Nie budźmy zwierząt

W naszym klimacie kilkanaście gatunków zwierząt zapada w zimowy sen Jesień to czas ostatnich przygotowań do zimowego snu. W naszym klimacie kilkanaście gatunków zwierząt musi zapaść w sen lub letarg, aby przetrwać nadchodzące mrozy. „Pochrapywanie” zaczyna się od października. Kluczem do sukcesu – a więc obudzenia się w dobrej kondycji na wiosnę – jest zgromadzenie odpowiednio dużych zapasów. Część zwierząt urządza sobie obfite spiżarnie w sypialnej jamie (np. chomik europejski potrafi wykopć dwumetrową norę z licznymi pomieszczeniami-spiżarniami). Część natomiast woli wszystko przejeść, dzięki czemu ciało obrasta w energetyczny tłuszcz. Wybór strategii zależy od tego, czy zwierzak zapada w sen głęboki, kilkumiesięczny, czy w przerywaną co jakiś czas drzemkę. Ta ostatnia jest charakterystyczna np. dla gryzoni, które budzą się co 12-33 dni. Natomiast nietoperz śpi tak mocno, że można (czego absolutnie nie radzimy robić ze względu na dobro śpiocha) delikatnie wziąć go w dłonie bez budzenia. Nieprzypadkowy jest także wybór miejsca, w którym ssak, gad czy płaz spędzają zimę, a nawet pozycja, w jakiej śpią. I tak niedźwiedzie zwijają się w kłębek, chroniąc w ten sposób najsłabiej izolowane okolice ciała – pysk, stopy i podbrzusze. W miejscu wybranym do spędzenia zimy musi być odpowiednie podłoże, w którym można wykopać komorę sypialną. Z tego powodu na dalekiej północy praktycznie nie ma zwierząt zasypiających wraz ze spadkiem temperatury powietrza. W Arktyce jest tylko jeden taki gatunek – suseł polarny. Wracajmy jednak na nasze podwórko. Borsuk buduje na zimę norę, która wraz z korytarzami może mieć nawet 15 m długości. Salamandra potrafi wykopać komorę o głębokości dochodzącej do 1,5 m. Prac ręcznych unika zaś traszka, wybierając na miejsce zimowego spoczynku np. spróchniałe pnie drzew. Grzebiuszka ziemna jest jeszcze bardziej wygodna i mrozy spędza m.in. w gniazdach jaskółek domowych. Zimą ubywa śpiocha Przetrwanie kilku miesięcy bez pożywienia jest nie lada sztuką. Nie wystarczy tylko zgromadzić zapasy, trzeba także przejść na tryb oszczędnościowy. Aby zminimalizować wydatkowanie energii, małe i średnie zwierzęta wyłączają czy raczej spowalniają wiele funkcji organizmu. Ale mimo oszczędności waga śpiącego ssaka gwałtownie spada. Np. nietoperza ubywa aż o 40%! Wiosną mniej jest także niedźwiedzia, i to o jedną trzecią. Konsekwencją trybu oszczędnościowego, na jaki przechodzi organizm, jest jego schłodzenie. W im głębszy sen zapada zwierzę, tym bardziej spada jego temperatura. Rekordziści mają temperaturę ciała wyższą zaledwie o 1 st. C od temperatury powietrza w miejscu spania! Temperatura ciała nietoperza w okresie aktywności wynosi 38 st., u zahibernowanego już tylko od 0,1 do 2,2 st. C. Ma to zbawienny skutek dla organizmu, obniża się bowiem zużycie tlenu, oddechy są więc rzadsze. Dla przykładu aktywny jeż oddycha około 30 razy na minutę, śpiący łapie oddech zaledwie cztery, pięć razy na minutę. Co więcej, u niektórych zwierząt obserwuje się dodatkowo kilkuminutowe okresy bezdechu. Spowolnieniu ulegają także procesy przemiany materii. Krążąca wolniej krew nie fatyguje niepotrzebnie serca. Np. serce świstaka zazwyczaj uderza 100 razy w ciągu 60 sekund. Zimą bije zaledwie 10 razy na minutę. A oto jak zasypia krewniak świstaka – świszcz (za art. P.A. Russela „Winter – A test of Survival”): „Proces zapadania w hibernację trwa dziewięć godzin i w tym czasie liczba uderzeń serca spada ze 100 do 15 na minutę w stosunku do poziomu z okresu aktywności. Dzięki temu oszczędność energii podczas hibernacji może sięgać 80% w stosunku do kosztów utrzymania normalnej ciepłoty ciała”. Na marginesie warto wspomnieć o rybach, które zapadają na sen zimowy lub… letni. Właściwie ci mieszkańcy słodkich wód zapadają w swoiste odrętwienie, podczas którego akcja serca spada z 25-30 do dwóch uderzeń na minutę. W Polsce dotyczy to ryb z rodziny karpiowatych. Nie drażnić niedźwiedzia! W naszym kraju pokutuje mylne przekonanie, że w zimowy sen zapadają wszystkie niedźwiedzie. Jest to ewidentna bzdura, o czym na własnej skórze może się przekonać każdy, kto zimą natknie się na gawrę. Owszem, w naszym klimacie w sen trwający od grudnia do kwietnia zapadają niedźwiedzie brunatne. Sen nie jest jednak głęboki (właściwie to bardziej letarg),

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2004, 40/2004

Kategorie: Ekologia