Nieznośna lekkość wydawania

Dlaczego nasze wydatki często są wyższe niż realne możliwości finansowe?

Jak dojść do majątku? Wiadomo jak. Ustalili to już dawno Amerykanie. Najpierw trzeba odkładać choćby po kilka centów dziennie, a potem odziedziczyć spadek po bogatej ciotce. Niestety, większość Polaków nie ma bogatych ciotek. Ani żadnych oszczędności. Ponad połowa rodaków nie zdołała jeszcze odłożyć ani grosza „na czarną godzinę”.
Nie odkładamy nic, podobno dlatego, że jesteśmy biedni i mało zarabiamy. Być może jednak prawdziwa jest też teza odwrotna – jesteśmy biedni, bo nie umiemy oszczędzać ani zarabiać.

Z dymem pożarów

Sarmacka tradycja „Zastaw się, a postaw się”, rozmaite kompleksy przejawiające się w chęci imponowania innym, a także nasza historia sprawiająca, że dość często to, co udało się nam zaoszczędzić, przepadało z dymem rozmaitych pożarów dziejowych – wszystko to nie stanowiło dobrych fundamentów finansowej skrzętności i rozwagi.
Oszczędzanie jest również trudne, ponieważ jest mało przyjemne. Jakiś procent osób wprawdzie czerpie dziką satysfakcję z odkładania każdego grosza, co dobrze opisał już Molier, generalnie jednak znacznie przyjemniejsze jest nieliczenie się z pieniędzmi i przepuszczanie ich na rozmaite przyjemności niż ścibolenie. Ludzie z szerokim gestem są znacznie bardziej cenieni towarzysko. Jak śpiewał Wiesław Gołas, „i społeczeństwo nas szanuje, lubią nas”. Te słowa Wojciecha Młynarskiego odnoszą się wprawdzie do pijaków, ale picie także ma ścisły związek z brakami finansowymi.

Na piramidzie potrzeb

Im więcej zarabiamy pieniędzy, tym więcej pojawia się przyjemności i potrzeb, które pragniemy zaspokoić. Jedno z praw rządzących naszymi osobistymi zasobami (nie tylko finansowymi, ale i np. czasowymi) mówi, że przeważnie na różne cele wydajemy tyle pieniędzy (i poświęcamy tyle czasu), ile mamy do wydania (lub do poświęcenia). A czasami nawet więcej. Bardzo opornie zatem przychodzi nam oszczędzanie, zarówno minut, jak i złotych.
Zgodnie z piramidą Maslowa, rosnąca zamożność wywołuje możliwość zaspokojenia nowych potrzeb, dotychczas będących poza naszym zasięgiem lub uważanych przez nas za zbędne (np. potrzeba uczestniczenia w życiu kulturalnym lub wypoczywania za granicą). I niemal regułą jest to, że mamy już potrzeby i aspiracje, ale jeszcze brakuje nam środków na ich realizację. Wspomagamy się wtedy kredytami, nie zawsze rozsądnie zaciąganymi. Podobnie dzieje się, gdy już zaczęliśmy zaspokajać rozmaite nowe potrzeby, ale – co często ma miejsce w kryzysie – pojawiają się kłopoty z dochodami. Pieniędzy wtedy ubywa, ale z aspiracji trudno nam zrezygnować, bo traktujemy to jako deklasację.

Nachalny urok konsumpcji

To, że trudno nam oszczędzać, zależy i od naszego profilu charakterologicznego, i od sytuacji finansowo-zawodowej. W obu przypadkach niełatwo to zmienić. Warto jednak przeanalizować własne podejście do wydawania pieniędzy, co może pomóc w zbudowaniu oszczędniejszego sposobu życia. Odpowiedzmy więc sobie na kilka pytań:
• Czy nie jest tak, że częściej niż inni dokonujemy zakupów przypadkowo, pod wpływem „porywu chwili”, choć wcale nie mieliśmy takiego zamiaru?
• Czy nie idziemy po zakupy bez gotowej listy artykułów, jakie zamierzamy nabyć, lecz zdajemy się na żywioł?
• Czy w hipermarketach zawsze poświęcamy chwilę, by porównać ceny lub znaleźć towary opatrzone znakiem „najniższa cena”?
• Czy unikamy kupowania mniejszych opakowań lub butelek, które są droższe od dużych?
• Czy pamiętamy, żeby robić zakupy bez dzieci? Coraz więcej reklam adresowanych jest do nich. Regularne zabieranie ich do hipermarketów może się skończyć katastrofą finansową.
• Czy potrafimy oprzeć się pokusie reklam – zwłaszcza telewizyjnych, które są bardzo sugestywne, bo operują jednocześnie obrazem i dźwiękiem?
• Czy nie za często łapiemy się na tym, że nie wywołuje w nas wewnętrznych oporów poproszenie znajomych o drobne pożyczki?
• Czy zawsze kontrolujemy, czy nie przekraczamy limitu na karcie kredytowej? Nieregulowanie długu na karcie to najkosztowniejszy sposób pożyczania pieniędzy (może oprócz pożyczek w lombardach).
• Czy potrafimy ze zdrowym rozsądkiem podchodzić do zaciągania kredytów konsumpcyjnych? Kredyt jest czasem potrzebny, np. na mieszkanie, samochód czy wymianę sprzętu gospodarstwa domowego, ale już niekoniecznie na urlop czy gwiazdkowe prezenty. No i biorąc go, musimy mieć pewność, że damy radę go spłacić.
• Czy nie moglibyśmy rzadziej jeździć samochodem? Spróbujmy zacząć od jednego dnia w tygodniu bez samochodu. Wprawdzie jazda rowerem po zatłoczonych ulicach to żadna przyjemność, jednak może warto się przemóc i czasem korzystać z napędzanych siłą mięśni jednośladów.
• Czy nie mamy większej skłonności niż nasi znajomi do rozmaitych nałogów? To banał, ale palenie i picie zabiera nam, oprócz zdrowia, także szanse na dostatnie życie.
• Spróbujmy też poćwiczyć silną wolę. Starajmy się rezygnować choćby raz w tygodniu z kupna jakiegoś artykułu. A może właśnie to wejdzie nam w nałóg?

Oszczędzać i zarabiać

Nasza sytuacja finansowa i zawodowa, tak jak cechy charakteru, może nie sprzyjać oszczędzaniu. Najoszczędniejszymi ludźmi w Polsce są emeryci, co wynika z faktu, że regularnie otrzymują stałe dochody, a ich potrzeby konsumpcyjne w większości są już zaspokojone. Jeśli chodzi o pracujących, to znacznie łatwiej oszczędzać komuś, kto jest zatrudniony na etacie, niż temu, kto żyje ze zleceń i umów o dzieło, choćby w sumie zarabiał więcej niż etatowiec.
Dziś pracodawcy odmawiają zatrudniania ludzi na etatach i nie ma siły, która by ich do tego zmusiła. Jeśli jednak mamy taką możliwość, domagajmy się etatu.
Oszczędzanie nie przychodzi nam łatwo, bo zrobienie finansowego rachunku sumienia wymaga pewnej dozy samokrytyki. Podświadomie obawiamy się, że wyjdziemy na ludzi rozrzutnych. Wolimy więc uniknąć takiego wizerunku we własnych oczach i w opinii naszych bliskich. Pamiętajmy jednak, że stłuczenie termometru nie jest metodą terapii.
Często mówi się, że nie ma co myśleć, jak więcej zaoszczędzić, trzeba lepiej zarabiać. W rzeczywistości umiejętność oszczędzania jest ważniejsza niż umiejętność zarabiania. Gdy bowiem nie nauczymy się oszczędzać, zdołamy szybko wydać wszystko, co zarobimy.

Wydanie: 11/2011

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, czesc I
Tagi: NBP

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy