Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Rok 2005 będzie wielkim rokiem rotacji. To już wiadomo. Do tej pory niektórzy w MSZ twierdzili, że tak się nie stanie, bo jak wybory odbędą się w czerwcu, to nowa władza zatrzyma lipcowe i sierpniowe wyjazdy (a właśnie wtedy w ministerstwie wyjeżdża się za granicę, tak żeby dzieci dyplomatów nie zmieniały szkoły w ciągu roku szkolnego…). Ale już wiadomo, że wybory będą jesienią, więc kto ma wyjechać, ten wyjedzie. Czyli kto?
Niby nic się nie dzieje, a jest już taki w resorcie szumek, bo coraz częściej w różnych informacjach typu kto i gdzie się wybiera, pojawiają się nazwiska ludzi z zewnątrz. To nic, że te nazwiska się bronią. Bo MSZ-etowski ludek swoje wie – najpierw wysyła się tych, do których nie sposób się przyczepić, a później fala płynie.
I tak stuprocentowym kandydatem na Ukrainę jest Jacek Kluczkowski, obecny szef zespołu doradców premiera Belki. Kluczkowski od lat zajmuje się sprawami ukraińskimi, najpierw czynił to w Kancelarii Prezydenta, potem w Kancelarii Premiera, dokąd przeszedł wraz z nominacją Belki. Przewodniczy rozmaitym zespołom, misjom, regularnie jeździ do Kijowa, zna tam wszystkich, mówiąc po staremu, solidnie to wszystko sobie wypracował. Jeszcze rok temu częściej mówiono, że do Kijowa (a to jedna z najważniejszych polskich placówek) pojedzie Marek Siwiec (wybrał mandat eurodeputowanego) albo wiceminister Andrzej Załucki (celuje w inną placówkę), teraz numerem jeden jest Kluczkowski. Pytanie tylko, kiedy pojedzie. Czy latem? Czy też jesienią, już po wyborach? My stawiamy na lato…
Po MSZ rozeszła się też wieść, że do Norwegii na ambasadora pojedzie Ryszard Czarny. Nie jest człowiekiem nieznanym w dyplomacji. Parę lat temu był ambasadorem w Szwecji, zna ten język, zna tamtejszą kulturę, obyczaje, życie polityczne, wykładał skandynawistykę. Wcześniej, zanim wyjechał do Sztokholmu, był senatorem SLD. Więc parę osób w ministerstwie stawia sobie pytanie – dlaczego, jeżeli tak kocha dyplomację, zajmuje się nią tylko jako ambasador? A nie próbował popracować w centrali?
No i stawiają sobie pytanie numer dwa: co będzie dalej? Czy rotacja 2005 będzie zdominowana przez ludzi z centrali, czy tych z zewnątrz? I nie ma co się dziwić, bo nikt nie lubi, jak do kolejki po atrakcyjny wyjazd podchodzi ktoś z boku.
Chociaż są wyjątki – przez długi czas zastanawiano się, na jaką placówkę chce wyjechać wiceminister Sergiusz Najar. Bo z takiej pozycji można sobie ambasadę upatrzyć i zaklepać. Tymczasem Najar odszedł z MSZ tak jak przyszedł.
Widać celuje w lepsze niż ambasadorowanie posady.

PS Tydzień temu napisaliśmy, że po przecieku dotyczącym wypowiedzi Josepa Borrella drży ambasador RP w Hiszpanii, Jerzy Maria Nowak. Gafa! J.M. Nowak już dawno wyjechał z Madrytu i jest ambasadorem przy NATO (o czym parokrotnie zdążyliśmy napisać…). A drży jego następczyni – Grażyna Bernatowicz.

Wydanie: 6/2005

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy