PIW zostanie uratowany?

PIW zostanie uratowany?

Ministrowie kultury i skarbu w końcu posłuchali czytelników

Nieoczekiwany zwrot akcji w sprawie przyszłości Państwowego Instytutu Wydawniczego. Oficyna, będąca obecnie przedsiębiorstwem państwowym, nie zostanie zlikwidowana. Ministrowie kultury i skarbu, Małgorzata Omilanowska i Andrzej Czerwiński, stwierdzili, że najlepszym rozwiązaniem będzie oddłużenie wydawnictwa, by możliwe stało się przekształcenie go najpierw w jednoosobową spółkę skarbu państwa, a następnie w instytucję kultury podległą ministrowi kultury. To bardzo dobra wiadomość dla PIW i czytelników.

Zmiana koncepcji

Zrezygnowano zatem z dotychczasowej koncepcji działania, którą oba resorty forsowały, odkąd Rafała Skąpskiego zastąpił na stanowisku likwidatora wydawnictwa radca prawny Maciej Szudek. Wedle jej głównych założeń, Instytut Książki za pieniądze otrzymane od Ministerstwa Kultury miał odkupić część siedziby PIW przy ul. Foksal w Warszawie, by w ten sposób spłacić zadłużenie oficyny. Następnie jej zasoby i pozostały majątek miały zostać nieodpłatnie przekazane Instytutowi Książki. – PIW będzie działał w specjalnym programie stworzonym przez MKiDN, o roboczej nazwie „PIW – kanon polskiej klasyki” – zapowiadał pod koniec lipca na łamach PRZEGLĄDU Emil Górecki, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.

O przekształcenie PIW najpierw w spółkę skarbu państwa, a następnie w instytucję kultury, od niemal ośmiu lat apelował sam Rafał Skąpski. W piśmie, które 10 stycznia 2008 r. przesłał do ówczesnego ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, można przeczytać m.in., że w trosce o zachowanie dorobku ponad 60 lat funkcjonowania wydawnictwa konieczny jest „(…) projekt przekształcenia Państwowego Instytutu Wydawniczego w instytucję kultury o statusie narodowym, podległą ministrowi kultury i dziedzictwa narodowego i przez niego nadzorowaną”.

O tym, że jedynym ratunkiem dla PIW będzie przekształcenie go w instytucję kultury, Skąpski mówił również po odwołaniu go ze stanowiska likwidatora. Przedstawiciele Ministerstwa Skarbu Państwa i Ministerstwa Kultury odpowiadali wówczas, że postulat jest niemożliwy do zrealizowania. – Trzeba by wpierw cofnąć likwidację. PIW jest spółką w likwidacji m.in. dlatego, że ma ujemne kapitały własne, tj. jego aktywa i pasywa się nie bilansują. Przekształcenie PIW w spółkę wymagałoby więc spłacenia całości zadłużenia, co w tej chwili nie jest możliwe – przekonywał Górecki. W tym samym tonie wypowiadała się minister kultury, która w marcu br. na antenie Programu I Polskiego Radia w audycji „O wszystkim z kulturą” mówiła, że przekształcenie oficyny w instytucję kultury nie jest możliwe, ponieważ PIW zbankrutował.

Dlatego dużą radość wielu obrońców PIW wywołało niespodziewane oświadczenie pani minister wygłoszone podczas inauguracji Narodowego Czytania „Lalki” 5 września. Małgorzata Omilanowska poinformowała wówczas, że „nekrolog o likwidacji PIW jest przedwczesny”, a samo wydawnictwo stanie się – w porozumieniu z Ministerstwem Skarbu Państwa – instytucją kultury pod kuratelą podległego jej resortu.

Pomógł dopiero nowy likwidator?

Rzecznik Emil Górecki pytany o zmianę pomysłu na wyprowadzenie oficyny z zadłużenia odpowiada, że stanowisko Ministerstwa Skarbu w sprawie PIW nie zmieniło się. – W 2012 r. MSP powołało wspólnie z MKiDN zespół, którego zadaniem było wypracowanie formuły przeniesienia całości materialnego i kulturowego dorobku PIW do instytucji podległej MKiDN, a tym samym zabezpieczenie zasobów PIW i zachowanie ich w rękach instytucji państwa. Taka formuła została opracowana, jednak nie można było jej realizować z powodu braku współpracy z poprzednim likwidatorem – dodaje.

Również minister Omilanowska potwierdziła, że dopiero działania Macieja Szudka pozwoliły jej dostatecznie się rozeznać w bieżącej sytuacji finansowej wydawnictwa. Czego w takim razie miał dokonać nowy likwidator? – Chodzi m.in. o publiczne wezwanie wierzycieli do zgłaszania roszczeń, podjęcie skutecznych negocjacji z wierzycielami – w tym na temat wysokości roszczenia dotyczącego zwrotu zaliczki na zakup kamienicy – czy fizyczne zabezpieczenie egzemplarzy żelaznych oraz biblioteki, które są w znacznej części zagrzybione i wymagają ingerencji profesjonalnych archiwistów. Nowy likwidator podjął się również uporządkowania dokumentów PIW, m.in. umów z autorami – wylicza Emil Górecki. – Dopiero mając te informacje, można było zdecydować o dalszych działaniach dotyczących PIW.

Takim stawianiem sprawy zaskoczony jest dyrektor Skąpski, który stwierdza, że regularnie słał do Ministerstwa Skarbu audytowane sprawozdania finansowe oraz wszystkie informacje, o które resort prosił. Rzecznik MSP pytany o to, czy liczby, które Rafał Skąpski przesyłał do resortu skarbu, różnią się od ustaleń nowego likwidatora, odpowiada: – Zobowiązania PIW ujawnione w sprawozdaniach finansowych składanych corocznie w MSP przez poprzedniego likwidatora nie odbiegają znacznie od tych, jakie PIW ma obecnie. Ich kwota (ponad 5 mln zł) jest jednak znacząco różna od publicznie deklarowanej przez byłego likwidatora.

Rafał Skąpski broni się również przed zarzutami w sprawie zagrzybienia zbiorów. Przekonuje, że w bibliotece wydawnictwa widoczny jest suchy ślad po zalaniu, do którego doszło najprawdopodobniej przed objęciem przez niego funkcji dyrektora PIW. Jego zdaniem, nie ma natomiast mowy o tym, by zagrzybione były egzemplarze żelazne, ponieważ znajdowały się w innym pomieszczeniu.

Ze sporządzonej przez pracowników Biblioteki Narodowej notatki dotyczącej oceny stanu zachowania zbiorów PIW, którą przedstawiciele resortu kultury udostępnili PRZEGLĄDOWI, wynika z kolei, że książki przechowywane były w sposób niewłaściwy. „Księgozbiór z przeznaczeniem długoterminowego zachowania przechowywany jest w ekstremalnie niewłaściwych warunkach, a umieszczenie książek w opakowaniach kartonowych wskazuje wręcz na czasowe – krótkoterminowe i prowizoryczne rozwiązanie”, czytamy.

Władza słucha chętniej

Minister Małgorzata Omilanowska przyznała, że do nowego spojrzenia na kwestię PIW skłoniły ją rozmowy z witkacologami, prof. Lechem Sokołem i Przemysławem Pawlakiem, a także pisarzem Jackiem Dehnelem oraz prawniczką prof. Moniką Płatek, która od dłuższego czasu twierdziła, że istnieją możliwości prawne przekształcenia zadłużonego PIW w instytucję kultury.

– Nasze spotkanie odbyło się 25 sierpnia w gabinecie pani minister i trwało dwie godziny. Spytano mnie, jak sobie wyobrażam dalszą przyszłość PIW. Zasugerowałem więc, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przekształcenie go w jednoosobową spółkę, a później w instytucję kultury. Przypomniałem, że takie projekty były już przedstawiane w ostatnich latach – opowiada Przemysław Pawlak, który twardo sprzeciwiał się likwidacji wydawnictwa i był inicjatorem internetowej akcji „Ratuj PIW, ratuj książkę”. – To wynika z przekonania większości czytelników, że oficyna powinna zostać w państwowych rękach, że należy zachować jej ciągłość, a ona sama ma wydawać książki, które nie przynoszą zysku, w tym korespondencje i pisma wąskospecjalistyczne – dodaje.

Przekształcenie PIW w instytucję kultury będzie – wedle zapowiedzi minister kultury – przedsięwzięciem długofalowym. Oficyna musi bowiem zrealizować zadania wydawnicze związane z publikacją książek, na które już zostały podpisane umowy i pobrane dotacje, w tym unikatową serię witkacologiczną. Jak zatem będzie wyglądała droga wydawnictwa od przedsiębiorstwa państwowego do instytucji kultury?

Z tego, co podaje Centrum Informacyjne MKiDN, wynika, że oba zainteresowane resorty postąpią tak, jak już dawno chciał dyrektor Skąpski. Pierwszym krokiem będzie bowiem oddłużenie PIW i spłacenie wszystkich wierzycieli. Pieniądze na ten cel zostaną wzięte ze sprzedaży (w trybie przetargu pisemnego) części siedziby przy ul. Foksal 17. Dopiero wtedy minister skarbu będzie mógł „zdjąć likwidację” z wydawnictwa. „Następnym etapem byłaby szeroko pojęta tzw. komercjalizacja przedsiębiorstwa, czyli przekształcenie go w jednoosobową spółkę skarbu państwa, działającą w oparciu o kodeks spółek handlowych, i dopiero w instytucję kultury (na podstawie art. 7 Ustawy z 15 stycznia 2015 r. o przekształceniu jednoosobowych spółek Skarbu Państwa prowadzących działalność z wykorzystaniem dóbr kultury w państwowe instytucje kultury). Siedzibą tak przekształconej instytucji kultury byłaby najprawdopodobniej kamienica przy ul. Foksal 17”, czytamy w mejlu przesłanym PRZEGLĄDOWI.

Od tego momentu PIW jako instytucja kultury nie będzie mógł już konkurować na wolnym rynku z wydawnictwami komercyjnymi. – Na to nie pozwalają ani przepisy unijne, ani polskie. W przyszłości będzie wydawnictwem o bardzo określonym, wąskim zakresie zadań powierzanych przez ministra kultury w ramach polityki kulturalnej państwa. Nie będzie miał możliwości dowolnego kształtowania swojego profilu wydawniczego – tłumaczyła minister Omilanowska.

Przemysław Pawlak nie ukrywa satysfakcji z tego, że ministrowie kultury i skarbu zdecydowali się zachować PIW jako instytucję kultury. – Cieszę się ze zwycięstwa. Broniliśmy wydawnictwa i pod wpływem presji społecznej przeciwnik uznał, że zrealizuje koncepcję, którą my forsowaliśmy – przyznaje. I od razu dopowiada: – Mamy rok wyborczy i taka jest zaleta demokracji, że władza okresowo bardziej słucha obywateli.

Z mniejszym entuzjazmem podchodzą do tego niektórzy czytelnicy. „Boję się, że mamy do czynienia z obłudną grą przedwyborczą”, napisał na facebookowej stronie akcji „Ratuj PIW, ratuj książkę” Bogumił Paszkiewicz. Wtóruje mu Walentyna Mikołajczyk-Trzcińska: „Święte słowa, panie Bogumile. Nie ma jeszcze wystarczających powodów do radości”.

Wszystkich uspokaja jednak rzecznik Emil Górecki, który w imieniu ministra skarbu Andrzeja Czerwińskiego mówi: – Szczegóły dotyczące przeniesienia dóbr PIW pod nadzór MKiDN są jeszcze opracowywane. Ważne jednak, że cel, o który walczyliśmy od początku, zostanie osiągnięty.

Wydanie: 39/2015

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Raistlin
    Raistlin 21 września, 2015, 13:48

    Ja bym się jeszcze wstrzymał ze świętowaniem. Najpierw przez miesiąc wmawiano nam, że przekształcenie i uratowanie PIW-u nie jest możliwe, a teraz nagle możliwe jest wszystko. Zresztą, zobaczymy co z PIWem zrobi PiS, kiedy przejmie władzę.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Kery243
    Kery243 21 września, 2015, 13:56

    To i tak cud. Przecież polscy politycy nie czytają.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy