Pięciogwiazdkowa królowa populizmu

Pięciogwiazdkowa królowa populizmu

Niewydolna, skostniała biurokracja z przeszło 60-tysięczną armią urzędników zatrudnionych w dziesiątkach miejskich instytucji jest najbardziej chyba przemawiającym do wyobraźni symbolem problemów Rzymu. Mieszkańcy skarżą się, że załatwienie nawet podstawowych spraw graniczy z niemożliwością, również ze względu na zawiłą strukturę organizacyjną ratusza – żaden miejski urzędnik do końca nie wie, za co odpowiada i komu raportuje. W dodatku stolicę przygniata garb w postaci olbrzymiego deficytu publicznego, który w tym roku osiągnie rekordowe 12 mld euro. W miejskich strukturach szaleje od lat niezwalczana korupcja – motyw przewodni włoskiej polityki, niezależnie od tego, która z dominujących opcji politycznych jest w danym momencie u władzy. Ostatnią jej ofiarą był poprzednik Raggi, reprezentujący Partię Demokratyczną Ignazio Marino, który rządził stolicą w latach 2013–2015, obecnie oskarżony w procesie o defraudację publicznych pieniędzy. Z wykształcenia chirurg, w polityce dał się poznać przede wszystkim jako miłośnik drogich oficjalnych kolacji, za które potrafił miesięcznie zapłacić kilka-kilkanaście tysięcy euro ze służbowej karty. Niedawno oskarżono go również o malwersacje finansowe, kiedy wyszło na jaw, że kilka przetargów miejskich ratusz rozstrzygnął na korzyść prowadzonej przez Marina fundacji.

Innymi słowy – mieszkańcy Rzymu uważają swoje miasto za zbiurokratyzowane, nieefektywne i okradane przez establishment. Trudno sobie wyobrazić bardziej podatny grunt dla populistycznych haseł Ruchu Pięciu Gwiazd. Raggi jest tego doskonale świadoma – już na pierwszej konferencji prasowej, zorganizowanej przez agencję ANSA, występując w butach na wysokim obcasie i wyjątkowo krótkiej jak na polityczkę czarnej minispódniczce, opowiadała z pasją, jak zamierza wyciąć z miejskiego budżetu ponad 1,2 mld euro na służbowe wydatki najwyższych oficjeli. Jej naczelnym hasłem jest oddanie Rzymu w ręce ludu – obiecała, że wyborcy będą na bieżąco informowani o wszystkich jej poczynaniach i planach, tak by każdy czuł się częścią procesu decyzyjnego. Wiele z tych zapowiedzi traktuje niemal dosłownie – już w pierwszych dniach urzędowania przeprowadziła transmisję na żywo ze swojego gabinetu dla użytkowników Facebooka. Wszystko wskazuje, że to dopiero początek – jak sama mówi, Rzym musi na powrót stać się własnością mieszkańców, a rzymianie zasługują na to, by ich kochać. Choć brzmi to dość stereotypowo i mało konkretnie, wydaje się, że obywatele Wiecznego Miasta właśnie tego – prostych recept – potrzebują najbardziej.

Odchudzanie Turynu

Virginia Raggi, nazywana już we Włoszech królową i nową twarzą populizmu, nie jest jednak w swoich samorządowych staraniach osamotniona. Panią burmistrz z Ruchu Pięciu Gwiazd wybrali bowiem w zeszłym tygodniu również mieszkańcy Turynu, niezwykle ważnego miasta dla włoskiej gospodarki i przemysłu. Chiara Appendino zdobyła w drugiej turze 55% głosów, co jest wynikiem imponującym, jeśli weźmie się pod uwagę jej porażkę w pierwszej turze z faworyzowanym kandydatem Partii Demokratycznej. W powyborczych przemówieniach była jeszcze bardziej stanowcza i radykalna niż jej młodsza koleżanka z Rzymu. Już dzień po wyborach na blogu Beppe Grilla Appendino zapowiedziała redukcję zatrudnienia w miejskiej administracji o 30%, zwłaszcza na kierowniczych stanowiskach. Następnie weszła w otwarty konflikt z pracującymi wciąż w ratuszu urzędnikami związanymi z partią rządzącą, oskarżając ich o działania na szkodę miasta i celowy brak przejrzystości w działaniach. Po pierwszych tygodniach od wyborów wygląda na to, że w Rzymie i Turynie pojawił się rozpędzony walec, który zamierza zrównać z ziemią wszelkie elementy dawnego porządku partyjnego.

Utrata kontroli nad stolicą i ważnym ośrodkiem przemysłowym to potężny cios nie tylko dla samej Partii Demokratycznej, ale przede wszystkim dla premiera Renziego, popieranego jedynie przez ok. 24% Włochów. Już od przejęcia władzy w 2014 r. jego sytuacja była trudna – zacofana i pogrążona w recesji gospodarka przestała rosnąć, a galopujące bezrobocie zmuszało młodych do emigracji i potęgowało społeczną frustrację. Na pierwszy rzut oka Renzi robił, co mógł, by odwrócić niekorzystne trendy, chociaż lepiej wychodziły mu filmy promocyjne i czaty na Facebooku niż programy naprawcze i strategie rozwoju. Za punkt honoru postawił sobie jednak reformę ustrojową – chce zmienić ordynację wyborczą, zlikwidować Senat i wyrównać reprezentację polityczną poszczególnych regionów. W tym celu zaplanował na październik referendum w sprawie zmian w konstytucji. Już zapowiedział, że jeśli je przegra, wycofa się z polityki.

Trudno przewidzieć, czy Renzi wygra ten zakład, a jeśli nawet, to czy utrzyma się przy władzy. Ruch Pięciu Gwiazd rośnie w siłę. W niedawnym sondażu przeprowadzonym przez EMG Acqua formację Grilla poparło 28% głosujących, Partię Demokratyczną – tylko 2% więcej. Jeśli reformy Renziego nie uzyskają w najbliższych miesiącach społecznej akceptacji, Włochy mogą czekać lata czystego populizmu. Populizmu, można by rzec, w pięciogwiazdkowym standardzie.

Photo/Gregorio Borgia

Strony: 1 2

Wydanie: 27/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy