Pacjent wybierze szpital

Pacjent wybierze szpital

Nie akceptujemy kas chorych, ale boimy się Narodowego Funduszu Zdrowia

Jest gotowy projekt Ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia. – Dziś dla pacjentów na pewno ważna będzie decyzja, że wyeliminowane zostaną mechanizmy blokujące dostęp ubezpieczonych do świadczeń zdrowotnych, jak na przykład konieczność uzyskiwania promes. Chory będzie mógł leczyć się w wybranym przez siebie szpitalu – tłumaczy minister zdrowia, prof. Mariusz Łapiński.
Promesy to jedna z decyzji reformy, którą chorzy odczuli boleśnie. Leczenie w wyspecjalizowanym ośrodku było uzależnione od zgody kasy chorych, od pisemnego potwierdzenia, że sfinansuje na pewno droższy sposób leczenia. Najgorzej tę papierkową przepychankę znosili rodzice dzieci. Często na promesy czekało się tygodniami, a choroba atakowała.

Włoski strajk kas

Fundusz ma zastąpić kasy, o których kpiąco mówi się, że same są chore. Dopuszczono do absurdów – jedna kasa refundowała plomby w szerokim uśmiechu, inna tylko w zębach przednich. Jedna więcej dawała na profilaktykę, inna na ortopedię. Teraz standard leczenia będzie jeden i obowiązujący. Nie ma to oznaczać urawniłowki, a leczenie na podobnym poziomie. W tej sprawie minister Łapiński z chęcią używa motoryzacyjnego porównania. Wszyscy będziemy leczeni na poziomie poloneza, na tyle nas stać. Ale nie będzie tak, że jedni mają poziom mercedesa, inni rzężącego malucha. Polityka 17 kas chorych stała się irracjonalna. Właściwie najlepiej byłoby podróżować po Polsce, leczyć się tam, gdzie jest to akurat refundowane.
Resort zapewnia, że fundusz to nie rewolucja, a reforma reformy. Zastąpi on niejednolity system kas chorych. Czasu jest niewiele. Kasy zostaną zlikwidowane na początku 2003 r. – Jednak od sierpnia powinny wypełniać swój obowiązek, czyli negocjować kontrakty z placówkami ochrony zdrowia – podkreśla rzecznik Ministerstwa Zdrowia, Renata Furman. – Niedopuszczalne są wszelkie sugestie, że jak kasy mają być likwidowane, to nie będą podejmować żadnych decyzji.
Jednak lęk pojawia się w rozmowach i z chorymi, i z lekarzami. Medycyna paliatywna, chorzy na AIDS, inne grupy chorych, wszyscy boją się, że pogorszy się finansowanie zasad ich leczenia.
– Nic podobnego – zapewniają przedstawiciele resortu. Jednak, jak na razie, czuje się niepewność. Znienawidzone kasy chorych wielu osobom dziś wydają się bezpieczniejsze od nieznanego funduszu. Stąd przypinane mu określenie „centralizm”.

Będzie spór z ministrem finansów

Dziś, i tak będzie do końca roku, to ciągle kasy narzucają kontrakty. W przyszłości wiele będzie zależeć od samorządów. To one opracują plan zdrowotny, najlepiej wiedzą, jakie są potrzeby mieszkańców.
Projekt ustawy został wysłany do uzgodnień, na pewno część postulatów zostanie uwzględniona.
– Dla pacjenta ważna jest też inna wiadomość – mówi min. Łapiński. – Do końca roku powinna powstać sieć szpitali publicznych, tych dostępnych dla wszystkich i niezagrożonych upadkiem. Do końca czerwca, a więc w najbliższych dniach spiszemy kryteria, które muszą spełniać placówki, by znaleźć się w takiej sieci. Utworzenie funduszu umożliwi też redukcję kosztów administracyjnych i przeznaczenie tych pieniędzy na zwiększone finansowanie świadczeń zdrowotnych.
Jednak oszczędności nie są pomysłem, który wystarczy na przyszły rok. Na podpis ministra finansów czeka aneks do listy leków refundowanych, potrzebnych jest 900 mln zł na wprowadzenie ustawy o ratownictwie medycznym. Spór ministra zdrowia i finansów jest nieunikniony.

 

Wydanie: 25/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy