Pan tu nie stał, czyli PRL w nowoczesnym wydaniu

Pan tu nie stał, czyli PRL w nowoczesnym wydaniu

Łódzkie Przedsiębiorstwo Tekstylno-Odzieżowe

Właściciele marki przyznają, że PRL jest łatką, która przylgnęła do nich na ich życzenie. Pełna nazwa firmy brzmi przecież Łódzkie Przedsiębiorstwo Tekstylno-Odzieżowe „Pan tu nie stał”. Zaznaczają jednak, że są po prostu miłośnikami dobrego wzornictwa z minionych dekad. – Wiele produktów nawiązuje również do stylistyki retro, ale nie są one zarezerwowane dla stylistyki obecnej w PRL. Owszem, doceniamy wzornictwo, ilustracje, grafików z tamtych czasów, ale w szczególności chcemy się inspirować polskimi twórcami – taki patriotyzm w nowoczesnym wydaniu – zaznacza Maciek Lebiedowicz.

Justyna i Maciek są łódzkimi patriotami w każdym calu. Chociaż on pochodzi z Zamościa, wrósł – jak podkreśla Justyna – w to miasto. Dlatego, w nawiązaniu do dumnej włókienniczej tradycji Łodzi, prawie cały asortyment jest produkowany na terenie miasta. – Nie wychodzimy poza granice powiatu. Do tego dochodzi również współpraca z grafikami, ilustratorami, fotografami – chwalą się. To również podoba się klientom, którzy podkreślają, że miło dać zarobić nie tylko rodzimej firmie, ale także pracownicom łódzkich szwalni. Lokalny patriotyzm ma odzwierciedlenie również w ofercie. Do nabycia są chociażby koszulki z nadrukiem „ŁDZ” lub kubki z odwróconym napisem „Łódź”. – To nasza strategia działania, żeby pokazać, że w Łodzi też można robić niezłe rzeczy – tłumaczyła Justyna Burzyńska w rozmowie z portalem Gazzetta Italia.

Pan tu nie stał to przede wszystkim sklep internetowy, który właściciele żartobliwie nazwali Domem Sprzedaży Wysyłkowej. Klienci o nowościach dowiadują się głównie za pośrednictwem Facebooka. Stronę firmy na tym portalu społecznościowym polubiło już prawie 146 tys. osób. To imponujący wynik. Maciek i Justyna podkreślają, że nie są projektantami mody. W przypadku ich produktów nie ma mowy o „kolekcjach”. Zwyczajnie, kiedy pojawia się jakaś nowość, informują o niej w swoim newsletterze i na Facebooku.

Dziesięciolatka

Sklep internetowy przestał jednak wystarczać. W 2009 r., trzy lata po założeniu bloga, para otworzyła w Łodzi swój pierwszy butik stacjonarny. Mieścił się przy ul. Jaracza. W 2012 r. sklep firmowy przeniósł się pod najbardziej prestiżowy łódzki adres – na Piotrkowską. – Do urządzenia naszego sklepu wykorzystaliśmy rzeczy z odzysku: meble zrobił nam zaprzyjaźniony stolarz z drewna po rozbiórce domu, od klientów otrzymaliśmy metalowe szafki, które kiedyś były używane w przychodniach lekarskich, dekoracją sklepu jest stary radziecki telewizor – opowiadała Justyna.

Dwa lata później firma rozpoczęła ekspansję poza Łódź. W 2014 r. otwarto sklep przy ul. Koszykowej w Warszawie, a kolejny przy ul. Konopnickiej w Krakowie. W butikach marki PTNS można kupić również książki, albumy i magazyny poświęcone architekturze, kulinariom lub stylowi życia. Także sama marka ma pewne osiągnięcia na niwie wydawniczej. – Wydaliśmy kiedyś serię książeczek dla dzieci: „Siała baba mak”, „Dziadek z babką żyli w zgodzie”, „Nie śmiej się dziadku”. A także dwa numery czasopisma dla dzieci „Majster Klepka” oraz minialbum fotograficzny „ŁKS vs. RTS”. Nakład wszystkich publikacji już się wyczerpał, więc w zasadzie aktualnie nie ma w sprzedaży niczego z wydawnictwa Pan tu nie stał. Niemniej jednak działalność wydawnicza jest kulturotwórcza i bardzo dla nas istotna. Wydawanie książek nie jest łatwym przedsięwzięciem, ale w planach mamy kilka publikacji, które tylko czekają na odpowiedni moment – zdradza Maciek Lebiedowicz.

Na szczególną uwagę zasługuje oferta dla najmłodszych. W butikach znajdziemy książeczki, gry oraz unikatowe zabawki, których próżno szukać w supermarketach. – W tym sklepie bardzo sobie cenię to, że mogę kupić dzieciom zabawki, którymi sama się bawiłam jako mała dziewczynka – mówi jedna z klientek, Anna. – Jest w nich coś bardzo pogodnego, kreatywnego, no i nie zachęcają do przemocy.

Marka Pan tu nie stał od lat trafia w gust klientów i nieustannie się rozwija. Jeszcze w tym roku Maciek i Justyna mają zamiar otworzyć w Łodzi kolejny butik, zupełnie nowej marki Bardzo rozsądnie. – Poważniejsze plany mamy rozpisane na dziesięć lat do przodu. Spróbujemy je konsekwentnie realizować. W tej dziesięciolatce mamy jeszcze w planie otworzenie kolejnych kilku sklepów – mówi Maciek.

Foto: Krzysztof Żuczkowski

Strony: 1 2

Wydanie: 35/2015

Kategorie: Gospodarka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy