Zamarznięty biznes

Branża lodziarska to dobry interes. Nasz rynek nieustannie rośnie

Gorące lato – gorący czas dla sprzedawców lodów. Z perspektywy biznesowej to w Polsce dobry interes. Zdaniem analityków z portalu iLody.com.pl, choć nasz lodowy rynek jest dwa razy mniejszy niż niemiecki i półtora raza mniejszy niż francuski, wykazuje większą dynamikę. We Francji konsumpcja lodów spada, w Niemczech stoi w miejscu, a w Polsce nieustannie rośnie. Obecnie spożywamy 160 mln litrów rocznie, czyli na osobę przypada 4 litry. To wskazówka dla światowych potentatów, by inwestować w Polsce albo przynajmniej zdobyć tu jakiś przyczółek. Ale polscy producenci też nie śpią i umacniają swoje pozycje.
Na rynku lodów jest najczęściej bardzo gorąco, zwłaszcza przed sezonem letnim. Rejestruje się rozmaite próby podkupienia czy konsolidacji, ale też przejęcia – albo po prostu informacyjne zamieszanie. Zagraniczni giganci nie pozwalają ograniczyć ekspansji swoich marek. Unilever wypuszczający na rynek lody Algida nie daje wielkiego pola manewru pozostałym graczom na rynku, stąd rozmaite pogłoski, np. o sprzedaniu krajowego potentata, rodzinnej firmy Koral, należącej do braci Józefa i Mariana, do czego jednak wcale nie doszło. Koral ma ponad 80 tys. zamrażarek, ale według portalu iLody.com.pl, jest dopiero na drugim miejscu za Algidą. Trzecią pozycję zajmuje Grycan, a zaraz za nim polska firma o obcej nazwie – Ice-Mastry z Czańca, która istnieje od 1975 r., kiedy państwo Maria i Stanisław Ziębińscy założyli cukiernię. Kolejne miejsce obsadziła firma o polskiej nazwie Zielona Budka, ale z obcym kapitałem. Kilka razy przechodziła ona z rąk do rąk, kiedyś jej właścicielem był także Zbigniew Grycan. Polskim przedsiębiorstwem natomiast jest Nordis.

Śmietankowe Niemcy

– Mamy duże rodzinne firmy branży lodziarskiej, reprezentujące polski kapitał – mówi Agnieszka Bartoszewicz-Ksobiak, dyrektor Biura Marketingu i PR Portalu Branży Lodziarskiej, który patronuje wielu targom wyrobów cukierniczych i lodziarskich.
Choć jeśli prześledzić historie takich potentatów jak Grycan, Zielona Budka czy Koral, okaże się, że na początku kariery w tym biznesie była zwykle jedna mała lodziarnia lub cukiernia, proponująca lody śmietankowe własnego wyrobu. A dziś? Majątek braci Koral czy Zbigniewa Grycana liczony jest na setki milionów złotych.
Udział w polskim rynku lodów to jedno, a wyjście na szerokie europejskie rynki to drugie. Spośród wszystkich przetworów mleczarskich udział lodów w eksporcie wyniósł w 2013 r. 9% pod względem ilościowym i 8% pod względem wartościowym.
Polskie lody trafiają głównie do Niemiec. W 2013 r. wyeksportowaliśmy za zachodnią granicę 8,3 tys. ton mrożonych specjałów za 16,95 mln euro. Czechy zakupiły 7,28 tys. ton za 12,23 mln euro, a Wielka Brytania – gdzie nasze lody stały się bardzo popularne – 3,95 tys. ton za 5,33 mln euro. Na liście importerów polskich lodów znalazły się także Rumunia, Węgry, Litwa, Włochy, Francja, Szwecja i Rosja. Grycan zainicjował eksport lodów do Chin. W eksporcie dominują lody śmietankowe. Ich sprzedaż za granicę rośnie najszybciej, o kilkanaście procent rocznie.
Czasami starania utrudnia nieuczciwa konkurencja i tzw. czarny PR. Niedawno w mediach słowackich i czeskich pojawiła się niepoparta żadnymi dowodami drwina z jakości polskich produktów spożywczych. W jednym z programów telewizyjnych komentator szydził: „To lody z Polski, które zawierają środek na wszy”. Była w tej sprawie interwencja dyplomatyczna.

Lody na kółkach

Ale ruch lodów odbywa się również w przeciwnym kierunku. Najwięcej lodów sprowadza się do Polski z Niemiec i Węgier. O miejsce na polskim rynku ubiegają się Anglicy. W prasie pojawiły się ogłoszenia, że Icefresh Foods Ltd, dystrybutor lodów i deserów lodowych z Wielkiej Brytanii, poszukuje w Polsce partnerów handlowych oraz firm, które produkują m.in. rożki, lody na patyku, lody w pudełkach i torty lodowe.
Włosi natomiast specjalizują się w lodach typu świderki, z automatu. Sprzedaje się je często z lodziarni na kółkach. Firmy zagraniczne pozwalają zarobić ajentom i proponują formę franczyzy. Tak działają w Polsce np. lodziarnie Bonano. Lody sprzedaje się z lodobusów, czyli mobilnych lodziarni, docierających tam, gdzie z różnych względów nie da się otworzyć punktu stacjonarnego. Przyczepka idealnie wpasowuje się w krajobraz nadmorskich kurortów, miejscowości turystycznych, plaż, ale także miejskich deptaków, parków czy rynków oraz centrów handlowych.
Na razie branża jest zdecentralizowana, ale niewiele trzeba, aby, gdy zrobi się chłodniej, ktoś zawołał: Producenci i sprzedawcy lodów, łączcie się!


Lody dobre na wszystko
Autorzy reklam potrafią przekonywać do lodów na różne sposoby. Gdy usłyszymy, że są niskokaloryczne (w 100 g lodów śmietankowych jest tylko 160 kcal), w dodatku dostarczają pełnowartościowego białka i witamin z grupy B oraz wapnia (125 mg w 100 g lodów), to nic tylko biec do lodziarni i zamówić dodatkową porcję. Uspokaja nas informacja, że zawierają znacznie mniej tłuszczu niż pozostałe słodycze i w dużej mierze składają się z wody, która jest nam niezbędna do życia. Dietetycy zachęcają do jedzenia lodów jako posiłku dodatkowego, np. na drugie śniadanie lub na podwieczorek. Mówimy jednak o samych lodach, bo takie dodatki jak bita śmietana, słodkie syropy, polewy smakowe, kandyzowane owoce, kawałki orzechów i bakalii już odchudzaniu nie służą.

Wydanie: 33/2015

Kategorie: Gospodarka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy