Papier (niedalekiej) przyszłości

Papier (niedalekiej) przyszłości

Elektroniczne książki i gazety będą rewolucją na miarę telefonów komórkowych

Jak co dzień rano kupiłem gazetę. Lekturę rozpocząłem od ostatniej strony, czyli od sportu. Obejrzałem bramki z ostatniej kolejki ligowej, następnie przeczytałem recenzję najnowszego kinowego hitu okraszoną zwiastunem i odsłuchałem przemówienie premiera. Tego było już za wiele. Zwinąłem zdenerwowany gazetę i schowałem ją do kieszeni. Futurystyczna wizja odległej przyszłości? Fragment którejś z książek Philipa K. Dicka lub Stanisława Lema? Nic bardziej błędnego. Powyższy opis początku dnia przeciętnego Kowalskiego jest tak bliski, jak w latach 80. bliska była wizja wprowadzenia telefonu komórkowego. Przenośny telefon zrewolucjonizował życie ludzi we wszystkich zakątkach świata. Niebawem taką rolę ma odegrać elektroniczny papier, czyli e-papier.

Następca Gutenberga

Zdaniem wielu analityków, będziemy świadkami największej rewolucji od czasu wynalezienia druku przez Gutenberga. Ma ona polegać na rozpowszechnieniu się elektronicznych książek i gazet. Te co prawda są dostępne już dzisiaj, jednak dostęp do nich jest w znacznym stopniu utrudniony. Po pierwsze, najnowocześniejsze nawet wyświetlacze LCD emitują światło, przez co męczą nasze oczy i uniemożliwiają dłuższą lekturę. Po drugie, najmniejszy nawet laptop jest mniej poręczny od przeciętnej książki czy czasopisma.
E-papier najprościej można scharakteryzować jako technologię, która wyeliminuje wyżej wymienione wady dostępu do elektronicznych wydawnictw. Papier elektroniczny jest zbliżony do klasycznego papieru wymiarami i elastycznością. Można go zwijać i zginać, nie powodując jego uszkodzenia. Co ważniejsze, technologia ta wykorzystuje światło odbite. E-papier nie emituje światła, dzięki czemu nasze oczy się nie męczą. W efekcie elektroniczny papier cechuje bardzo niskie zużycie energii. Ekran zbudowany z e-papieru zużywa od 0,01 do 0,0001 energii wymaganej do działania konwencjonalnego wyświetlacza. Kolejną zaletą jest grubość wyświetlaczy sięgająca zaledwie 0,3 mm. I to przy standardowym formacie A4. Jeśli dodamy, że pod koniec 2007 r. zaprezentowano pierwsze wyświetlacze kolorowe, to zobaczymy, że rewolucja naprawdę puka już do bram.

Multimedialny przewrót

Rewolucja ta największe zmiany może przynieść rynkowi prasy. Z biegiem czasu tradycyjne wydania papierowe odeszłyby do lamusa. Kioski natomiast zamieniłyby się w punkty, w których wgrywalibyśmy na nasz czytnik nowe wydanie gazety. W dalszej perspektywie dzięki połączeniu wyświetlaczy z internetem nawet wizyta w kiosku okazałaby się zbyteczna. Same gazety nabrałyby charakteru bardziej multimedialnego. Obok zdjęć znalazłoby się miejsce na klipy filmowe i nagrania dźwiękowe.
E-papier ożywiłby również rynek elektronicznych książek (e-booków). Możliwość korzystania z błyskawicznych wyszukiwarek, wyboru kroju i rozmiaru czcionki to tylko niektóre z wielu zalet elektronicznych książek. Wada jest jedna, za to fundamentalna. Wpatrując się w ekran LCD (nie mówiąc o kineskopowych monitorach CRT), trudno przebrnąć przez elektroniczną kilkusetstronicową cegłę. W efekcie nawet najzagorzalsi zwolennicy nowinek technicznych wracali do starego dobrego papieru. Nietrudno zauważyć, że pojawienie się elektronicznego papieru wyeliminowałoby najważniejszą przeszkodę w rozwoju e-książek.
Kiedy ta rewolucja stanie się naszym udziałem? Na razie rozwój e-papieru hamują ceny czytników, wynoszące ok. 500 dol. Z drugiej strony szybki rozwój tej technologii pozwala sądzić, że pierwsze powszechnie dostępne gazety na e-papierze pojawią się w ciągu kilku najbliższych lat. Zasygnalizowana na początku tekstu analogia do telefonów komórkowych nie jest przypadkowa. Również w wypadku e-papieru jako pierwszych z czytnikami zobaczymy nienagannie ubranych biznesmenów. Następnie e-papier powinien trafić pod strzechy. Ceny czytników z obecnych ok. 2,5 tys. zł powinny spadać aż do poziomu symbolicznej złotówki. Wszyscy znamy promocję “telefon za złotówkę”. Przyjdzie pora na hasło czytnik e-papieru za złotówkę. Z tym zastrzeżeniem, że szczęśliwy uczestnik promocji zobowiązywałby się przez rok prenumerować konkretny dziennik.

Pierwsze zastosowania

Jakie byłyby inne zastosowania elektronicznego papieru? Wizjonerzy mówią o mieszkaniach wytapetowanych e-papierem, dzięki któremu moglibyśmy o każdej porze dnia i nocy zmieniać kolor ścian. Brzmi imponująco. Jednak e-papier już dzisiaj wykorzystywany jest w wielu urządzeniach dostępnych w powszechnej sprzedaży. Motorola wprowadziła na rynek telefon Motorola F3, w którym wyświetlacz zbudowano z elektronicznego papieru. Efekt? Telefon może pracować dwa tygodnie bez dodatkowego ładowania. Cena? Niewiele ponad 100 zł. Z kolei firma Seiko przy użyciu e-papieru stworzyła serię zegarków. Na razie są to tylko prototypy, jednak można się spodziewać, że dzięki nowatorskiemu wyglądowi znalazłyby sporą grupę nabywców.
Nowe wyświetlacze w telefonach komórkowych zazwyczaj nie budzą większych emocji. Jednak skazanie tradycyjnej książki na wymarcie z pewnością spotka się z gorącymi protestami wielu bibliofilów. W tym miejscu warto zacytować słowa ministra edukacji Indii, który stwierdził, że gdyby jego rząd chciał zafundować wszystkim dzieciom podręczniki, to zabrakłoby drzew na papier. “Od zapachu książek wolę zapach lasu” – sądzę, że większość czytelników (nie wyłączając bibliofilów) podpisze się pod tym zdaniem.

__________________________

Krótka historia e-papieru

E-papier ma już całkiem długą historię. Pierwsza jego wersja została opatentowana w latach 70. przez firmę Xerox. Za ojca tej technologii uchodzi Nick Sheridon. Kolejnym milowym krokiem była technologia opracowana już w latach 90. przez Josepha Jacobsona, która po udoskonaleniu zaczęła funkcjonować pod nazwą E ink. Obecnie nad własnymi wersjami e-papieru pracują największe firmy technologiczne na świecie: Philips, Nokia, Fujitsu, Sharp, Sony, Xerox, Kodak, IBM. Czyja technologia zwycięży? Okaże się niebawem.

 

Wydanie: 3/2008

Kategorie: Media

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy