Przekręt na elektroodpadach

Firmy zbierające elektrośmieci wypompowują miliony złotych

Formalnie jest tak: rynek elektroodpadów w 2013 r. zagospodarował zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny za ok. 66 mln zł, jednocześnie firmy, które te odpady przejęły, wypłaciły sobie w formie dywidendy ponad 70 mln zł. Stare pralki, lodówki, świetlówki, telewizory czy telefony komórkowe nie dość, że poddały się recyklingowi „za darmo”, to jeszcze przyniosły krociowe zyski firmom odzyskującym surowce wtórne dla przemysłu elektronicznego.
Skąd się biorą te bajońskie sumy? Z dziurawego systemu, jaki tworzono w myśl dyrektywy unijnej. W cenie każdej pralki, lodówki, świetlówki i komputera jest uwzględniony koszt recyklingu. Te pieniądze trafiają do firm zajmujących się odzyskiem i tam przepadają. Rosną natomiast hałdy i składowiska zużytego sprzętu, który oddaje się na złom lub niszczy w inny sposób, zanieczyszczając środowisko i jeszcze obciążając kupujących dodatkowymi opłatami. Np. na klientów sklepów AGD nakłada się tzw. depozyt, który jest zwracany, jeśli odda się stary sprzęt. Młode rodziny na dorobku nie mają nic starego i płacą ponownie za coś, co już było zawarte w cenie produktu. Stają się ofiarami odpadowego oszustwa.

Sądny dzień

Nadchodzi jednak dzień prawdy. Unia Europejska już wyliczyła kary, które Polska zapłaci za nieprzestrzeganie dyrektywy mającej ratować środowisko naturalne i zdrowie ludności. Został jeszcze miesiąc, a potem przyjdzie rachunek za naszą niefrasobliwość i kompletny brak nadzoru.
W środowisku producentów i dostawców sprzętu AGD, RTV, IT powstał odruch sprzeciwu: przedsiębiorcy domagają się – paradoksalnie – zwiększenia kontroli i przynajmniej czasowego ograniczenia swobody gospodarowania w tym sektorze. Rzecz jest o tyle pilna, że właśnie w Sejmie rozpoczęły się prace nad rządowym projektem ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. Jednak pierwotna wersja zakładająca zwiększenie kontroli nad rynkiem elektroodpadów i narzucenie zasady not for profit znikła gdzieś w toku prac w komisjach. Podobnie znikają zapisy uszczelniające obieg elektroodpadów, widać więc, że nieuczciwe praktyki mają swoich obrońców. Nadużycia polegają głównie na wydawaniu fałszywych zaświadczeń o przetworzeniu sprzętu, który nigdy nie został zebrany lub został przetworzony niezgodnie z normami.

Pokażcie, co robicie!

Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska Związku Pracodawców AGD, postuluje wprowadzenie cyfrowego monitoringu ścieżki odpadów. – Chodzi o to – mówi – aby każda ciężarówka i każdy wagon z odpadami wjeżdżające do zakładu recyklingu były od razu online uwidocznione w internecie, tak jak każdy wagon z odzyskanymi surowcami: szkłem, cynkiem, ołowiem, plastikiem itd., opuszczający ten sam zakład. Z dnia na dzień można by porównać, czy wszystko zostało odpowiednio przetworzone i odzyskane, czy też część zużytego sprzętu wyparowała.
Dyrektor Konecki zdaje sobie jednak sprawę, że na wprowadzenie do ustawy tego prostego sposobu kontroli jest już za mało czasu, obawia się więc, że wszystko zostanie po staremu.
Mateusz Walewski, starszy ekonomista z firmy consultingowej PricewaterhouseCoopers, która sporządziła raport o nieprawidłowościach w systemie gospodarki elektroodpadami, podaje konkretne wyliczenia, jak z roku na rok rośnie masa odpadów (w 2013 r. osiągnęła już 163 tys. ton) przy systematycznym spadku ich wartości – obecnie to tylko 66 mln zł, a jeszcze w 2010 r. elektroodpady były warte ponad 80 mln zł. – A przecież koszt przetworzenia jest wciąż taki sam. Co się dzieje? To proste: zamiast przetwarzać odpady, wpisuje się do sprawozdania liczby z sufitu i pobiera pieniądze. Kontrola wojewódzkiej inspekcji ochrony środowiska jest zaś skrajnie nieskuteczna. Po pierwsze, zakład jest powiadamiany o przybyciu inspektora tydzień przed kontrolą, po drugie, maksymalna kara, jaką można nałożyć, to 5 tys. zł.
Grzegorz Skrzypczak, prezes zarządu ElektroEko Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego SA, potwierdza nieskuteczność kontroli. – W ciągu tygodnia można dokonać cudów w dokumentach.
Prezes Skrzypczak też podaje wyliczenia. – Jeśli nie postawi się tamy przeciw nieuczciwości, za parę lat nie będzie takiej mocy ani takich pieniędzy, aby uporać się z odpadami. Już teraz na hałdach leży 25 tys. ton świetlówek i 120 tys. ton starych kineskopów, a za kilka lat może być tam np. 500 tys. ton starych lodówek i chłodziarek z trującymi agregatami.

Bezczynne zakłady

Bogdan Ślęk z firmy Philips Lighting Poland SA, producenta żarówek, świetlówek oraz innego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, ostrzega, że gór elektroodpadów się nie ukryje, a przecież właściwa gospodarka nimi może być świetnym biznesem. Jeśli produkcja i odzyskiwanie odpadów działałyby w obiegu zamkniętym, wszystko byłoby tańsze, nie wspominając o bezpieczniejszym środowisku. Gdyby wykorzystać wszystkie zawarte w elektroproduktach surowce naturalne, mielibyśmy też, jak w rozwiniętych technologicznie krajach, tzw. zieloną gospodarkę i zrównoważoną produkcję oraz konsumpcję.
Pobudowano u nas wielkie zakłady odzysku, np. Stena Recycling Sp. z o.o. we Wschowie, które mogłyby przetwarzać elektrosprzęt nawet z zagranicy, ale nie mają co włożyć do instalacji. Zakład dał części załogi wypowiedzenia. Tymczasem u innych przetwórców z tygodnia na tydzień rosną ogromne hałdy. Ponoć zagraniczni inwestorzy wycofali się, widząc, jak działa odzysk po polsku.
W ciągu kilku ostatnich lat na recykling wpłacono ponad 700 mln zł, ale firmy zajmujące się przetwarzaniem zużytego sprzętu miały zyski większe niż to, co wyprodukowały. Dlaczego więc wytwórcy, importerzy i dostawcy ich nie kontrolują? I dlaczego przedstawiciele branży twierdzą, że w Polsce tylko trzy-cztery firmy są nieuczciwe, a reszta działa, jak należy? Na te pytania przyjdzie jeszcze szukać odpowiedzi.


Rynek zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego tworzą w Polsce:
• zbierający (m.in. gminy) – w 2012 r. zarejestrowano prawie 11,5 tys. zbierających
• zakłady przetwarzania – w 2012 r. zarejestrowane były 172 zakłady przetwarzania
• recyklerzy, którzy wykorzystują otrzymane z zakładów przetwarzania frakcje do tworzenia nowych produktów – w 2012 r. było zarejestrowanych 110 zakładów prowadzących recykling

Wydanie: 21/2015

Kategorie: Gospodarka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy