Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Oto polska polityka – posłowie PiS bardzo się oburzyli, że minister Sikorski na Twitterze zachęcał polskich turystów do wyjazdu na wakacje do Tunezji i Egiptu. Że to niepatriotyczne, bo powinien zachęcać do wyjazdu na Mazury albo nad Bałtyk. Mój Boże, a nie tak dawno sam Jarosław Kaczyński wołał, że Polacy będą jeździć na wakacje do Egiptu.
W tym całym oburzeniu jedna rzecz umknęła uwadze – że szef dyplomacji ważne sprawy przekazuje, twitterując. Parę dni wcześniej miało miejsce na Węgrzech spotkanie ministrów spraw zagranicznych grupy ASEM, podczas którego minister Sikorski spotkał się ze swoim chińskim odpowiednikiem. I co było dalej? Ano minister Sikorski zatwitterował, informując świat, jak to postawił chińskiego ministra na baczność, mówiąc mu o firmie COVEC, która nawaliła straszliwie przy budowie autostrady Łódź-Warszawa.
To jest niepoważne i niemądre. Dla Polaków istotne było w tym momencie nie to, co minister Chińczykowi powiedział (bo co myślimy o firmie COVEC, każdy wie), tylko co usłyszał. Tego w ćwierknięciu nie było. Więc po co ta zabawa? Co to za dyplomacja, że zaraz po rozmowie wypuszcza się o niej SMS-y? I to po rozmowie z przedstawicielem Chin? Po co go obrażać, a siebie ośmieszać?
Inna sprawa – w ubiegłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny uchylił ustawę o redukcji zatrudnienia w administracji rządowej. Nic zaskakującego – gdy Sejm ustawę uchwalał, o tym, że jest niekonstytucyjna, mówił I prezes Sądu Najwyższego, mówił przewodniczący Rady Legislacyjnej przy Prezesie RM. Ale rząd i jego posłowie najwyraźniej wiedzieli lepiej.
Rzecz ma dalszy ciąg – otóż dowiedzieliśmy się, że mimo odrzucenia ustawy zwolnienia w ministerstwach będą. I że prymusem jest tu MSZ, bo minister Sikorski obiecał, że z dniem
30 września odejdzie 100 osób.
Jak ten minister wyliczył, że tyle ma za dużo?
W związku z tym do 30 czerwca trzeba tej setce wręczyć wypowiedzenia. Czyli komu?
Nie wiemy, jak jest dziś, ale jeszcze parę dni temu lista 100 osób do zwolnienia była w MSZ tajna. Teoretycznie tak nie powinno być, bo 100 osób można zwolnić w trybie zwolnień grupowych. I taka rzeczywiście była decyzja dyrektora generalnego. Ale jej kolejnym krokiem powinna być konsultacja ze związkami zawodowymi. I ta się odbyła – z resortową „Solidarnością” podpisano w tej sprawie porozumienie. Czyli „Solidarność” ludzi sprzedała, co zresztą nie dziwi, bo w MSZ zawiadują nią osoby, które nie są w stanie wykonywać obowiązków dyplomatycznych. Z wielu względów, ze wskazaniem na intelektualne.
Mamy więc setkę ludzi do zwolnienia, bo takie komsomolskie zobowiązanie podjął minister Sikorski. I teraz będą te 100 osób łapać po pokojach i korytarzach i wręczać im zwolnienia.
Ciekawe bardzo, ilu nie wręczą, bo ci przeznaczeni do odstrzału zdążą się pochorować…
A jednocześnie trwa w MSZ proces przyjmowania nowych pracowników, przeważnie na niemerytoryczne stanowiska.
Dobrego twitterowania, panowie!

Attaché

PS Witamy nowego wiceministra Jerzego P. Ale o tym za tydzień…

Wydanie: 25/2011

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy