Zemsta za strajk?

Zemsta za strajk?

Czy dojdzie do likwidacji Centrum Zdrowia Matki Polki

Informacje prasowe o Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi są nierzadko sprzeczne. „Dziennik” pisze bowiem, że „Strajk dobija Centrum Zdrowia Matki Polki”. Czy to prawda, czy fałsz? W warunkach IV RP monopol na prawdę ma tylko zwycięzca, ale kto wygra w tym konflikcie, jeszcze nie wiadomo.

Dwa miesiące protestu

Lekarze, którzy od 11 czerwca strajkują w łódzkim centrum, wystosowali list otwarty do społeczeństwa. Wyrażają w nim oburzenie zapowiedziami likwidacji szpitala i traktują je jako sąd kapturowy i zemstę za strajk. Domagają się rozmów z Ministerstwem Zdrowia, tymczasem resort oświadcza, że decyzja o likwidacji już zapadła. – To jeszcze nie jest decyzja, ale bardzo prawdopodobny scenariusz – prostuje zapędy resortu Przemysław Oszukowski, dyrektor Instytutu CZMP.
Jeszcze inaczej naświetla sprawę dr Marek Nadolski, szef Związku Zawodowego Lekarzy w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. – Minister straszy likwidacją i wchłonięciem centrum przez Uniwersytet Medyczny w Łodzi, tymczasem nikt nie mówi, że takie rozwiązanie jest już ćwiczone od dwóch lat. Prowadzone są oficjalne rozmowy z reprezentacją związkową. Utworzony zespół miał dopilnować, by wszyscy pracownicy szpitala byli przyjęci na uniwersytet. Jedyny poważny problem stanowił dług CZMP w wysokości 120 mln zł. Teraz okazuje się, że upadłość będzie kosztować ponad 200 mln i taka kwota się znajdzie – konkluduje dr Nadolski.
Sprawę połączenia komentuje też sam uniwersytet. – Żadne formalne dokumenty dotyczące włączenia CZMP do Uniwersytetu Medycznego w Łodzi do nas nie dotarły – mówi Mirosław Wdowczyk, rzecznik prasowy uczelni. Dwa lata temu Senat zaaprobował przejęcie centrum w strukturę szpitali klinicznych. Pracowała również wspólna komisja złożona z przedstawicieli resortu, CZMP i uniwersytetu, która przygotowała analizę struktury i stanu finansowego. Ważąca wiele kilogramów dokumentacja została przekazana przez komisję, której przewodniczył wiceminister Przemysław Biliński, i od tej pory nic specjalnego się nie wydarzyło. Dopiero ostatni tydzień przyśpieszył sprawę.
Pytamy rzecznika, czy w planach połączenia zawarto stwierdzenie, że uniwersytet przejmie wszystkich pracowników CZMP, zwłaszcza że ostatnio minister Religa zapowiadał, że zaledwie połowa personelu medycznego znajdzie pracę w nowej strukturze. Rzecznik jednak nie wie, które kliniki miałyby wejść w skład uniwersytetu, a które nie.

Pomnik czy moloch?

Po wybudowaniu Centrum Zdrowia Matki Polki mówiono, że jest to szpital-pomnik, dziś minister zdrowia nazywa go molochem z lat 80., zupełnie niedostosowanym do potrzeb. Na uzasadnienie tych słów podaje się dane dotyczące wykorzystania potencjału – liczący niemal tysiąc łóżek szpital jest wypełniony w jednej trzeciej i to obłożenie się zmniejsza. – Powiedzmy sobie szczerze, szpital zaczyna się opróżniać – mówił niedawno Przemysław Oszukowski, dyrektor ICZMP.
W toku sporu strony przerzucają się sprzecznymi informacjami. Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że w CZMP, gdzie rocznie udzielało się pacjentom blisko 170 tys. porad w poradniach przyszpitalnych, dziś już niemal nic się nie robi. Raczej częściej się tu odmawia pomocy chorym, niż faktycznie leczy. Szef tego resortu, prof. Zbigniew Religa na pytanie „Dziennika”, czy zlikwidowany szpital będzie przyjmował i leczył pacjentów, odpowiada: „I tak nie leczy, bo lekarze strajkują”.
Dr Marek Nadolski jako przedstawiciel strajkujących pokazuje zupełnie inne oblicze protestu. – W tej chwili na oddziałach położniczych odbywa się dwa razy więcej porodów wysokiego ryzyka, czyli ok. 30 dziennie.
I znów powstaje pytanie, kto mówi prawdę, a kto wciska kit.

Z uniwersytetem czy bez – nędza

Co do jednego wszyscy są zgodni – CZMP powinno być inaczej zorganizowane, aby nie generować długu i lepiej służyć pacjentom. – Trzeba grać w otwarte karty – mówi dr Nadolski. – Fakt, że nie wykorzystuje się wielu łóżek, powinien prowadzić do restrukturyzacji, ale to wszystko powinno się odbywać w dialogu z pracownikami poszczególnych klinik, a nie pod groźbą „karnej” likwidacji. Przecież to nie lekarze, którzy za marne pieniądze pomagają pacjentom, doprowadzili do tego długu.
– Cały bój środowiska lekarskiego i pielęgniarek szedł o to, aby wprowadzono zmiany systemowe, które poprawiają kondycję całej ochrony zdrowia. A na dzisiaj mamy do czynienia z niemożnością ministerstwa i niechęcią rządu – zaznacza Nadolski.
– Z przykrością stwierdzam, że jak się nie miało na podwyżki dla personelu medycznego tego szpitala, to być może znajdą się na przekształcenia. Wcześniej jakoś nie było szans na to, żeby znaleźć 100 czy 200 mln zł, żeby ten ruch wykonać.
20 lipca zebrali się wszyscy szefowie klinik CZMP, aby zastanowić się nad sytuacją i wypracować jakieś wspólne stanowisko wobec zaistniałej sytuacji. W całej rozciągłości poparli protest i postulaty lekarzy. W szpitalu zmieniła się forma strajku, głodówka została zawieszona, praca odbywa się jak na ostrym dyżurze, wszyscy pacjenci są przyjmowani, nie wykonuje się natomiast żadnej dokumentacji dla NFZ.
Zasadniczy problem jednak nadal jest otwarty. W Instytucie CZMP pracuje 360 lekarzy i to oni właściwie utrzymują swoją marnie wynagradzaną pracą cały personel „molocha”, czyli 2,3 tys. ludzi. Jeśli uświadomimy sobie, że ci wysoko kwalifikowani specjaliści swymi pensjami rzadko sięgają 2 tys. zł miesięcznie, a więc zbierają sobie zaledwie na kilkusetzłotowe emerytury po kilkudziesięciu latach pracy – dramat widać w całej rozciągłości.

 

Wydanie: 30/2007

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy