Norwegia w pigułce

W Sogn og Fjordane skupiają się wszystkie najważniejsze symbole, krajobrazy i klimaty Norwegii. To tutaj prawie 200 km w głąb lądu wciska się Sognefjorden – najdłuższy i najgłębszy fiord świata. W tym rejonie przetrwało najwięcej spośród 30 zachowanych do dziś średniowiecznych drewnianych kościołów Norwegii. Tutaj można wędrować w rakach po 24 językach lodowca Jostedalsbreen, wyprawić się z portu we Floro na morskie safari (w poszukiwaniu starych morskich latarni) albo zadumać się nad upływem czasu. Przemierzając krainę fiordów, czujemy się jak w bajce. Tylko tutaj zobaczymy tak niezwykłe tęcze. Pojawiają się one na norweskim niebie częściej niż w innych miejscach Europy. Mają na to wpływ gwałtowne zmiany pogody i drobne lokalne deszcze. Czasem można zobaczyć nad fiordem krzyżujące się tęczowe „bramy”.
Innym razem, płynąc małym promem z Solvorn do Urnes, by zobaczyć drewniany kościół z XII w. (uważany za najstarszy w Norwegii, z rzeźbami z ok. 1070 r.), oglądaliśmy baraszkujące delfiny. Także jak w bajce poczuliśmy się, widząc w motelu sypialnię z łóżkiem w kształcie łodzi wikingów i z charakterystycznymi hełmami praprzodków dzisiejszych mieszkańców Skandynawii.
Zawsze w trzeci weekend lipca na głównej ulicy nadmorskiego Floro ustawiany jest chyba najdłuższy na świecie stół z najróżniejszymi potrawami ze śledzi. Są śledzie na ostro i na słodko, z miodem i w pikantnym sosie curry. Uczta jest bezpłatna. Biorą w niej udział okoliczni mieszkańcy i turyści. Skandynawską mitologię zapełniają trolle – podobnie jak elfy, widźmy i bogowie. Kryją się nad brzegami fiordów i rzek, w ośnieżonych górach, w całej przyrodzie. Karły, mądre i inteligentne, były mistrzami rzemiosła – robiona przez nie broń nie miała sobie równych. Trolle miały jednak bardziej złożoną naturę. Czasami pomagały, częściej jednak szkodziły ludziom, porywając kobiety i dzieci. Sprzyjał im mrok podziemi, światło dnia zabijało je i zamieniało w kamienie. Dziś figurki trolli zdobią witryny sklepowe.
Płynąc szybkim statkiem wzdłuż morskiego wybrzeża nie mamy pewności – z powodu licznych wysepek – gdzie kończy się fiord, a zaczyna morze albo jezioro. Dopiero z kilkusetmetrowej skały, o którą od stuleci rozbijały się statki różnych bander, z naturalnego punktu widokowego na Vestkapp (najdalej na zachód wysuniętym skrawku Norwegii) można upewnić się, że to morze i że daleko za oceanem jest inny świat, o którym niegdyś marzyli wikingowie…

Wydanie: 32/2002

Kategorie: Przegląd poleca

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy