni rodziców moich uczniów.

Wydział Edukacji w Urzędzie Miasta Zakopane zapytany o odnoszącą sukcesy akademię nie chce się wypowiadać. Odsyła do biura burmistrza. Tam dowiaduję się, że kwestią akademii już się zajęła specjalna komisja, która wypracuje oficjalną odpowiedź dla dziennikarzy. 28 listopada o godz. 21.59 Anna Karpiel-Semberecka, kierowniczka Biura Komunikacji Społecznej i Promocji Urzędu Miasta Zakopane, pisze w mejlu: „Dzisiaj odbyła się komisja Rady Miasta Zakopane, podczas której sprawa, o którą Pan pytał, została omówiona i wyjaśniona. Przedsiębiorca prowadzący działalność pod nazwą »Zakopiańska Akademia Śpiewu« w budynku Zakopiańskiego Centrum Edukacji miał umowę zawartą na czas określony i wygasa ona z dniem 31 grudnia. Nie zgłosił chęci jej przedłużenia”.

Dzień później wiadomość tej samej treści przesyła dyrektor Dawid Ciągwa. Zapytany o wcześniejszy powód – hałas – nie znajduje czasu na udzielenie odpowiedzi. Dodaje jednak, że już wcześniej znalazł innego najemcę spornego lokalu.

Sale wynajmowane przez akademię znajdują się w należącym do miasta budynku Technikum Tkactwa Artystycznego, szkoły, która przez ponad sto lat była ikoną Zakopanego, jednak w 2008 r. ze względów ekonomicznych została zamknięta. Przy okazji likwidacji placówki zniszczono część cennych prac i wyrzucono do śmieci część zbiorów szkolnej biblioteki. Z wielkiego kontenera ustawionego przed szkołą można było wygrzebać dzieła klasyków literatury. Mieszkańcy Zakopanego wyrażali oburzenie, urząd miasta zdziwienie lub ubolewanie, ale obiekt, wydzierżawiony przez liczne prywatne szkoły i nawet Uniwersytet Jagielloński, najprawdopodobniej miał przynieść zyski. Obecnie przynosi straty. Uniwersytet z braku studentów wycofał się. Wyrzucenie akademii mieści się więc w kursie obranym przez urząd miasta już ponad dziesięć lat temu.

Fot. Damian Klamka/East News

Wydanie: 49/2019

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Domino
    Domino 2 grudnia, 2019, 21:02

    Standardowe postępowanie. Wykazać straty, następnie sprzedać za grosze jakiemuś koledze który zburzy obiekt i wybuduje w tym miejscu apartamentowiec. Modrzejewska się w grobie przewraca.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy