Nowe życie Cliffa Pineiro

Nowe życie Cliffa Pineiro

Siedem miesięcy spędził w areszcie. A gdy wyszedł na wolność, znów oskarża Kaczyńskich

Cliff Pineiro wrócił. Rok temu był jednym z bohaterów kampanii wyborczej, gdy oskarżał liderów PC (w tym braci Kaczyńskich) o korzystanie z pieniędzy pochodzących z FOZZ. Firma, której był współwłaścicielem, finansowała PC (w sumie przekazaliśmy Glapińskiemu i Kaczyńskiemu 600 tys. dolarów – mówi), a pieniądze te miała od Grzegorza Żemka, który prowadził operacje FOZZ.
Na podstawie informacji Pineiro powstała książka „Po drugiej stronie lustracji”, a także nakręcono głośny film „Dramat w trzech aktach”. W tym czasie ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był Lech Kaczyński, Pineiro trafił więc do aresztu. Spędził tam siedem miesięcy, do stycznia 2002 r. W tym czasie był dwa razy przesłuchiwany. A wszystkie czynności śledcze, które prowadziła prokuratura, można było zamknąć w ciągu kilku tygodni. – Spędziłem w więzieniu 7 miesięcy

jako osoba podejrzana

– mówi. – Nic nie robiono w tym czasie. Mam opinię minister Piwnik, że śledztwo w mojej sprawie było przedłużane, było prowadzone nierytmicznie. Przesłuchano kilkunastu świadków, ale tylko tych, którzy już wcześniej zeznawali. Nie przesłuchano nikogo, kogo wskazałem jako nowych świadków. Mam informację z pierwszej ręki – prokuratorzy wypełniali polecenia Kaczyńskiego.
Efekt siedmiomiesięcznego śledztwa jest więcej niż skąpy. Prokuratura nie przedstawiła mu aktu oskarżenia, jej zarzuty nie znalazły potwierdzenia w dokumentach. Wychodzi na to, że jedynym powodem zamknięcia była chęć uciszenia go przed wyborami. Cel został osiągnięty – Pineiro nie mówił zza krat.
A gdy w styczniu został zwolniony i wyszedł na ulicę, nie rozpoznali go nawet najbliżsi.
Otrzymał więc nauczkę, ale nie wyciągnął z niej wniosków. Po wyjściu z aresztu napisał książkę, na którą składają się zapiski więzienne, nowe dokumenty, dotyczące sprawy finansowania PC pieniędzmi pochodzącymi z FOZZ, nowe informacje. Jej tytuł brzmi „Trzeci akt dramatu”, w nawiązaniu do telewizyjnego filmu, którego ukazały się tylko dwa odcinki.
– Napisałem książkę, ponieważ uważałem, że sam sobie jestem to winien. Chcę wytłumaczyć, powiedzieć, jak to było. Mam prawo głosu – tłumaczy powody, które skłoniły go, by zasiadł do pisania.
Pineiro nie zamierza poprzestać na książce. Otworzył też witrynę internetową, gdzie chce umieścić wszystkie dokumenty związane ze sprawą finansowania PC. – Dotarłem do dokumentów, które potwierdzają moje zeznania – mówi. – Część opublikowałem w książce, resztę w Internecie.
Dalej więc zamierza prowadzić swoją walkę. O ujawnienie

sprawy finansowania PC

z pieniędzy pochodzących z FOZZ. Oraz w obronie swojego imienia.
– Zostałem okrzyknięty oszustem, podejrzewa się mnie o związki ze służbami specjalnymi – mówi. – Z taką opinią trudno jest znaleźć pracę. Poważne firmy takich ludzi nie potrzebują, nie chcą być ujęte w artykułach prasowych. Proszę sobie przypomnieć, co mówili o mnie bracia Kaczyńscy, jakimi epitetami mnie obdarzali… Że byłem agentem Lesiaka, chociaż Lesiaka na oczy nie widziałem, że jakimś kubańskim agentem, oszustem. Mówili: Pineiro łże. Lech Kaczyński nazwał mnie wielokrotnym przestępcą. To spowodowało bardzo daleko idące konsekwencje. Na początku roku 2001 zostałem przedstawicielem dużej firmy budowlanej na całą Wielkopolskę. Już zacząłem wynajmować biuro, miałem pierwsze kontrakty. Potem było oświadczenie Lecha Kaczyńskiego i zrezygnowano ze mnie. Właściciel powiedział mi wprost: boję się, że przyniesiesz mi kłopoty. Nie widziałem cię osiem lat. A minister sprawiedliwości mówi, że jesteś wielokrotnym przestępcą. Dlaczego mam mu nie wierzyć? Dlaczego moi kontrahenci mają mu nie wierzyć? Właściciel miał swoją rację. Bo cóż znaczyły moje słowa wobec słów ministra sprawiedliwości, cieszącego się 70-procentową popularnością? Urzędnika państwowego, który mówił to z trybuny sejmowej?
Pineiro jest więc przekonany, że stoi przed takim wyborem: albo będzie milczał, próbował zniknąć w tłumie, albo też podejmie walkę. Na razie wybiera walkę. I próbuje obalić wszystko to, co na jego temat mówią politycy PC. – Jarosław Kaczyński twierdzi, że widział mnie tylko raz. Dokumenty, mówią, że jest to nieprawda – przekonuje. – Są np. zeznania Żemka, jego notatka, jeszcze z roku 1992, kiedy premierem był Jan Olszewski, wspierany przez PC i kiedy nie było jeszcze mowy o jakichkolwiek spiskach przeciwko Kaczyńskim. Są faksy Jaya Newmana, bankiera z Morgan Stanley, który potwierdza, że spotkaliśmy się wszyscy z Kaczyńskim. To ja doprowadziłem Newmana na to spotkanie, potwierdza to także mój kierowca. Wszyscy razem rozmawialiśmy w Kancelarii Prezydenta. W sumie, byłem u niego ponad 10 razy.
Pineiro na potwierdzenie tych spotkań ma świadków, rzecz w tym, że są to jego dawni współpracownicy.
To jest właśnie jego słaby punkt. Pineiro opowiada rzeczy zadziwiające, sęk tylko w tym, że często brakuje mu dokumentów na poparcie głoszonych tez. Chociaż, z drugiej strony, krok po kroku dawni liderzy PC przyznają się do znajomości z nim. Już wiadomo, że Pineiro wchodził w skład tzw. zaplecza gospodarczego PC, że

utrzymywał kontakty

z Adamem Glapińskim, odpowiedzialnym w PC za sprawy finansowe. Wiadomo też, że PC proponowało Grzegorza Żemka na stanowisko wiceprezesa NBP. No i wiadomo, że partia, by pozyskać środki finansowe, wchodziła w rozmaite przedsięwzięcia.
Pineiro osiągnął więc wiele – bo przypomniał wydarzenia sprzed 10 lat, stawiając w dwuznacznym świetle PC i jej liderów. Ich uczciwość i polityczne kwalifikacje. Teraz chce mówić dalej.

 

 

Wydanie: 24/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy