Portugalia na intensywnej terapii

Portugalia na intensywnej terapii

Dozens of ambulances wait outside the Covid-19 emergency services of Santa Maria Hospital in Lisbon on January 28, 2021. - Portugal reported twin Covid records with 303 new deaths and 16,432 cases in a 24-hour period, prompting a decision to limit foreign travel to "special cases". (Photo by PATRICIA DE MELO MOREIRA / AFP)

Lekarze decydują o życiu i śmierci, muszą wybierać, których pacjentów leczyć W piątek 29 stycznia przed szpitalem Santa-Maria w Lizbonie czekało 30 karetek. Poprzedniego dnia – prawie 40. Ciężko chorzy leżeli w karetkach przez wiele godzin, a ci w lepszym stanie czekali w kolejkach. – Naprawdę nie wierzyłem, że coś takiego może się wydarzyć w Portugalii: pacjenci chodzili od drzwi do drzwi, aby znaleźć szpitali który ich uratuje – powiedział reporterowi „New York Timesa” Tomás Lamas, lekarz, który pracuje na oddziałach intensywnej terapii dwóch szpitali w Lizbonie. Lekarze decydują o życiu i śmierci, muszą wybierać, kogo leczyć. – Trzy miesiące temu przyjmowaliśmy na oddziały intensywnej terapii pacjentów w podeszłym wieku i z przewlekłymi chorobami, ale teraz nie są oni brani pod uwagę – ubolewa Lamas. Licząca 10 mln mieszkańców Portugalia znalazła się w ogniu najgorszego kryzysu pandemii. Tylko w styczniu zanotowano tam 5576 zgonów związanych z koronawirusem. Paraliż szpitali By zobrazować rozmiary kataklizmu, przypomnijmy, że wiosną kraj był jednym z tych, które najlepiej poradziły sobie z pandemią – rekordowa liczba zakażeń to 800 dziennie. Natomiast przez prawie cały styczeń codziennie rejestrowano od 10 do nawet 16 tys. nowych pacjentów z COVID-19. Prawie połowa przypadków pochodzi z regionu Lizbony. W ostatnich tygodniach Portugalia ma najwyższy na świecie wskaźnik zachorowań (16,8 tys. na 1 mln osób) i śmiertelności (340 zgonów na 1 mln). Liczby te znacznie przewyższają wskaźniki z Wielkiej Brytanii (6,5 tys. zachorowań i 250 zgonów) czy Stanów Zjednoczonych (odpowiednio 6,9 tys. i 131). Również w sąsiedniej Hiszpanii jest lepsza sytuacja (10,5 tys. zachorowań i 107 zgonów na 1 mln). – Jesteśmy zdesperowani – mówi Luís Miguel Janeiro Mós, regionalny prezes Sindepor, portugalskiego związku pielęgniarek. – Napięcie i stres są ogromne. Żyjemy w strachu, że popełnimy błąd. Wiele placówek z okolic Lizbony i Sintry przyjmuje prawie trzy razy więcej pacjentów z covidem, niż teoretycznie są w stanie. Z braku wystarczającej ilości tlenu kilkudziesięciu pacjentów musiało zostać przeniesionych do innych szpitali. Jak donosi dziennik „Público”, oddziały intensywnej terapii są przepełnione. Z powodu paraliżu szpitali dramatycznie wzrosła liczba zgonów na covid w domach. Jak podało ministerstwo zdrowia Portugalii, tylko w styczniu w domach zmarło 324 zarażonych, podczas gdy od marca do grudnia ub.r. – 287 osób. System ochrony zdrowia z takim trudem zmaga się z trzecią falą covidu, ponieważ jest osłabiony przez politykę oszczędności i cięć budżetowych, które towarzyszyły ostatniemu kryzysowi gospodarczemu. Brakuje też personelu medycznego. Duża część lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych wyemigrowała do Wielkiej Brytanii, Francji i Hiszpanii. Jorge Roque da Cunha, sekretarz generalny Niezależnego Związku Lekarzy, uważa, że covid poddał surowej próbie system opieki zdrowotnej, który nie został wzmocniony wraz z poprawą kondycji gospodarki. Jak podkreśla w rozmowie z „El País”, zapóźnienia inwestycji w sprzęt można liczyć w dziesiątkach lat, a pracujący po wiele godzin lekarze są u kresu sił. Brak personelu nie dotyczy tylko szpitali. Na ratunek domowi opieki Lar Maria Luísa w Vila Nova de Cerveira, gdzie wszyscy mieszkańcy i pracownicy zostali zarażeni, wysłano studentów i pielęgniarki wolontariuszki. Skutki świątecznego rozluźnienia – Sytuacja jest zła – przyznał pod koniec stycznia premier António Costa w wywiadzie dla telewizji TVI. – Zaobserwowaliśmy wykładniczy wzrost liczby nowych przypadków, co prowadzi do nowych hospitalizacji, a to z kolei powoduje gigantyczną presję na państwową służbę zdrowia – powiedział, dodając, że z pewnością będzie to trwało kilka tygodni. Aby zaradzić tej sytuacji, socjalistyczny rząd 15 stycznia pod hasłem Fiquem em casa (Zostańcie w domu) zatwierdził przedłużenie stanu wyjątkowego wraz z nowymi ograniczeniami, w tym zakazem wyjazdów mieszkańców za granicę, chyba że istnieje ku temu bardzo ważny powód. Przywrócono też kontrole graniczne i zawieszono połączenia kolejowe z Hiszpanią. Otwartych na stałe jest tylko osiem przejść granicznych, sześć kolejnych otwieranych jest co godzinę dla kierowców ze specjalnymi zezwoleniami, np. dla dojeżdżających do pracy lub rolników uprawiających pola za granicą. Zamknięto sklepy z wyjątkiem tych z artykułami pierwszej potrzeby, wielu pracowników wysłano do obowiązkowej pracy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 08/2021, 2021

Kategorie: Świat